Dziki ważniejsze od działkowców?

Dziki niszczą ciężką pracę działkowców, póki co bezkarnie

Działkowcy z Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Kalina” znowu proszą prezydenta Krzysztofa Żuka o wydanie zgody na tzw. redukcyjny odstrzał dzików. Wchodzą one na teren ogrodu, niszczą uprawy i niepokoją działkowców. Urzędnicy mają twardy orzech do zgryzienia i zwlekają z podjęciem decyzji.


„Sytuacja stała się na tyle groźna i nie cierpiąca zwłoki, że działkowcy zwrócili się do nas z pisemną „petycją” o podjęcie zdecydowanych działań” – po raz kolejny pisze do prezydenta Halina Gaj-Godyńska, prezes ogrodu. – „Nie jesteśmy w stanie samodzielnie uporać się z problemem, który będzie narastał, ponieważ dziki szybko się mnożą, a ciągle dewastowane przez nie ogrodzenie nie chroni nas przed migracją tych niebezpiecznych zwierząt” – dodaje. Pani prezes przekonuje, że „decyzja o pozwoleniu na odstrzał dzików jest niepopularna społecznie, lecz konieczna”.

Halina Gaj-Godyńska powołuje się na jeden z zapisów ustawy o prawie łowieckim, który stanowi, że „w przypadku szczególnego zagrożenia w prawidłowym funkcjonowaniu obiektów produkcyjnych i użyteczności publicznej przez zwierzynę, starosta (Krzysztof Żuk jako prezydent miasta na prawach powiatu jest de facto starostą – przyp. aut.), w porozumieniu z Polskim Związkiem Łowieckim, może wydać decyzję o odłowie, odłowie wraz z uśmierceniem lub odstrzale redukcyjnym zwierzyny”.

Urzędnicy mają twardy orzech do zgryzienia, gdyż dotychczas w Lublinie nie wydano decyzji o odstrzale zwierząt. – Urząd miasta konsultuje obecnie możliwości rozwiązania problemu – mówi Grzegorz Jędrek z biura prasowego Ratusza.

Problem dzików na terenie ROD „Kalina” miało rozwiązać ustawienie na terenie ogrodu specjalnej odłowni. Plany spaliły jednak na panewce. – Klatka o wymiarach 4 x 8 m jest za ciężka i za obszerna, a platforma, na której jest przewożona, jeszcze bardziej. Trawiaste, rozmiękłe i wąskie alejki ogrodu uniemożliwiają wjazd tej platformy i ustawienie odłowni tam, gdzie dziki bytują, czyli w pobliżu zalanych i porośniętych trzciną terenów, głównie w sektorze B i C – poinformowała kilkanaście dni temu pani prezes.

ROD „Kalina” to ważne miejsce na „zielonej mapie Lublina”. Położony jest między ulicą Turystyczną a osiedlem RSM „Motor”, po lewej stronie Bystrzycy. Zajmuje powierzchnię około 22 hektarów i składa się obecnie z 570 działek, z których 475 jest użytkowanych.

Grzegorz Rekiel