Dziwne słowa po zatrzymaniu: „Dokończę, to co zacząłem…”

Czy emeryt spod Lublina zaatakował nożem swojego niepełnosprawnego brata? Tak twierdzi prokuratura, która oskarżyła 72-letniego Stanisława P. o usiłowanie zabójstwa. Starszy pan po zatrzymaniu przez policjantów miał powiedzieć, że kiedyś „Dokończy to, co zaczął”.


72-letni Stanisław P. to emeryt, który nie stronił od alkoholu. Kilka lat temu rozstał się z żoną i wyprowadził się ze Śląska. Zamieszkał w podlubelskich Osmolicach z bratem Jerzym P. Dom stanowi własność ich szwagra – Andrzeja J.

Jerzy P. jest wdowcem. Kilka lat temu przebył udar mózgu, dlatego cierpi na niedowład prawej części ciała. Początkowo relacje braci układały się dobrze, ale po pewnym czasie znacznie się pogorszyły. Stanisława P. denerwował fakt, że musi opiekować się bratem.

2 grudnia ubiegłego roku do domu w Osmolicach przyjechał Andrzej J., który chciał zrobić remont. Zastał Stanisława P. leżącego na łóżku. Obok stała częściowo opróżniona butelka z alkoholem. Jerzy P. siedział w kuchni na taborecie. W pewnej chwili do kuchni wszedł Stanisław P. Trzymał w prawej ręce kuchenny nóż kuchenny i szedł w stronę brata. Zdaniem prokuratury Stanisław P. skierował ostrze w kierunku klatki piersiowej Jerzego P. i zadał mu dwa ciosy. Jerzego P. uratowało to, że zasłonił się ręką. Andrzej J. odciągnął napastnika, który poszedł do swojego pokoju, zabierając nóż.

Na miejsce przyjechała policja, którą wezwał Andrzej J. Funkcjonariusze poszli do pokoju Stanisława P. 72-latek był pobudzony i nie chciał powiedzieć, gdzie ukrył nóż. Policjanci znaleźli przedmiot na parapecie pod oknem.

Stanisław P. został zatrzymany. Funkcjonariuszy przekonywał, że był wykorzystywany przez brata do prac domowych. Twierdził, że to nieprawda, że Jerzy P. przeszedł wylew.

Ofiara przeżyła, pomimo doznanych obrażeń. Oskarżony nie przyznał się do winy. 72-latkowi grozi dożywocie. Jego sprawą zajmie się Sąd Okręgowy w Lublinie.

Grzegorz Rekiel