E-zwolnień jednak nie będzie?

Nie po raz pierwszy w polskim systemie ochrony zdrowia przepisy sobie, a praktyka sobie. Teoretycznie od 1. grudnia obowiązywać powinny wyłącznie e-zwolnienia, jednak lekarze wcale nie palą się do ich wystawiania, a ZUS i tak będzie musiał honorować tradycyjne, papierowe L4. Po co więc w ogóle pacjenci muszą jeść tę żabę?


Nowoczesność na 1/3

– Nie ma złudzeń, nie ma odwrotu! – strasznie groźnie ostrzega rząd iI niby ma trochę racji – przecież od dwóch lat uprzedzano, że informatyzacja będzie postępować i w końcu taki moment nastąpi. Tyle tylko, że również przez cały ten czas organizacje lekarskie uprzedzały, że same dobre chęci nie wystarczą, że potrzebne są środki na komputeryzację, że nie wszędzie w kraju sieć internetowa działa sprawnie i że wreszcie nie wszystkie małe POZ mogą sobie pozwolić na zatrudnienie i przeszkolenie asystentów mających wyręczyć lekarzy przy wypisywaniu e-zwolnień.

Rząd i NFZ w końcu zdecydowały się na wyjście naprzeciw tym oczekiwaniom, ale o wiele za późno i to nie po stronie środowiska medycznego spoczywa dziś wina za oczywisty poślizg i niedopracowanie systemu. A to jest oczywiste – w październiku na Lubelszczyźnie tylko 35,5 proc. było wystawianych w formie elektronicznej, zwolnień co stawia nas na drugim miejscu… od końca.

Znowu chaos

– Utrzymanie terminu 1 grudnia na wprowadzenie e-zwolnień może skutkować znacznym chaosem organizacyjnym i spowodować szereg utrudnień zarówno dla lekarzy, jak i pacjentów. Samorząd lekarski obawia się, że znaczny odsetek indywidualnie praktykujących lekarzy, gabinetów i zakładów opieki zdrowotnej w chwili obecnej nie jest przygotowanych do udźwignięcia tego obowiązku – tłumaczy dr Marek Stankiewicz, rzecznik Okręgowej Izby Lekarskiej w Lublinie. Tego samego zdania jest cały samorząd lekarski oraz główne organizacje związkowe.

– W stanowisku Porozumienia Organizacji Lekarskich wyrażono m.in. oczekiwanie, aby po konsultacjach z przedstawicielami środowiska lekarskiego utrzymać sposób orzekania o niezdolności do pracy przez lekarzy w postaci wypisywania zaświadczeń papierowych we wszystkich przypadkach utrudnień w realizacji zwolnień elektronicznych (e-zwolnień); tym samym wezwać minister rodziny, pracy i polityki społecznej do podjęcia pilnej inicjatywy legislacyjnej w celu zmiany ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa oraz wycofania się z obligatoryjnego wprowadzenia e-zwolnień.

Wypisywanie e-zwolnień powinno być wprowadzone wyłącznie fakultatywnie i rozwijane w miarę uzyskiwania pełnej sprawności systemu ochrony zdrowia do wprowadzenia tego obowiązku informatycznego, przygotowania i przeszkolenia personelu oraz wyposażenia w sprzęt – wyjaśnia dr Stankiewicz.

Papierki nie znikną

Cały pomysł wydaje się zbyt mocno abstrahować od polskich realiów. – „Papierki” są i będą, bo brak możliwości przesłania e-ZLA, ponieważ nadal spora grupa pracodawców nie posiada kont w ZUS-ie, a dodatkowe zaświadczenia pacjenci muszą uzupełnić w placówce ZUS internetowo ( co dla wielu jest czarną magią) lub osobiście (Z-3a, Z-3b, Z-3, Z-15…).

Niestety, o tym już ZUS nie informuje opinii publicznej. Polacy dowiedzą się o tym dopiero wtedy, gdy nie wpłynie wypłata świadczenia chorobowego czy za opiekę nad dzieckiem lub nad innym członkiem rodziny – wylicza dr Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia. Rząd jednak jest nieugięty, a więc, jak to w Polsce, a w służbie zdrowia w szczególności, pocieszać się musimy, że… jakoś to będzie. TAK