Ekspresowe tempo, ale…

Nie udało się przeforsować w Senacie poprawek dotyczących tempa i wysokość podwyżek najniższego wynagrodzenia pracowników medycznych. Oczywiście nie ma też mowy, by przez parlament skutecznie przeszedł spełniający postulaty zainteresowanych środowisk projekt obywatelski. Ma być więc trochę lepiej, ale nieprędko, poniżej potrzeb i oczekiwań.


Bardzo powolne podnoszenie

Zgodnie z nowym prawem najniższe wynagrodzenie zasadnicze w opiece zdrowotnej będzie ustalane jako „iloczyn współczynnika pracy dla danej grupy zawodowej i wysokości przeciętnego wynagrodzenia w roku poprzedzającym” (do końca 2019 r. zamiast przeciętnego wynagrodzenia przyjmowana będzie kwota 3,9 tys. zł brutto). Docelowo, jak tłumaczyli rządowi legislatorzy, zakładana wysokość najniższego wynagrodzenia zasadniczego zostanie osiągnięta dopiero po upływie okresu przejściowego, a zatem nie wcześniej niż przed końcem 2021 r., ale pierwsze zauważalne wzrosty (co jednak wcale nie znaczy, że realne podwyżki), o co najmniej 10 proc. różnicy między wynagrodzeniem zasadniczym a minimalnym, zaplanowano od 1 lipca tego roku, co tłumaczyć ma ekspresowe tempo prac sejmowych, a następnie senackich tak, by dokument jak najszybciej trafił do podpisu prezydenta.
W dalszej kolejności najniższe wynagrodzenie zasadnicze w służbie zdrowia podwyższane będzie corocznie o co najmniej 20 proc. tak wyliczanej różnicy, co w efekcie doprowadzić ma do sytuacji, w której minimalne wynagrodzenie lekarzy specjalistów będzie wynosiło niespełna 6,4 tys. zł, lekarzy z pierwszym stopniem specjalizacji blisko 5,9 tys. zł, lekarza bez specjalizacji ok. 5,3 tys. zł, natomiast stażysty – prawie 3,7 tys. Farmaceuci, fizjoterapeuci, diagności laboratoryjni i inni pracownicy medyczni z wyższym wykształceniem mają zarabiać od 5,3 tys. zł (jeśli mają specjalizację) lub 3,7 tys. zł (jeśli jej nie mają). Pielęgniarka z tytułem magistra i ze specjalizacją miałaby zarabiać 5,3 tys. zł. Minimalne wynagrodzenie pielęgniarki bez tytułu magistra (ze specjalizacją) ma dojść do poziomu od 3,7 tys. zł, a bez specjalizacji – od 3,2 tys. zł. Fizjoterapeuci i inni pracownicy medyczni ze średnim wykształceniem będą zarabiać minimum 3,2 tys. zł – głosi wyliczenie stanowiące część uzasadnienia i rekomendacji projektu.

Medycy zawiedzeni

W Sejmie jest też poparty 239 476 podpisami obywatelski projekt, przygotowany przez Porozumienie Zawodów Medycznych, zakładający wyższy i szybszy wzrost wynagrodzeń niż w zaakceptowanej właśnie przez Senat wersji rządowej. Sejm zajmie się nim dopiero w połowie lipca, dlatego organizacje zrzeszone w PZM sugerują, by np. przez opóźnienia podpisu prezydenta nie spieszyć się z wprowadzeniem w życie nowego prawa. – Pokładamy jeszcze nadzieję w prezydencie Andrzeju Dudzie. Zastanawiamy się, czy deklaracje wiceprzewodniczącego sejmowej Komisji Zdrowia Tomasza Latosa i marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego okazały się puste –stwierdził dr Tomasz Dybek, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii oraz pełnomocnik Komitetu   Inicjatywy   Ustawodawczej, odnosząc się do obietnic równorzędnego potraktowania obu propozycji. Projekt obywatelski zakłada minimalną płacę lekarza w wysokości nie mniejszej niż trzy średnie płace krajowe, a płacę pielęgniarki na poziomie 1,5 średniej w gospodarce. Przedstawiciele PZM argumentują, że pracownicy w systemie ochrony zdrowia są dyskryminowani w zakresie wynagradzania. Mimo to szanse, by odwrócić proces legislacyjny ekspresowo przeprowadzony w parlamencie przez PiS wydają się być jak płace personelu szpitali: mniej niż niewielkie. To zaś może oznaczać kolejne protesty. TAK