Fałszywy oficer CBŚ w kajdankach

29-letni mieszkaniec Lublina żerował na łatwowierności emerytów. Podawał się za policjanta i wyłudzał od nich pieniądze. Jedna z pokrzywdzonych, tylko dzięki szybkiej akcji prawdziwych stróżów prawa, ocaliła 50 tys. zł.


Oszust grasował w ubiegłym tygodniu. Na policję wpłynęła cała seria zgłoszeń od ludzi, do których dzwonił ktoś, kto podawał się za oficera Centralnego Biura Śledczego. 64-letnia kobieta uwierzyła, że rozmawia z funkcjonariuszem. Głos w słuchawce przekonał ją, że prowadzone jest śledztwo w sprawie złodziei czyhających na jej oszczędności w banku. Tajemniczy rozmówca przekonał ofiarę, aby pomogła w ujęciu rzekomych rabusiów. Kobieta postąpiła zgodnie z instrukcjami. Wybrała z konta 50 tys. zł, a potem zostawiła gotówkę przy kontenerze na śmieci przy Dolnej Marii Panny. Pieniądze podjął 29-latek i wsiadł do taksówki. Kiedy przeliczał gotówkę, został otoczony przez prawdziwych policjantów. Teraz mężczyzna będzie odpowiadał za oszustwo. Został już aresztowany. Grozi mu do 10 lat więzienia. Był już wcześniej notowany.
Policjanci nadal uczulają, zwłaszcza starszych ludzi, aby w kontaktach z obcymi kierowali się zasadą ograniczonego zaufania.
– Zadzwońmy do kogoś z rodziny, zapytajmy o to, czy osoba, która prosiła nas o pomoc, rzeczywiście jej potrzebuje. Pamiętajmy, że nikt nie będzie nam miał za złe tego, że zachowujemy się rozsądnie. Nie ulegajmy presji czasu wywieranej przez oszustów – zaznacza nadkomisarz Renata Laszczka-Rusek, rzecznik lubelskiej policji. LL