Fałszywy policjant chciał okraść emerytkę

Pracownik banku uchronił emerytkę przed kradzieżą pieniędzy tzw. metodą na policjanta. Kobieta omal nie straciła 60 tys. zł.


Zaczęło się klasycznie od telefonu. Męski głos w słuchawce przekonywał, że nazywa się Andrzej Stępień i jest z policji. Zaczął wypytywać kobietę, czy ma oszczędności w banku, a potem stwierdził, że są one zagrożone, ponieważ do jej rachunku próbują się dobrać komputerowi hakerzy. Tłumaczył też, że przestępcy mają duplikaty dowodów osobistych jej i jej męża.
Fałszywy policjant, kazał wybrać gotówkę i przekazać ją wysłannikowi z komendy, aby zorganizować zasadzkę i ująć złodziejską szajkę. Starsza pani zgodziła się pomóc i poszła do banku. Cały czas miała włączoną komórkę i była w kontakcie ze „Stępniem”, który zabronił się jej rozłączać.
Ale emerytka przypadkowo skasowała połączenie. Była już wtedy przy okienku do wypłaty oszczędności. Poprosiła pracownika banku, aby to on pomógł jej ponownie wybrać numer do rzekomego policjanta. Kiedy to zrobił, fałszywy funkcjonariusz słysząc inny głos natychmiast zamilkł i od razu się rozłączył, a potem nie odbierał kolejnych połączeń.
Pracownik od razu zorientował się, że prawdopodobnie chodzi o oszustwo. Kobieta zgłosiła sprawę na policję. LL