Fatum zawisło nad Kłosem

KŁOS GMINA CHEŁM – KRYSZTAŁ WERBKOWICE 0:1 (0:0)
0:1 – A. Wołoch (90).


KŁOS: Skuczyński – Fornal, E. Poznański (87 P. Poznański), Kowalski, Stepaniuk, Rak (25 Kamola), Flis, Bala, Grądz (55 Jabłoński), Bereda (65 Wyrostek), Drzewicki (65 Gierczak).

Piłkarze Kłosa Gmina Chełm doznali dziewiątej porażki w tym sezonie. Aż osiem razy przegrali różnicą zaledwie jednego gola! Gorzej, w aż pięciu spotkaniach decydujące o stracie punktów bramki podopieczni Roberta Tarnowskiego stracili między 88 a 90 minutą i to po stałych fragmentach gry! – Nie wiem, co się dzieje z chłopakami. Mamy co analizować. Myślę, że to wszystko gdzieś tkwi w naszych głowach, bo dobrze gramy cały mecz, a w samej końcówce tracimy głupie gole. Zamiast kilkunastu punktów, mamy ich zaledwie sześć – mówi szkoleniowiec Kłosa. – Zdajemy sobie sprawę z naszej sytuacji, ale teraz nie możemy patrzeć na tabelę. Nie możemy też nakręcać się, trzeba ugrać w rundzie jesiennej co się jeszcze da, i dobrze przepracować okres przygotowawczy, by wiosną odrobić straty – uważa Robert Tarnowski.

W meczu z Kryształem Werbkowice Kłos był słabszą drużyną. – Mimo to mogliśmy zdobyć jeden punkt, bo skoro przez 90 minut nie dajemy sobie strzelić gola z akcji, to w samej końcówce powinniśmy całą drużyną zrobić wszystko, by tej bramki nie stracić i uratować remis. Na pewno potrzebujemy przełamania, punktów, bo na razie przegrywamy – twierdzi trener Kłosa.

W całym meczu gospodarze stworzyli sobie dwie dogodne okazje do zdobycia bramki. Obie miał Dawid Bereda. Najpierw na bramkę rywala uderzał Kazimierz Bala. Golkiper Kryształu odbił piłkę przed siebie, dopadł do niej Bereda, lecz trafił w boczną siatkę. W drugiej sytuacji Łukasz Drzewicki zagrał na wolne pole do Beredy, bramkarz gości wybiegł z bramki i choć młody zawodnik końcem buta zdołał jeszcze oddać strzał, trafił w przeciwnika. Kryształ natomiast okazji strzeleckich stworzył dużo więcej. – Dwa razy przed utratą gola ratowała nas poprzeczka – mówi Robert Tarnowski.

Decydujący cios goście zadali w ostatniej minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłkę głową uderzył Adrian Wołoch. Mateusz Skuczyński odbił strzał, ale Wołoch uprzedził obrońców Kłosa i z dwóch metrów wpakował futbolówkę do siatki. – Mamy problem nie z grą formacji obronnej, ale z grą w obronie całego zespołu, właśnie w końcowych fragmentach spotkań. Ten element mocno szwankuje właśnie przy stałych rzutach wolnych, czy rożnych. Następuje w szeregach naszych jakieś rozprężenie, może też brak koncentracji, musimy nad tym pracować – dodaje szkoleniowiec drużyny z gminy Chełm.

Przed zespołem Kłosa bardzo trudny wyjazd do groźnego beniaminka z Bychawy. Mecz z Granitem podopieczni Roberta Tarnowskiego rozegrają w niedzielę 20 bm. o 15.00. (r)