Fikcyjnie zaludniają Chełm

Według urzędowych danych w Chełmie obecnie żyje 151 Pakistańczyków, 118 obywateli Indii i 42 Irakijczyków. Tylko gdzie oni są? Na papierze. Przyjeżdżają tu całymi grupami, by z łatwością, bez zbędnych kolejek, uzyskać zezwolenie na pobyt w Polsce, a potem czmychnąć do Niemiec po zasiłek. Urzędników nie interesuje, gdzie faktycznie przebywają cudzoziemcy, za to „dokładają wszelkich starań, by ułatwić swoim klientom załatwianie spraw, niezależnie od pochodzenia”.

Od 3 lat liczba ubiegających się o zezwolenie na pobyt w Polsce cudzoziemców stale rośnie. Tylko w pierwszej połowie tego roku wnioski złożyło niemal o połowę więcej osób niż w tym samym okresie rok wcześniej. Wśród nich najwięcej jest obywateli Ukrainy, a na drugim miejscu są Białorusini. W Chełmie o pobyt starają się coraz częściej i w coraz większej liczbie Pakistańczycy. Spośród 828 złożonych od stycznia 2017 r. wniosków aż 151 pochodziło właśnie od obywateli Pakistanu (333 od Ukraińców, 118 od ob. Indii, 42 od Irakijczyków).

Nie muszą, więc nie sprawdzają

Wnioski o zezwolenia na pobyt czasowy na terytorium RP wydaje wojewoda na okres od 3 miesięcy do 3 lat. Cudzoziemiec musi uzasadnić cel swojego pobytu, wykazać, że posiada środki finansowe i miejsce zamieszkania oraz dokonać opłaty (w zależności od rodzaju zezwolenia – 340 zł, 440 zł lub 85 zł). Decyzję otrzymuje maksimum w przeciągu 2 miesięcy. Co do zasady (art. 104 ustawy o cudzoziemcach), powinien złożyć wniosek do wojewody właściwego ze względu na miejsce swojego aktualnego pobytu.
Od wielu tygodni coraz głośniej mówi się o tym, że w określonych terminach do Chełma ze stolicy przyjeżdża bus pełen śniadych obcokrajowców (podjeżdża przed budynek „Gmachu”, gdzie mieści się delegatura Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego). Ponieważ w Warszawie wydanie decyzji trwa dłużej, by uniknąć kolejek i zaoszczędzić na czasie, prowadzone są transporty na wschód Polski, do małego miasta. Pakistańczycy, Hindusi, Irakijczycy fikcyjnie zaludniają Chełm na potrzeby wydania dokumentu.
Nikt nie weryfikuje, czy 151 Pakistańczyków, 118 Hindusów i 42 Irakijczyków (jeśli nie więcej, licząc wnioski złożone w poprzednich latach) faktycznie mieszka w Chełmie, bo przepisy na urzędników tego obowiązku nie nakładają. Nic zatem dziwnego, że imigranci coraz śmielej wykorzystują tę lukę w prawie i obojętność w urzędzie.
– W obecnej chwili zauważalny jest znaczny wzrost zainteresowania ze strony cudzoziemców uzyskaniem karty pobytu, w tym także ze strony obywateli Pakistanu, jednakże stwierdzenie o przyjeżdżających od wielu tygodni autokarach z obywatelami Pakistanu nie ma umiejscowienia w rzeczywistości – zaprzecza Andrzej Szarlip z biura wojewody lubelskiego. – Pracownicy naszego urzędu, zawsze działając w granicach i na podstawie prawa, dokładają wszelkich starań, aby ułatwić załatwianie spraw w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim wszystkim klientom, służąc im pomocą oraz udzielając informacji niezależnie od ich pochodzenia, wyznania i kultury – dodaje Szarlip.
W październiku do chełmskiej delegatury urzędu wpłynęło 110 wniosków (we wrześniu 182, w sierpniu 98, a w lipcu 146). Ile z nich pochodzi od muzułmanów, a ilu z nich otrzymało zezwolenie na pobyt? Na to pytanie urzędnikom trudno odpowiedzieć, bo „każdy wniosek jest rozpatrywany indywidualnie, a wyłuskanie tych danych wymaga czasu”.

W Chełmie po papier, w Polsce na chwilę, w Niemczech po życie

Cudzoziemcy, którzy uzyskali zezwolenie na pobyt czasowy, otrzymują kartę pobytu. To dokument, który potwierdza tożsamość jego posiadacza oraz, wraz z paszportem, uprawnia go do wielokrotnego przekraczania granicy bez konieczności uzyskania wizy. Z kartą pobytu i paszportem można zatem bez przeszkód wyjechać np. do Niemiec.
– Ciężko tak naprawdę dostrzec, kto kiedy przybył, bo ich jest tu naprawdę dużo. Widać jedynie, kto faktycznie potrzebuje pomocy, chce pracować i pracuje. Ale to jedynie niewielki procent. W większości przybysze nie chcą tu żyć normalnie, a jedynie liczą na pieniądze z socjalu. Nasi urzędnicy nie powinni im tego ułatwiać – mówi Krzysztof (32 l.), który na zachodzie Niemiec mieszka i pracuje od kilku lat. Pochodzący z gminy Chełm mężczyzna przyznaje, że polska pomoc w dostaniu się cudzoziemców do Niemiec nie ogranicza się jedynie do wydania karty pobytu. – Polskie grupy zbiorowo przerzucają ich do Niemiec. Sam byłem świadkiem takiego transportu – busa pełnego imigrantów – dodaje. (pc)