Filmowy Świdnik

– Zrezygnujmy z kręcenia filmów, a zapisane na ten cel pieniądze przenieśmy na bieżące utrzymanie dróg – zaproponowała podczas ostatniej sesji radna Edyta Lipniowicka.

Zgłoszony przez nią pomysł nie spotkał się jednak z aprobatą pozostałych miejskich rajców.
Podczas ostatniego posiedzenia Rady Miasta Świdnik przy okazji podejmowania uchwały dotyczącej zmian w budżecie radna Edyta Lipniowiecka (Świdnik Wspólna Sprawa) zaproponowała, aby zrezygnować z realizacji zaplanowanych na ten rok filmów dotyczących historii miasta, a zapisane na ten cel pieniądze przenieść na bieżące utrzymanie dróg.
– W budżecie miasta znalazł się zapis o przeznaczeniu ok. 180 tys. zł na nakręcenie trzech filmów związanych z historią miasta – tłumaczy radna. – Całkiem niedawno zrobiliśmy film „Hakerzy Solidarności” i uważam, że nie ma potrzeby, aby miasto znów włączało się w tego typu projekty. Gmina to gmina, a nie producent filmowy. Zgłosiłam, żebyśmy te pieniądze przeznaczyli na bieżące utrzymanie dróg, bo tych pieniędzy pod koniec roku zawsze brakuje.
Radna dodaje, że w tym roku w mieście jest duży problem z drogami gruntowymi.
– Myślę, że miasto nie da rady zrobić porządku z nimi wszystkimi. To będą duże koszty i uważam, że te pieniądze mogłyby zasilić właśnie bieżące utrzymanie dróg – tłumaczy E. Lipniowiecka.
Wniosek radnej o wprowadzenie poprawki do budżetu został poddany pod głosowanie Nie spotkał się jednak z aprobatą większości radnych. „Za” zagłosował jedynie drugi radny ŚWŚ Wiesław Księski; od głosu wstrzymał się Wojciech Borkowski.
Marcin Dmowski, przewodniczący Klubu Radnych Rodzina i Prawo, który nie poparł wniosku, wyjaśnia, że w opinii radnych wniosek był bezzasadny.
– Rzeczywiście byliśmy przeciw. Radni podnosili, że warto zrobić te filmy, bo być może to ostatnia szansa, by utrwalić wspomnienia ludzi, który byli naocznymi świadkami ważnych wydarzeń z historii naszego miasta. Mamy początek kwietnia, a wydział, który zajmuje się utrzymaniem dróg, ma pieniądze. Nie zgłaszano nam, że te pieniądze się kończą i będzie problem z utrzymaniem dróg. Gdyby tych środków rzeczywiście nie było, moglibyśmy szukać jakichś oszczędności. Uważamy, że w tym momencie nie ma takiej potrzeby – wyjaśnia Dmowski.(w)

UDOSTĘPNIJ