Fotka nr 24 000 z „Ezim”

Na zdjęciu reprezentacja Rzeszy Niemieckiej z 1940 roku. Ernest Wilimowski – czwarty od lewej w środkowym rzędzie

Z miesiąca na miesiąc stale powiększa się specyficzna kolekcja Jacka Kosierba. Na naszych łamach na bieżąco śledzimy jego najnowsze dokonania. Świdniczanin od 1982 roku gromadzi zdjęcia drużyn piłkarskich z całego świata. Na czym polega specyfika jego kolekcji? Przede wszystkim w tym, że trafia do niej tylko jedno zdjęcie konkretnej drużyny.

Ostatnio kolekcjoner i pasjonat futbolu ze Świdnika przekroczył następną okrągłą liczbę zebranych w ten sposób fotografii. W jego zbiorach pojawiła się fotka nr 24 000 mająca swoją futbolową historię, o jakiej nie wszyscy kibice „kopanej” wiedzą!

– To zdjęcie z Ernestem Wilimowskim, czyli jednym z najbardziej utalentowanych piłkarzy w historii polskiej piłki nożnej. 23 czerwca, a więc za kilka dni, będzie przypadać 103. rocznica jego urodzin. Wilimowski przeszedł do historii mistrzostw świata jako strzelec czterech bramek w meczu Brazylia – Polska (6:5) podczas Mistrzostw Świata 1938 we Francji, dzięki czemu przez 56 lat był rekordzistą pod względem liczby strzelonych bramek w jednym meczu. Jego rekord pobił podczas Mistrzostw Świata w 1994 r. w Stanach Zjednoczonych Oleg Salenko, który w swoim ostatnim meczu grupowym przeciwko Kamerunowi, wygranym 6:1, strzelił aż 5 bramek dla reprezentacji Rosji.

Popularny „Ezi” jako pierwszy w historii ekstraklasy zdobył w jednym meczu siedem, osiem, dziewięć i dziesięć goli. Był czterokrotnym mistrzem Polski w: 1934, 1935, 1936 i 1938 roku. Dysponował bardzo dobrym dryblingiem oraz znakomitą skutecznością strzelecką z uśmieszkiem na twarzy, co powodowało wściekłość wśród zawodników drużyn przeciwnych. Łącznie w karierze strzelił 1175 goli w oficjalnych i nieoficjalnych meczach. Natomiast w oficjalnych meczach – według statystyk RSSSF – strzelił 554 gole, co daje mu obecnie miejsce w ścisłej czołówce listy strzelców wszech czasów – przyznaje Jacek Kosierb.

Wśród liderów wspomnianej listy najskuteczniejszych napastników w historii piłki nożnej, sporządzonej przez powszechnie szanowaną organizację futbolowych statystyków (RSSSF), jest jeden Polak i nie jest to Robert Lewandowski. To genialny przedwojenny snajper Ernest Wilimowski. Listę najskuteczniejszych zawodników w historii piłki nożnej otwiera wspaniały Josef Bican, któremu oficjalnie policzono 805 bramek. W swojej karierze Bican bronił barw reprezentacji Austrii i Czechosłowacji. Były reprezentant Polski i niemieckiej Rzeszy jest zaraz na początku drugiej dziesiątki. Statystycy naliczyli mu oficjalnie 554 gole, ale przy jego nazwisku jest adnotacja, podobnie jak w przypadku Bicana, który też grał przed wojną, że tych trafień może być więcej. Za Wilimowskim takie asy jak: Eusebio, Hugo Sanchez, Fritz Walter, Zico czy Alfredo di Stefano.

Bohater ze zdjęcia nr 24 000 w kolekcji Jacka Kosierba, urodzony w Katowicach w 1916 roku, zaczynał piłkarską przygodę w 1.FC Kattowitz, w latach 20. ubiegłego wieku, klubie mniejszości niemieckiej na Górnym Śląsku, który znalazł się wśród założycieli Ligi Polskiej. Wilimowski, jeszcze jako Pradella, miał zadebiutować na boiskach ekstraklasy w katowickiej jedenastce w wieku… 12 lat!!! Potem szybko trafił do Ruchu Chorzów, którego stał się wielką gwiazdą i liderem. „Niebiescy” z „Ezim” w składzie w latach 30-stych regularnie zdobywali mistrzostwo Polski, a sam piłkarz rok w rok zostawał najlepszym snajperem ligi. Ta sztuka udała mu się trzykrotnie, wliczając w to rok 1939, kiedy rozgrywek nie dokończono. Razem z Gerardem Wodarzem i Teodorem Peterkiem stworzył najsilniejszy atak w historii polskiej ligi. W pierwszym sezonie w barwach Ruchu w 1934 r. zdobył 34 bramki, a miał wtedy ledwie 18 lat. Do Wilimowskiego należy wiele ligowych rekordów. 21 maja 1939 r. w meczu przeciwko Union-Touring Łódź (12:1) strzelił aż… 10 goli, co do dziś jest niepobitym rekordem. Łącznie dla chorzowian w 86 ligowych grach zdobył 117 bramek!

Osobny rozdział to występy Wilimowskiego w reprezentacji Polski, a później, po wybuchu wojny, w jedenastce niemieckiej Rzeszy. W „biało-czerwonych” barwach zadebiutował jako 17-latek. W 1936 roku mógł poprowadzić polską drużynę do olimpijskiego złota na igrzyska w Berlinie. Tak się jednak nie stało, a wszystko przez aferę wywołaną przez „Przegląd Sportowy”. Wilimowski za rzekome picie alkoholu i branie pieniędzy za grę został skreślony z kadry i nie pojechał na igrzyska, gdzie nasza reprezentacja zajęła ostatecznie czwarte miejsce. Świat usłyszał o nim na początku czerwca 1938 roku, kiedy to w meczu mistrzostw świata Polska – Brazylia (5:6) w Strasburgu zdobył aż cztery gole, zostając tym samym pierwszym graczem w historii mundiali, któremu udała się taka sztuka. Miał wtedy ledwie 21 lat i jego kariera dopiero się tak naprawdę zaczynała. Niewiele ponad rok później wbił hat-tricka wicemistrzom świata – Węgrom – w wygranym w Warszawie 4:2 spotkaniu. Była to niedziela 27 sierpnia 1939 roku. Pięć dni później wybuchła wojna i wszystko się zmieniło.

Jacek Kosierb – kolekcjoner i pasjonat futbolu ze Świdnika kilka tygodni temu z rąk wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka odebrał Brązowy Krzyż Zasługi, nadany mu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudę, za zasługi w działalności na rzecz rozwoju i upowszechniania sportu.

Po jej wybuchu, jak wielu innych zawodników z Górnego Śląska, za przyzwoleniem polskich oficjeli z kapitanem związkowym czyli ówczesnym selekcjonerem Józefem Kałużą, zaczął grać w niemieckich klubach. Trafił do 1.FC Kattowitz, gdzie zaczynał swoją przygodę z piłką. Potem był czołowy klub Saksonii Polizeisportverein Chemnitz, z którym zdobył Puchar Związku Rzeszy w 1941 czy TSV 1860 Monachium, z którym triumfował w Pucharze Niemiec rok później. Nie chciał iść na wojnę, więc grał. Genialny zawodnik zaczął też występować w reprezentacji Niemiec, prowadzonej przez słynnego Seppa Herbergera. W sierpniu 1942 roku zagrał w niemieckich barwach w meczu rozegranym w Bytomiu na stadionie im. marszałka Hindenburga przeciwko Rumunii. Niemcy wygrali 7:0, a Wilimowski zdobył jedną z bramek. W reprezentacji Niemiec zagrał w 8 meczach, w których strzelił aż 13 goli. Po wojnie, z wiadomych względów, został za zachodnią granicą. Z powodzeniem grał i strzelał bramki dla VfR Kaiserslautern. Bardzo zależało mu na tym, żeby wystąpić na piątych MŚ w Szwajcarii w 1954 roku, ale nie dostał powołania od Herbergera. Niemcy zdobyli tam wtedy sensacyjne mistrzostwo świata, pokonując w finale faworyzowanych Węgrów. Gwiazdor tamtego zespołu legendarnych Fritz Walter tak mówił o Wilimowskim: „To chyba jedyny piłkarz na świecie, który zdobywał więcej bramek niż miał szans”.

22-krotny reprezentant Polski to jeden z najlepszych piłkarzy okresu międzywojennego. Niestety wybuch wojny przerwał jego fantastyczną karierę. Co prawda futbol uratował mu życie, przeżył. Wojnę przetrwał jako Niemiec i kosztem gry pod inną flagą. Mimo, iż do podpisywania volkslisty zachęcał wówczas rząd polski na uchodźstwie (w celu zapobiegnięcia zagładzie narodu w Polsce), to w naszym kraju został wyklęty, zapomniany, zniszczony! W Polsce jego nazwisko na lata usunięto z wszelkich rejestrów. Został uznany za zdrajcę. Dopiero od niedawna w Polsce ponownie postrzegamy go jako sportowca, a nie kolaboranta.

Podczas finałów mundialu w 1974 roku w RFN starał się spotkać z polską kadrą, ale uniemożliwiły mu to polskie służby bezpieczeństwa. Porozmawiał jednak chwilę z trenerem Kazimierzem Górskim, który miał mu powiedzieć: „Panie Wilimowski, jeśli pan nic złego nie zrobił, jak pan mówi, dlaczego nie wrócił pan do kraju, może nie od razu, na fali emocji, i nie spróbował się wytłumaczyć, oczyścić z zarzutów? – Bałem się – odparł Wilimowski”. „Ezi” zmarł w Karlsruhe 30 sierpnia 1997 roku mając 81 lat.

Jeszcze dwie ciekawostki. Ernest Wilimowski dla reprezentacji Polski zdobył 21 bramek w 22 spotkaniach, a uczynił to w ciągu 5 lat i 3 dni! Dla porównania Robert Lewandowski do wyrównania tego osiągnięcia potrzebował gry w 61 spotkaniach, a miało to miejsce na przestrzeni 5 lat, 11 miesięcy i 27 dni! „Ezi” dla reprezentacji Niemiec w 8 spotkaniach zdobył aż 13 bramek! Ze średnią 1,63 gola na mecz jest najskuteczniejszym niemieckim piłkarzem w historii! Inni „wielcy” legitymują się niższą średnią, np. Gerd Muller 1,10; Uwe Seeler – 0,60; Karl-Heinz Rummenigge – 0,47, a Jurgen Klinsmann – tylko 0,43 gola na mecz!

* * *

Zbiory Jacka Kosierba są podzielone na trzy kategorie: drużyny z Polski, zagraniczne oraz reprezentacje narodowe. Aktualnie największą część stanowią zdjęcia ekip spoza granic naszego kraju. To fotografie 21 730 drużyn z 288 państw, terytoriów zależnych, państw nieuznawanych, autonomicznych jednostek administracyjnych czy mniejszości etnicznych. Fotografii zespołów polskich jest obecnie 1293, a reprezentacji narodowych, w tym seniorów, juniorów, młodzieżowych, olimpijskich, oldbojów czy kobiet w różnych kategoriach wiekowych dokładnie 977 egzemplarzy.

Kolekcja świdniczanina bez wątpienia jest największą w Polsce. Potwierdziło to Biuro Rekordów, wydając mu w 2016 roku stosowny certyfikat. W dniu swoich 40 urodzin rozpoczął autorski projekt pod nazwą „50 tysięcy zdjęć na 50-lecie”. Na swoje 50 urodziny chciałby zgromadzić 50 tysięcy fotografii. Ma na to jeszcze prawie pięć lat. Już dziś, oczywiście w przypadku powodzenia projektu, świdniczanin zapowiada wydanie albumu z reprodukcjami najcenniejszych i najciekawszych fotografii. „Postępy” w kolekcji pasjonata piłki nożnej ze Świdnika można śledzić na jego stronie internetowej pod adresem www.kolekcjajack74.futbolowo.pl KB

TOP „10” ZDJĘĆ DRUŻYN

1. Portugalia 2427
2. Niemcy 2408
3. Polska 1293
4. Malezja 1190
5. Japonia 876
6. Włochy 707
7. Singapur 687
8. Kanada 323
9. Serbia 320
10. Hiszpania 313