Franciszków na pół?

Część mieszkańców Franciszkowa chciałaby, aby ich sołectwo – jedno z największych w gminie Mełgiew – zostało podzielone na dwa mniejsze. Najważniejszym argumentem, który miałby przemawiać za takim rozwiązaniem, są oczywiście pieniądze, a konkretnie fundusz sołecki. Wśród mieszkańców pojawiły się też pogłoski o tym, że część miejscowości miałaby stać się częścią Świdnika.


Od kilku tygodni mieszkańcy Franciszkowa w gminie Mełgiew żyją sprawą podziału wsi. Część z nich chciałaby, aby rozbić to liczące pawie 1150 mieszkańców sołectwo na dwa mniejsze. Głównym argumentem, który przemawiałby za wprowadzeniem takiego rozwiązania, jest wysokość funduszu sołeckiego.
Jak wyjaśnia Łukasz Reszka, radny powiatowy i mieszkaniec Franciszkowa zwolennicy podziału (do których on sam nie należy) wyliczyli, że wówczas Franciszków zyska 18 tys. zł.
– Obecnie fundusz sołecki wynosi 33  162 zł, a po podziale – według informacji przekazywanych przez nich – mógłby wynosić dla pierwszego nowego sołectwa 23 214 zł oraz dla drugiego nowego sołectwa 27 956 zł – wyjaśnia radny.
Pod listą poparcia dla dzielenia wsi podpisały się 174 osoby, ale – jak zaznacza radny, z informacji, które do niego dotarły wynika, że wielu mieszkańców nie miało świadomości, co podpisuje lub zostało celowo wprowadzonych w błąd.
– Wiele osób po spotkaniu w sprawie podziału zażądało od zbierających podpisy wykreślenia swoich nazwisk. W mojej opinii proponowane zmiany nie są dobre. Pamiętajmy, że dotyczą najwcześniej 2019 roku, ponieważ na 2018 funduszu sołecki został już rozdysponowany. Co ciekawe, ta sama grupa osób, która teraz inicjuje podział Franciszkowa, w 2015 roku, przy wyborach sołtysa i rady sołeckiej, poniosła klęskę. Blisko 90 proc. mieszkańców poparło obecną sołtys Krystynę Szewczyk. Pani sołtys piastuje funkcję już drugą kadencję i ma ogromne poparcie. Wiele osób zastanawia się, czy inicjatywa podziału nie jest kolejnym działaniem zmierzającym do wprowadzenia własnego sołtysa przez inicjatorów w sposób nie do końca zgodny z wolą mieszkańców – mówi radny.
Radny dodaje, że szkoda by było, gdyby Franciszków – wieś z ponad stuletnią tradycją, została podzielona. Większość mieszkańców podziela jego opinię. Pod protestem w sprawie podziału ciągu 4 dni podpisało się ponad 500 mieszkańców.
– Jak widać sprawa jest skomplikowana i wcale nie jest błaha. Z jednej strony pieniądze, a z drugiej więzi międzyludzkie i jedność mieszkańców. W tym całym zamieszaniu najgorsze jest to, że zabrakło merytorycznej dyskusji, nie brano pod uwagę wszystkich głosów, a jedynie te przychylne podziałowi. Zatajanie i dezinformacja, z jaką się spotkaliśmy, nie służy nikomu. Ludzie muszą rozmawiać i muszą współpracować, w przeciwnym razie zostanie zniszczone to, co udało się przez ponad 100 lat stworzyć – mówi Ł. Reszka i dodaje, że mieszkańcy powinni pamiętać, że fundusz sołecki jest dobrowolny. Nie wiadomo więc, czy za rok będzie istniał. A wówczas to, co było główną przyczyną podziału, zniknie.
Ryszard Podlodowski, wójt gminy Mełgiew, tłumaczy, że decyzja o tym czy Franciszków zostanie podzielony, będzie zależeć od mieszkańców. Jak jednak zaznacza, od woli podziału do rzeczywistego rozbicia droga jest długa.
– Rzeczywiście jest grupa, która chce się oddzielić. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, racja jest gdzieś pośrodku. Tak jak już zapowiedziałem, nie będę się opowiadał za żadną ze stron. Mieszkańcy zrobią, jak zechcą, a ja tę wolę uszanuje, jednak kiedy jest duża miejscowość, z funduszu sołeckiego można zrobić konkretną inwestycję – kawałek drogi albo chodnika, albo dokumentację na taką inwestycję, co zawsze jest dla nas i rady gminy pewnym bodźcem; jasną informacją, że to należy zrobić. Tłumaczyłem pani sołtys, że jeśli jest jakaś grupa, która czuje się niedoceniona, to należy o nich zadbać. Dać poczucie, że są we wspólnocie, choć oni też powinni brać udział w zebraniach sołeckich. Gdyby przyszli we wrześniu za spotkanie w sprawie funduszu, mogliby przegłosować swoje propozycje – tłumaczy wójt.
Wójt przypomina, że podział Franciszkowa wiązałby się też z dodatkowymi kosztami, bo fundusz sołecki jest wydzielany z budżetu gminy. Doszłyby też kwestie związane z wynagrodzeniem nowego sołtysa.
– Krzesimów też jest od dawna administracyjnie podzielony, ale jeśli trzeba, jedna sołtys dogaduje się z drugą i przeznaczają jakąś cześć funduszu na dokumentację projektową. Franciszków też powinien się dogadać i współpracować. Nagłaśnianie tej sprawy trąci już kampanią wyborczą i mam wrażenie, że pan radny, angażując się w sprawę, chce zbić kapitał polityczny – mówi R. Podlodowski.
Wśród mieszkańców pojawiły się też pogłoski, że oddzielona część Franciszkowa miałaby zostać włączona do Świdnika.
– To plotki. Nie sądzę by mieszkańcy tego chcieli, zwłaszcza ci, którzy prowadzą działalność gospodarczą. Stawki podatków są u nas zdecydowanie niższe niż w mieście – kończy wójt gm. Mełgiew. (w)