Frassati poległo po walce

START KRASNYSTAW – FRASSATI FAJSŁAWICE 3:1 (2:0)


1:0 – Szponar (12), 2:0 – K. Sawa (38), 3:0 – Szponar (78), 3:1 – Olech (88).

START: Skrzypa – Niedrowski, Wojciechowski, Saj, Jaroszek, Kowalski, Szponar (85 Kondraciuk), Chariasz (70 Dworucha), Sawa, Kowalczyk (75 Wójtowicz), Lenard (80 Kabasa). Trener – Marek Kwiecień.

FRASSATI: Mazur – K. Przebirowski, K. Błaziak, P. Przebirowski (84 Policha), M. Baran (46

Madeja), Olech, Chruściel, Adamiec, K. Pluta (60 Slobodyan), P. Kasperek (46 P. Kostka), Stefaniak (73 Krakiewicz). Trener – Daniel Krakiewicz.

Po sobotnim zwycięstwie nad Frassati Start Krasnystaw po raz pierwszy w sezonie awansował na pozycję lidera chełmskiej okręgówki. Był nim tylko przez jeden dzień, bo w niedzielę Unia Białopole zainkasowała w meczu z Ogniwem Wierzbica trzy punkty i wróciła na pierwsze miejsce.

– Przegraliśmy, ale moim zdaniem po walce i dość dobrym spotkaniu – mówi Daniel Krakiewicz, trener zespołu z Fajsławic. Derby powiatu krasnostawskiego lepiej zaczęli goście. Utrzymywali się przy piłce, nie pozwalali gospodarzom na wiele. Gol z 12 min. strzelony przez Marka Szponara był zaskoczeniem. – Do tego momentu Start ani razu nie zagroził naszej bramce. Wystarczyła chwila nieuwagi, dobre podanie ze środka pola i zawodnik z Krasnegostawu w akcji „sam na sam” nie dał szans Mazurowi – relacjonuje Krakiewicz. Stracona bramka tylko zmobilizowała Frassati do jeszcze lepszej gry. Goście w tym okresie meczu mogli strzelić nawet dwie bramki.

– W doskonałej sytuacji Jacek Olech trafił w poprzeczkę, a kilka minut później akcji „sam na sam” z bramkarzem Startu nie wykorzystał Jakub Stefaniak. Mało tego, gospodarze właśnie wtedy nas skontrowali i zrobiło się 0:2 – mówi Krakiewicz. Po zmianie stron mecz był wyrównany, sytuacji podbramkowych było jednak, jak na lekarstwo. W 78 min. doszło do nieporozumienia między golkiperem z Fajsławic i jednym z obrońców tej drużyny i Szponar strzelił swoją drugą bramkę.

Start prowadził już 3:0 i wiadomo było, że trzy punkty zostaną w Krasnymstawie. – Ambitnie walczyliśmy o honorowego gola i w końcu sztuka ta udała się Jackowi Olechowi. Przegraliśmy, ale po ryzyku, jakie podjęliśmy. Graliśmy otwartą piłkę, nie postawiliśmy autobusu, niestety nie dało to punktów – podsumowuje trener Frassati. (kg)