Frassati postraszyło Ogniwo

OGNIWO WIERZBICA – FRASSATI FAJSŁAWICE 2:1 (0:0)


0:1 – Chruściel (57 wolny), 1:1 – Knot (70 karny), 2:1 – Knot (74 wolny).

OGNIWO: Wojnowski – Szanfisz, Sobiesiak, Pełczyński, Siwek, Chlebiuk, E. Klimowicz, K. Klimowicz (80 Gałecki), Balcerek, Knot, Bąk (78 Stańczuk). Trener – Krzysztof Bodziak.

FRASSATI: R. Kostka – Gęca, K. Kostka, P. Przebirowski, Robak (78 B. Błaziak), P. Kostka (57 Gieracz), Dunda, Chruściel (78 D. Baran), Korchut (53 Slobodyan), Adamiec (86 P. Przebirowski), Wojciechowski. Trener – Rafał Robak.

Ogniwo było zdecydowanym faworytem niedzielnego meczu z Frassati. Goście dość długo zajmowali ostatnie miejsce w tabeli, odbili się od dna dopiero tydzień temu wygrywając 3:1 z Victorią Żmudź. Zespół z Wierzbicy to z kolei jeden z faworytów do walki o awans do IV ligi. Tymczasem po raz kolejny okazało się, że liczby, czy statystyki nie grają.

Mecz Ogniwa z Frassati był dość wyrównany. – I my, i goście mieliśmy swoje szanse do zdobycia kilku bramek – zauważa Damian Gałecki, zawodnik gospodarzy. – Długo gra się nam jednak nie kleiła. Przed meczem padał deszcz i boisko było dziś w fatalnym stanie. To nie pozwalało nam grać tego, co lubimy, czyli dokładnymi podaniami – dodaje.

W 39 min. doszło do dość kontrowersyjnej sytuacji. Według Gałeckiego Ogniwu należał się wówczas rzut karny. – Eryk Klimowicz został sfaulowany przez jednego z zawodników gości w ich polu karnym. Sędzia jednak tego nie zauważył – mówi zawodnik z Wierzbicy. Gdy w 57 min. Piotr Chruściel ładnym strzałem z rzutu wolnego wyprowadził Frassati na prowadzenie, zapachniało sensacją. Na podopiecznych Krzysztofa Bodziaka stracona bramka podziałała jednak, jak płachta na byka. – Nie mieliśmy nic do stracenia, zaatakowaliśmy jeszcze mocniej – mówi Gałecki.

W 70 min. Eryk Klimowicz po raz kolejny wbiegł z piłką w pole karne Frassati, po czym został sfaulowany przez jednego z rywali. Tym razem sędzia podyktował „jedenastkę” pewnie zamienioną na gola przez Karola Knota. Minęły zaledwie cztery minuty i Ogniwo wyszło na upragnione prowadzenie. Goście znów sfaulowali, tyle że tym razem ok. 20 m od własnej bramki. Do futbolówki ponownie podszedł Knot, który pięknym strzałem z rzutu wolnego nie dał szans Rafałowi Kostce. Trzy punkty zostały w Wierzbicy. – Cieszymy się, bo to nie był łatwy mecz – podsumowuje Damian Gałecki. (kg)