Funkcjonariusz znów stanie przed sądem

„Byłem po służbie, zaspany, może pod wpływem alkoholu” – tłumaczył się z udostępniania członkowi gangu informacji o samochodach Biura Spraw Wewnętrznych SG chełmski pogranicznik. Sąd Rejonowy w Chełmie uwierzył w niewinność mężczyzny, a sąd odwoławczy uchylił wyrok. Sprawa korupcji na granicy znów trafi na wokandę.

Jesienią ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Chełmie, po ośmiu rozprawach, zdecydował się uniewinnić Mariusza B. od popełnienia zarzucanych mu czynów i obciążyć kosztami procesu Skarb Państwa. Na skutek apelacji wniesionej przez Prokuraturę Regionalną, Sąd Okręgowy w Lublinie XI Wydział Karny Odwoławczy uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Pierwszy termin wyznaczono na 13 września. B. znów będzie się tłumaczył z udostępniania członkom gangu poufnych informacji o działalności Straży Granicznej.

Sprytny podział ról

Śledztwo w sprawie grupy przestępczej działającej na terenie Skryhiczyna (gm. Dubienka) i korupcji w Straży Granicznej rozpoczęło się po tym, jak na trasie przerzutu członkowie gangu zaczęli zostawiać kolejne ślady – bieżnika, obuwia, unoszące się na Bugu kartony czy pozostawiony w zaroślach samochód. Początkowo, m.in. dzięki podsłuchom i przeszukaniom, ujawniono, że w gangu działają dwaj miejscowi pogranicznicy. Ostatecznie zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej usłyszało pięciu mężczyzn: Krzysztof M. z Chełma (42 l.), Marcin B. z Chełma (36 l.), Mariusz B. z gm. Chełm (34 l.), Tomasz G. z gm. Kamień (43 l.) i Kamil M. z Dubienki (29 l.). Trzej z nich to funkcjonariusze SG.
Strażnicy graniczni, Krzysztof M. i Marcin B., dzięki przemytom mieli dodatkowe, stałe źródło dochodu. M. za pieniądze informował B. o trasach i terminach patroli (śledczy udowodnili, że 42-letni dziś były funkcjonariusz co najmniej 17 razy przekazał koledze informacje, za co przyjął od niego co najmniej 8 tys. zł łapówki), a tamten przekazywał je reszcie gangu. Za bezpośredni przemyt przez Bug odpowiedzialny był Tomasz G. – bezdzietny kawaler, bez zawodu, który utrzymywał się z prac dorywczych. W ten sposób działali od października 2010 roku do 8 lipca 2011 roku (data zatrzymania G.). Śledczy ujawnili, że tylko w 2011 r. przez Bug grupa przerzuciła łącznie papierosy warte ponad 785 tys. zł.
Kolejny członek grupy, Kamil M., elektromonter z Dubienki, został oskarżony o to, że zmusił Grzegorza K., funkcjonariusza placówki SG w Skryhiczynie, do pominięcia kontroli przemycanych papierosów. Groził pobiciem mężczyzny i jego bliskich przez gang. Straszył, że jeśli ten nie przystanie na ich warunki, podrzucą mu pieniądze, a prokuratura oskarży pogranicznika o korupcję. Zatrzymany M. tłumaczył się, że jest wędkarzem zrzeszonym w kole, którego prezesem jest Grzegorz K. Zapierał się, że funkcjonariusz SG źle zrozumiał jego słowa, a on sam przecież opowiedział mu o znalezionych śladach przemytu fajek.
O nadużycie uprawnień oskarżony został trzeci funkcjonariusz SG, Mariusz B. Wartownik wiedział, jakimi nieoznakowanym autami porusza się Biuro Spraw Wewnętrznych Straży Granicznej. Informacje o samochodach i numerach rejestracyjnych bez oporów wyśpiewał przez telefon Marcinowi B. Dzięki temu przemytnicy wiedzieli, jak i kiedy mają się poruszać z towarem. Mariusz B. tłumaczył się później, że nie wiedział, dlaczego tak postąpił oraz po co koledze ze straży były potrzebne te informacje. Jak mówił, był wówczas po zmianie, zaspany i możliwe, że pod wpływem alkoholu. (pc)