Furiat rozwalił blok

Arkadiusz R. niedługo przed eksplozją odwiedził sąsiada. Był zdenerwowany i pod wyraźnym wpływem alkoholu. Oświadczył, że „zaraz to wszystko wyp…li”. Wyszedł, a po chwili doszło do wybuchu. Wcześniej Arkadiusz R. miał pokłócić się z 19-latką. Dziewczyna ma poparzone ok. 20 proc. powierzchni ciała. Również przebywa w szpitalu, w Łęcznej.


Arkadiusz R. jest doskonale znany policjantom. Mężczyzna był karany za znieważenie mundurowego. Odsiadywał również kilka wyroków za rozboje. Jeśli umyślnie doprowadził do wybuchu, musi się liczyć z zarzutem usiłowania zabójstwa. Tuż po północy walnęło jak z armaty. Wyleciały szyby i pojawiły się płomienie. Wybuch gazu kompletnie zdemolował blok komunalny przy ul. Majdanek 10 w Lublinie. Podejrzewa się, że to 32-letni Arkadiusz R. postanowił wysadzić sąsiadów w powietrze. Chwilę przed zdarzeniem zagroził jednemu z lokatorów, że tak właśnie zrobi.
Potężny wybuch wstrząsnął okolicą w nocy z wtorku na środę. Mieszkańcy musieli w popłochu uciekać z zagrożonego budynku. Strażacy wydobyli 86-letnią emerytkę, na którą zwaliła się ściana działowa. Starsza pani jest w ciężkim stanie. Poważnie ranny jest także Arkadiusz R. i jego 19-letnia dziewczyna. Oboje doznali rozległych poparzeń (mężczyzna – 60 proc. powierzchni ciała) i trafili do specjalistycznego ośrodka leczenia takich urazów w Łęcznej.
W budynku 8 mieszkań zostało kompletnie zniszczonych. Miasto przygotowało dla mieszkańców lokale zastępcze. Co najmniej dwa miesiące potrwa naprawa zniszczeń. Dopiero wówczas lokatorzy będą mogli wrócić do bloku. Teraz wszyscy przeżywają koszmar, który ich spotkał.
– Jeszcze nigdy tak się nie bałam. Gdyby nie sąsiedzi, którzy mnie obudzili, byłoby po mnie. Udusiłabym się od tego dymu, którego było pełno – opowiada pani Danuta.
Mieszkańcy twierdzą, że ich sąsiad już wielokrotnie odgrażał się, że wyrządzi im wielką krzywdę. – Mieliśmy z nim tu prawdziwy krzyż pański. Urządzał awantury, próbował już kiedyś coś podpalać. Policja często go uspakajała – skarżą się ludzie.
Arkadiusz R. był już wcześniej karany, m.in. za rozbój. Niedawno przyłapano go na kradzieży alkoholu z dyskontu. Mężczyzna nie płacił czynszu i miał nakaz eksmisji. Zdaniem sąsiadów tuż przed wybuchem był bardzo pobudzony i pod wpływem alkoholu. Ponoć miał się pokłócić ze swoją dziewczyną. Potem na klatce rzucił do jednego z mieszkańców: „zaraz to wszystko rozwalę!”. Chwilę potem wrócił do siebie i nastąpiła eksplozja.
Ze względu na stan zdrowia podejrzanego na razie nie przesłuchano go i nie przedstawiono mu zarzutów.
Akcja strażaków trwała ponad dwie godziny. Udało się opanować pożar, który nie rozprzestrzenił się na cały budynek.  LL