Futrzany świat radości

Nieprzebrane tłumy odwiedziły w miniony weekend Lubelski ZOOPark. Czwarta edycja tej imprezy odniosła oszałamiający sukces. Uradowane były szczególnie dzieci.
Wiele rzadkich i cennych ras kotów, psów i królików, kucyki, węże, ryby, fretki – to tylko niektóre z prezentowanych w hali Targów Lublin zwierząt. Z bliska można było zobaczyć również wielbłąda, lamę czy kangura.
– Jesteśmy tutaj całą rodziną. Chciałem, żeby dzieci spędziły ten czas inaczej niż przed telewizorem. To nie pierwsza nasza wizyta na Zooparku. Lubimy też zwiedzać polskie ogrody zoologiczne – mówił pan Emil, tata czworga dzieci w wieku od 3 do 10 lat.
Wiele osób zatrzymywało się przy klatkach z kotami, podziwiając pięknie utrzymane zwierzaki, które brały udział w odbywającej się w trakcie ZOOParku Międzynarodowej Wystawie Kotów Rasowych.
– Dziś prezentujemy dwie kocice, niebieską – rosyjską i krótkowłosą – brytyjkę. To takie dwie duże, miękkie przytulanki, bardzo rodzinne, kochają ludzi – śmieje się Paulina Misiak z hodowli „Szara Eminencja”.

Zainteresowaniem cieszyły się również króliki przywiezione na Wystawę Królików Rasowych, których było około 50. Od ras miniaturowych, mogących zmieścić się w dłoni dorosłego człowieka, do jednych z największych królików świata – olbrzymów srokaczy, ważących ponad 5 kilogramów. – Zawsze miałem zamiłowanie do zwierząt futerkowych. W domu mam 27 królików, opiekuję się nimi sam. Karmienie i pielęgnacja zajmuje mi dziennie około 3,5 godziny. Tutaj przyjechałem uzupełnić swoją hodowlę. Kupiłem właśnie czempiona, który uzyskał wysoką ilość punktów na wystawie – mówi Łukasz Łuczyński, uczeń liceum.
Oprócz wystawców i hodowców w ZOOParku obecni byli też przedstawiciele organizacji zajmujących się ratowaniem zwierząt. –Zajmujemy się niechcianymi fretkami, porzuconymi w schroniskach. Przystosowujemy je do nowych warunków, leczymy i szukamy im nowych domów – mówi Magda Sadłos z ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przyjaciół Fretek. – Fretka jest bardzo podobna do kota w wychowaniu, potrafi skorzystać z kuwety, ale ma dość intensywny zapach, choć te wysterylizowane mniej pachną. Trzeba pamiętać też, że nie jest zwierzęciem dla małych dzieci, a jej leczenie jest kosztowne – podkreśla pani Magda, która sama w ubiegłym roku znalazła nowe domy siedmiu fretkom.
Na weekendowych targach tłumy były nieprzebrane. Dominowały oczywiście rodziny z dziećmi. Maluchy mogły dodatkowo poszaleć na dmuchanych zamkach czy odpocząć w specjalnej strefie, gdzie czekały na nich konkursy, malowanki i wygodne siedziska. (EM.K.)