Garnki za tysiące, raty na lata

Pościel, garnki lub patelnie za kilka tysięcy złotych. Myślisz, że ich nie potrzebujesz? Mylisz się! Po dwóch godzinach pokazu uznasz, że są ci niezbędne. Przekonają cię do tego sprzedawcy, którzy techniki manipulacji opanowali do perfekcji. – Nie ma tygodnia, żeby o pomoc nie zwróciły się do nas osoby, które dały się nabrać – alarmuje chełmski rzecznik konsumentów. Mimo to chętnych na pokazy nie brakuje.

Otrzymujesz zaproszenie na prezentację wyjątkowych garnków, pościeli leczniczej, cudownych urządzeń masujących, superpatelni? Może organizator kusi cię dodatkowo prezentem, który otrzymasz tylko za to, że pojawisz się na spotkaniu? Uważaj, bo jest duże prawdopodobieństwo, że dasz sobie wmówić, że ten pięknie zachwalany produkt, oferowany za niebotyczną cenę, jest ci niezbędny. Nie szkodzi, że nie masz pieniędzy, prowadzący pokaz od razu podsuną ci formularz sprzedaży ratalnej.

A obiecywali darmową wagę…

Jedna z takich prezentacji odbyła się w minionym tygodniu w jednym z chełmskich hoteli. Chętnych na obiecane i oczywiście darmowe produkty (tym razem do wyboru były czajnik elektryczny, waga łazienkową lub wiertarka) nie brakowało. Tuż przed godz. 11 w hotelowym holu zgromadziły się tłumy, głównie starszych osób.
– Przyszliśmy z mężem chwilę wcześniej, ale i tak było już za późno. Sala, w której odbywał się pokaz, wypełniona już była po brzegi. Kazano nam wyjść. A przecież obiecywali, że waga, którą sobie wybraliśmy, jest dla nas odłożona – ubolewa kobieta, która odwiedziła naszą redakcję tuż po tym, jak została wyproszona z pokazu.

Jeśli chodzić, to z głową

Nie ma tygodnia, aby Krzysztof Nadolski, chełmski rzecznik konsumentów, nie przyjmował osób, które dały się namówić podczas prezentacji na zakup towaru po kilkukrotnie zawyżonej cenie.
– Najczęściej w tego typu przypadkach trafiają do nas klienci, którzy podpisali umowy kupna podczas spotkania. Jak już ochłoną, zdają sobie sprawę z tego, że towar nie jest wart ceny i chcą się wycofać. Jeśli zgłaszają się do nas w miarę szybko, to udaje im się pomóc. Jednak nie zawsze – mówi Nadolski. – Miewałem takie przypadki, że mimo odstąpienia od umowy i odesłania towaru, nie udało się odzyskać pieniędzy. Po skierowaniu sprawy do sądu okazywało się, że firma jest nieściągalna.
Jak nie dać się naciągnąć na pokazach? – Jeżeli się już na nie chodzi, to trzeba chodzić z głową – kwituje rzecznik konsumentów. (mg)