Gawronów więcej niż świdniczan

Zaraz po nowym roku miasto rusza na kolejną wojnę z gawronami. Zwycięstwo ma zapewnić sokolnik, na którego wynajęcie ratusz chce przeznaczyć nawet 90 tys. zł.


Świdnik od lat ma problem z gawronami, które gniazdują już niemal w całym mieście, zanieczyszczając chodniki, parkowe alejki, skwery i samochody, niemiłosiernie przy tym hałasując od świtu do wieczora. Ornitolodzy szacują, że populacja ptaków w mieście przekroczyła już 50 tys., czyli jest ich więcej niż mieszkańców. Miasto co roku stara się pozbyć gawronów, prześwietlając korony drzew, zdejmując gniazda, strasząc ptaki dźwiękami z głośników, a nawet latającym dronem.

Każda z dotychczas stosowanych metod okazała się jednak nieskuteczna, a temat jest poruszany na niemal każdej sesji rady miasta. Na jednej z ostatnich padł pomysł zatrudnienia sokolnika. Poparły go władze miasta. Radni zwracają jednak uwagę, że świdniczanie po części sami są winni, że ptaków w mieście zamiast ubywać, przybywa.

– Ptaki do maista przyciąga dostępność jedzenia. Spacerując po Świdniku, zdarza mi się zauważyć wyrzucane w pobliżu śmietników czy na trawniki resztki mięsa, kości, chleba, warzyw lub obierek, a to przyciąga gawrony – mówi radny Marcin Magier, przestrzegając, że jeśli to się nie zmieni, to w żaden sposób ptaków nie uda się skutecznie przepłoszyć, a do tego może jeszcze dojść problem ze szczurami.

– Pamiętajmy, że walczyć z gawronami nie można w ich okresie lęgowym, czyli od marca do kwietnia. 19 grudnia odbędzie się sesja rady miasta, na której uchwalimy budżet miejski na 2020 rok i po jego uchwaleniu, zapewne już w styczniu, będziemy mogli przeprowadzić postępowanie na wyłonienie sokolnika i podpisać z nim umowę – informuje Marcin Dmowski, zastępca burmistrza Świdnika ds. inwestycji i rozwoju.

Samo wynajęcie sokolnika będzie kosztować ok. 90 tys. zł. Oprócz tego miasto zamierza nadal prowadzić akcję usuwania gniazd, na co chce w przyszłym roku przeznaczyć ok. 10 tys. zł. JN