Godzinami cierpiał w pułapce

Niebywała akcja ratowania młodego łosia. Zaklinowane w siatce leśnej zwierzę, z drutami wbitymi w szyję, szamotało się, próbując uwolnić, prawdopodobnie kilka godzin. Interweniowało dziewięciu strażaków, policja, straż leśna i weterynarz.

Do niecodziennej sytuacji doszło w niedzielę wieczorem (25 marca) na terenie Nadleśnictwa Strzelce. W Maziarni Strzeleckiej (gmina Białopole) młody byk łosia zaplątał się rogami w ogrodzenie. Na szczęście ktoś wreszcie zauważył biedne zwierzę i powiadomił straż leśną.
-Pojechaliśmy na miejsce i faktycznie znajdował się tam uwięziony łoś. Mocno wydeptany teren świadczył o tym, że spanikowane zwierzę mogło przebywać w tym miejscu nawet kilka godzin. Na pewno próbowało się uwolnić, ale uniemożliwiały mu to druty, które silnie owijały jego poroże i szyję. Łoś był w dobrej kondycji i nie pozwalał zbliżyć się do siebie. Sami nie bylibyśmy w stanie mu pomóc, dlatego musieliśmy zadzwonić po wsparcie – relacjonuje Kazimierz Małyska, komendant posterunku Straży Leśnej w Nadleśnictwie Strzelce.
O godz. 18:40 dyspozytor Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Chełmie otrzymał wezwanie do pomocy przy oswobodzeniu zwierzęcia. Na miejsce wysłane zostały dwa zastępy straży. Do tego policja i weterynarz.
– Łoś był bardzo pobudzony i agresywny, dlatego konieczne było zaaplikowanie mu środka nasennego przez lekarza weterynarii, dopiero potem strażacy mogli przystąpić do akcji ratunkowej. Rozcięli nożem druty i uwolnili zwierzę z potrzasku – mówi mł. bryg. Wojciech Chudoba, rzecznik prasowy KM PSP w Chełmie.
Akcja ratunkowa trwała niespełna dwie godziny i zakończyła się sukcesem. Do czasu wybudzenia się łoś pozostał pod opieką strażników leśnych. Na szczęście nie doznał innych obrażeń i zaraz po przebudzeniu pomknął w kierunku lasu. (pc, fot. Nadleśnictwo Strzelce)