Gol z połowy boiska

VICTORIA ŻMUDŹ – BRAT SIENNICA NADOLNA 5:2 (3:2)


1:0 – Lecki (5), 1:1 – Płatek (24), 1:2 – Arnold Kister (32), 2:2 – Łubkowski (33), 3:2 – Łubkowski (40), 4:2 – Mroczek (46), 5:2 – Mroczek (82).

VICTORIA: Seniuk – Kosowski, Kusy, Stańczykowski, Czajka (70 Toporowski), Łubkowski, Sakowicz (72 Urbański), Lecki (80 Grobelny), Pieczykolan, Niedzielski (60 Cymborski), Mroczek. Trener – Piotr Moliński.

BRAT: Mróz (46 K. Jopek) – Kniażuk, Pachuta (72 M. Wójcik), M. Kowalczyk (46 Niedrowski), Adam Urbański (46 Malinowski), Krystian Kowalczyk (52 J. Wójcik), Arnold Kister, Arkadiusz Kister (85 Grzesiak), Aleksander Urbański, Płatek (77 Chwaszcz), Karol Kowalczyk. Trener – Andrzej Ignaciuk.

Przed starciem z Bratem zawodnicy Victorii zajmowali przedostatnie miejsce w tabeli, dużo niższe od oczekiwań. – Drużyna przystąpiła do spotkania mocno zmotywowana, bardzo chcieliśmy wygrać i odbić się od dna – mówi Piotr Moliński, trener gospodarzy.

Zespół ze Żmudzi już w 5 min. wyszedł na prowadzenie. Po rzucie rożnym Piotr Lecki zdecydował się na strzał z powietrza, piłka odbiła się od jednego z zawodników gości i wpadła za kołnierz Mrozowi. Podopieczni Andrzeja Ignaciuka nie załamali się i rzucili się do odrabiania strat. W 24 min. doprowadzili do remisu. Podawał Arkadiusz Kister, a gola precyzyjnym uderzeniem zdobył Krzysztof Płatek.

Sześć minut później było już 1:2. Karol Kowalczyk wrzucił piłkę w pole karne Victorii, tam dopadł do niej Arnold Kister, który z bliska pokonał Seniuka. – To był najsłabszy fragment gry w tym meczu w naszym wykonaniu – przyznał po ostatnim gwizdku Moliński. – Popełniliśmy wtedy dwa proste błędy w obronie i Brat to wykorzystał. Najważniejsze jednak, że podnieśliśmy się po tych ciosach – dodaje.

Zespół z Siennicy Nadolnej z wyniku 2:1 cieszył się 60 sekund. Prowadzenie chyba uśpiło gości, bo gdy gospodarze wznowili grę od środka boiska, futbolówka od razu trafiła do Karola Łubkowskiego, który doprowadził do remisu. Role znów się odwróciły, to Victoria śmielej atakowała. W 40 min., po kolejnej składnej akcji, Łubkowski z bliska pokonał Mroza i zrobiło się 3:2. Najbardziej niesamowity moment meczu miał dopiero nadejść. – W pierwszej połowie graliśmy pod wiatr, w drugiej odwrotnie.

Dlatego, gdy wznowiliśmy grę po przerwie, Krystian Mroczek zdecydował się na strzał z połowy boiska. Kompletnie zaskoczył tym gości, w tym ich bramkarza. Futbolówka wpadła w samo okienko. Takie bramki rzadko się zdarzają – opowiada trener Moliński. Brat próbował walczyć o lepszy rezultat, ale grał nieskutecznie. W 82 min. Mroczek dobił rywali kończąc strzałem z pola karnego kolejny udany atak Victorii. (kg)