Goldi z happy endem

Rudo-brązowy psiak przez trzy lata czekał w schronisku. W tym czasie interesowało się nim wiele osób, zawsze jednak pojawiała się jakaś przeszkoda na drodze Goldiego do nowego domu. Kilka dni temu pobyt psa w Krzesimowie się zakończył i to w wyjątkowo wzruszający sposób.
Goldi trafił do schroniska w podświdnickim Krzesimowie we wrześniu 2013 roku. Razem ze swoim psim towarzyszem Fabianem został odłowiony w Sosnowicy. – Od razu było widać, że to pies domowy – mówi Maria Gulanowska ze schroniska w Krzesimowie.
Przedstawiciele placówki zakładali, że zwierzak szybko znajdzie nowego właściciela, bo zwracał uwagę swoim wyglądem i wyjątkowo przyjaznym charakterem.
– Goldi był z nami na wszystkich piknikach i wystawach. Nigdy się nie bał, nie wchodził w konflikty z innymi psami. Po każdym wydarzeniu mieliśmy wiele pytań o Goldiego. Zainteresowani przyjeżdżali i dzwonili do nas, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie i pies nadal przebywał w schronisku – mówi Maria Gulanowska.
W ostatnim czasie wolontariusze z Krzesimowa postanowili ogłosić adopcję Goldiego na jednym z portali internetowych. Zainteresowanie było duże, najważniejsze jednak, że zdjęcie psa mogła zobaczyć rodzina z Sosnowicy.

– Przyjechali do nas w minioną niedzielę. Okazało się, że są właścicielami Goldiego. Mimo że minęły trzy lata, pies od razu ich poznał – opowiada Maria Gulanowska.
Właściciele zwierzaka tłumaczyli, że we wrześniu, trzy lata temu, Goldi wyszedł poza posesję i zaginął. Rodzina bardzo długo go szukała, ale bezskutecznie. Od mieszkańców dowiedzieli się, że pies został zastrzelony przez myśliwych. Jak opowiadali, bardzo mocno przeżyli tę wiadomość. Swojemu czworonogowi postawili w ogrodzie pamiątkowy kamień.
– Bardzo się ucieszyliśmy, że Goldi wrócił do domu. Nie mogliśmy sobie wyobrazić lepszego zakończenia tej historii – dodaje Maria Gulanowska. (kal)