Góra śmieci „Na Klinie”

Śmieci podrzucane przez obcych spółdzielnia wywozi na własny koszt

Notorycznie ludzie podrzucają nam swoje śmieci – skarżą się członkowie SM „Na Klinie”, którzy za wywóz obcych odpadów płacą z własnej kieszeni. Po ostatniej takiej akcji powiedzieli „dość” i zawiadomili straż miejską. Winowajca został odszukany i ukarany. Okazało się, że to jedna z lokalnych firm sprzątających…

Historia ku przestrodze dla wszystkich tych, którzy chcą sobie ułatwić życie kosztem innym. Z problemem podrzucanych śmieci boryka się bowiem wiele wspólnot mieszkaniowych i spółdzielni. Do pojemników na miejskich osiedlach swoje odpady sukcesywnie, pod osłoną nocy, zwożą m.in. mieszkańcy domów jednorodzinnych. Trudno ich złapać, a za wywóz nieczystości płacić trzeba. Gdy chodzi o ponoszenie kosztów za kogoś, boli podwójnie.

Mieszkańcy SM „Na Klinie” przy ul. Wojsławickiej w Chełmie narzekają, że niemal notorycznie „obcy” podrzucają im swoje śmieci. Hałdy piętrzą się przy kontenerach i trzeba dodatkowo zapłacić za ich uprzątnięcie, bo MPGK zbiera tylko odpady z pojemników. To, co jest wokół nich, zostaje.

Ostatnio taka sytuacja miała miejsce pod koniec sierpnia. Dwie noce z rzędu ktoś podrzucał im całe góry śmieci – kartony, rupiecie, stare graty, a nawet segregatory z dokumentami. Przyblokowy śmietnik przy ul. Wojsławickiej zamienił się w wysypisko. Pracownicy spółdzielni załadowali przyczepkę po brzegi spakowanymi workami, a o sprawie powiadomili straż miejską.

Okazało się, że po rozwodzie kobieta zatrudniła ogłaszającą się w internecie firmę sprzątającą do oczyszczenia domu z rzeczy swojego eks. Trafiła jednak na nierzetelną ekipę, która zgarnęła pieniądze za posprzątanie, ale śmieci wyrzuciła pod osiedlowy kontener.

– Straż miejska ustaliła i ukarała sprawców. Dziękujemy im za szybkie i sprawne działanie. Niech to będzie nauczka dla tych, którzy podrzucają innym swoje śmieci: niech nie czują się bezkarni – mówi Jerzy Piskorski, prezes SM „Na Klinie”. (pc)