Gorąca taryfa

Spółdzielcy z Chełma apelują do minister klimatu i środowiska o interwencję w sprawie podwyżek cen ciepła zaplanowanych przez Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Chełmie. Mieszkańcy miasta, którzy dowiedzieli się o kolejnych podwyżkach są w szoku. – Opłaty za mieszkanie będą wyższe niż rata kredytu – załamują ręce.

Przed tygodniem pisaliśmy, że Urząd Regulacji Energetyki zatwierdził Miejskiemu Przedsiębiorstwu Energetyki Cieplnej nową taryfę cen energii. Już od wrześniu mieszkańcy korzystający z sieci spółki będą dostawać wyższe rachunki. To kolejna podwyżka w tym roku, a przecież rok temu MPEC już dwukrotnie podnosił ceny.

– Ludzie tego nie udźwigną – alarmowała Ewa Jaszczuk, prezes Chełmskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, która jest największym odbiorcą energii z miejskiej ciepłowni. Według wyliczeń ChSM nowa taryfa oznacza wzrost cen dla odbiorców indywidualnych aż o 55 proc. a w przeliczeniu na czteroosobową rodzinę, która zajmuje 50-metrowe mieszkanie oznacza to, że zapłacą co miesiąc zaliczki w wysokości 718,14 zł (330,14 zł na podgrzanie wody i 388 zł na centralne). A to stawki przy obniżonym tymczasowo podatku VAT. Koszt utrzymania mieszkania będą jeszcze wyższe, bo dochodzą pozostałe opłaty – fundusz remontowy, śmieci, podatek od nieruchomości, gaz, woda, prąd itd. – Niedługo czynsz i media przewyższą ratę kredytu za mieszkanie – denerwowali się nasi Czytelnicy.

A władze spółdzielni pytają, co mają zrobić starsi ludzie, emeryci i renciści, którym i tak ciężko związać koniec z końcem. Te same, oczywiste dla wszystkich, argumenty podnieśli spółdzielcy z ChSM, spółdzielni Centrum, Bazylany, Demos i jeden z zarządców nieruchomości w piśmie do minister klimatu i środowiska Anny Moskwy.

Proszą w nim o podjęcie „wszelkich możliwych działań celem wprowadzenia pilnych rozwiązań pomocowych dla odbiorców ciepła systemowego oraz przedsiębiorstw ciepłowniczych. Podobnie jak w poprzednim wystąpieniu mówią, że koszty podwyżek cen energii nie mogą spadać wyłącznie na mieszkańców.

„Zdajemy sobie sprawę, że MPEC w Chełmie nie jest wyjątkiem i podobnie jak wiele innych tego typu przedsiębiorstw ciepłowniczych w Polsce, opierając swoją produkcję wyłącznie na węglu, znajduje się w bardzo trudnej sytuacji ze względu na duży wzrost cen węgla i praw do emisji CO2. Nasz sprzeciw budzi jednak polityka cenowa, w rezultacie której to mieszkańcy, jako odbiorcy końcowi, ponoszą cały ciężar i wszystkie konsekwencje zaniedbań, braku decyzji i zaniechań w zakresie inwestycji i modernizacji w MPEC” – czytamy w piśmie.

Spółdzielcy mają nadzieję, że jakąś ulgę przyniosą planowane przez rząd działania wsparcia dla odbiorców ciepła systemowego. Właścicielom gospodarstw domowych ogrzewanych węglem zaproponowano dodatek w wysokości 3 tys. zł. Mówi się o dopłatach do innych nośników energii, tj. gazu, oleju opałowego, pelletu i drewna. A także o wsparciu właśnie mieszkańców budownictwa wielorodzinnego poprzez dotację dla samorządów na pokrycie ewentualnych strat lub inwestycje w ciepłownie, które obniżą cenę ciepła.

Na razie kolejne podwyżki niweczą starania chełmskich spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych, które inwestowały w docieplanie budynków, wymianę stolarki i inne działania ograniczające koszty dostarczanego ciepła. Ale bez tego mieszkańcy odczuliby podwyżki jeszcze bardziej.

Pismo do minister Moskwy wysłane zostało m.in. do wiadomości chełmskich parlamentarzystów, prezydenta miasta i przewodniczącego Rady Miasta. Będzie reakcja? (bf)