„Gorszyciele” napiętnowali Świdnik

Policja będzie sprawdzać, czy Bartosz Staszewski, organizator marszów równości, nie popełnił wykroczenia organizując happening polegający na zawieszeniu na znakach drogowych z nazwami miast, które w ubiegłym roku przyjęły deklarację „Samorząd wolny od ideologii LGBT” tabliczki o treści „Strefa wolna od LGBT”. Wśród „napiętnowanych” w ten sposób przez niego miast znalazł się również Świdnik.


Wiosną zeszłego roku samorządy Świdnika i powiatu świdnickiego, jako jedne z pierwszych, spośród w sumie 36 samorządów w Polsce, głosami radnych PiS i prawicy uchwaliły stanowisko „Samorząd wolny od ideologii LGBT”. W przyjętym dokumencie miasto Świdnik i powiat świdnicki podkreślały m.in., że będą strzegły prawa do wychowania dzieci zgodnego z przekonaniami rodziców, zrobią wszystko, aby do szkół nie mieli wstępu gorszyciele zainteresowani wczesną seksualizacją polskich dzieci w myśl tzw. standardów Światowej Organizacji Zdrowia, będą chroniły uczniów, dbając o to, aby rodzice z pomocą wychowawców mogli odpowiedzialnie przekazać im piękno ludzkiej miłości! […] – Deklarujemy, że Świdnik w realizacji swoich publicznych zadań będzie wierny tradycji narodowej i państwowej, pamiętając o 1053 latach od Chrztu Polski, 100 latach od odzyskania Niepodległości Polski i 29 latach od odzyskania Samorządności Polek i Polaków” – zapowiedzieli w deklaracji świdniccy samorządowcy.

Miała to być odpowiedź na podpisaną wcześniej przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego (PO) Kartę LGBT zawierającej m.in. deklarację wprowadzenia do stołecznych szkół edukacji seksualnej oraz „latarników”, mających zapobiegać przypadkom przemocy wobec uczniów o odmiennej orientacji seksualnej czy ich dyskryminacji.

Najpierw baner, teraz tabliczka

W reakcji na przyjęte przez świdnickie samorządy deklaracje aktywiści LGBT powiesili w centrum Świdnika tęczowy baner z napisem „Miłość to miłość”. Teraz przypuścili kolejny kontratak – na tablicach z nazwami miejscowości, które przyjęły deklaracje „Samorząd wolny od ideologii LGBT” pojawiły się żółte tabliczki, przypominające wyglądem te informujące np. o obszarze zagrożonym afrykańskim pomorem świń, czy ptasią grypą, z napisem w czterech językach „Strefa wolna od LGBT”. Na ich tle sfotografowały się osoby o odmiennej orientacji seksualnej mieszkające w danej miejscowości, a zdjęcia zostały umieszczone na Facebooku. Tabliczki były zawieszane tylko na czas sesji zdjęciowej, a zaraz po niej były zdejmowane.

– Chciałem w ten sposób zwrócić uwagę, czym są te strefy i jak absurdalnie wyglądają stanowiska gmin – wyjaśniał na swoim profilu na Facebooku cel akcji Bartosz Staszewski, jej inicjator.

Happening wywołał wiele kontrowersji. Pod wpisem Staszewskiego pojawiło się kilka tysięcy komentarzy, głównie piętnujących homofobię. Ale pojawiły się też pytania o legalność całej akcji, a grupa prawicowych radnych z Warszawy wystąpiła do prokuratury, by ta postawiła Staszewskiemu zarzut z art. 85 kodeksu wykroczeń, który głosi: „Kto samowolnie ustawia, niszczy, uszkadza, usuwa, włącza lub wyłącza znak, sygnał, urządzenie ostrzegawcze lub zabezpieczające albo zmienia ich położenie, zasłania je lub czyni niewidocznymi, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Prokuratura zleciła Policji podjęcie czynności sprawie.

Tablice homoaktywistów

– Umieszczony przez homoaktywistów napis na tablicy z nazwą naszego miasta „Strefa wolna od LGBT” jest kłamliwy. Przyjęta przez nas deklaracja to wyraz ochrony i miłości jaką otaczamy rodzinę, a te tabliczki wmawiają nam kłamliwie nienawiść do jakiejś mniejszości. To mobilizuje nas do dalszych działań. Ani ta, ani żadna inna ideologia przeciwna rodzinie i wolności u nas nie przejdzie! – komentuje akcję Radosław Brzózka z zarządu powiatu świdnickiego, zapewniając, że stanowisko powiatu pozostaje aktualne.

Brzózka dodaje, że powiat dalej konsekwentnie będzie sprzeciwiał się nieuzasadnionym przywilejom dla grup mniejszościowych – Takie przywileje jak zrównanie związków jednopłciowych z małżeństwem czy adopcja dzieci przez pary homoseksualne są sprzeczne z polskim prawem i polskimi obyczajami – podsumowuje R. Brzózka.

Opozycja widzi sprawę inaczej

Opozycja do akcji Staszewskiego podchodzi z większym zrozumieniem.

– Naszym zdaniem stanowisko „Samorząd wolny od ideologii LGBT” przyjęte u nas głosami prawicy stygmatyzuje ludzi i tworzy sztuczne podziały oraz zniechęca mieszkańców do siebie nawzajem. Ponadto zarząd powiatu oraz radni absolutnie nie powinni zajmować się takimi tematami światopoglądowymi, które mają na celu piętnowanie danego środowiska, czyli w tym przypadku LGBT – uważa radna powiatowa Edyta Lipniowiecka (ŚWS) – Przyjęte przez radę powiatu stanowisko wprowadziło faktycznie strefę wolną od LGBT tyle, że na co dzień nie ma tabliczki na wjeździe. Uważam, że akcja jest ważna, bo pokazuje głupotę związaną z wprowadzeniem takich stanowisk czy uchwał. Nie mają one nic na celu – twierdzi E. Lipniowiecka.

To była prowokacja

W Radzie Miasta Świdnik za przyjęciem stanowiska zagłosowało 11 radnych z klubu burmistrza Waldemara Jaksona. Trójka radnych ŚWS była przeciwko, a sześciu radnych (5 z KO i jeden ze ŚWS) nie wzięło udziału w głosowaniu.

– Gdy było przyjmowane stanowisko rady miasta w sprawie samorządu wolnego od ideologii LGBT, jako klub ostrzegaliśmy, że Świdnik będzie przez to postrzegany jako pośmiewisko w całej Polsce i poza tym nic to nie wniesie. Nadal uważam, iż samorządy nie powinny zajmować się takimi sprawami, ponieważ nie są one związane z działalnością samorządów oraz radnych. Co do samej akcji aktywistów nie mam zdania – mówi Mariusz Wilk (ŚWS).

– Tabliczki z napisem „Strefa wolna od LGBT” tylko przez chwilę wisiały na wjeździe do naszego miasta. To była prowokacja ze strony autorów akcji. Czy udana, czy nie – nie nam to oceniać – komentuje Katarzyna Lis z Biura Promocji Urzędu Miasta Świdnik, a Włodzimierz Radek, przewodniczący Rady Miasta Świdnik podkreśla, że stanowisko RM pozostaje bez zmian i nie będzie wycofane. JN