Gwałt za karę

Dobiega końca trwające od kilku miesięcy śledztwo w sprawie znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad 15-latkiem w NMOW w Rejowcu. W najbliższych dniach do sądu wpłynie akt oskarżenia przeciwko 17-letniemu Mateuszowi K. Sprawca przyznał się do wszystkiego. Zeznał, że zgwałcił kolegę kijem od mopa… za karę.

Mateusz K. (17 lat) do 4 września pozostaje w areszcie, dlatego Prokuratura Okręgowa w Zamościu, która prowadzi tę sprawę, jeszcze w sierpniu chce zakończyć śledztwo.
– Oskarżony przyznał się do zarzucanych mu czynów i zadeklarował, że chce się poddać karze w zawieszeniu. 17-latek będzie sądzony jak dorosły. Grozi mu do dziesięciu lat więzienia – informuje prokurator Bartosz Wójcik, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu.
Za to, co zrobił, o „zawiasach” K. może sobie co najwyżej pomarzyć. Prokurator będzie wnioskował o najwyższy wymiar kary dla oskarżonego.
Na początku roku w NMOW w Rejowcu pojawił się nowy wychowanek. 15-latek nie chciał się podporządkować starszym kolegom z ośrodka, za co był poniżany i nękany przez grupkę nieletnich bandziorów. 23 lutego dwóch sadystów w wieku 16 i 17 lat wciągnęło go do łazienki. Najpierw chłopak dostał kilka razy „z liścia”, potem z pięści z twarz. Gdy upadł, młodociani bandyci nie przestali się nad nim znęcać – kopali go po całym ciele, aż wreszcie jeden z nich wziął do ręki stojący w kącie kij od mopa. Jeden z agresorów trzymał 15-latka, a drugi włożył chłopakowi końcówkę kija w odbyt, wyzywając go przy tym od „pi*d, szmat, ci* i ku**w”. Następnie oprawca wyjął kij i kazał swojej ofierze włożyć go sobie do ust i oblizać. Na wszystko patrzyli inni podopieczni ośrodka. Żaden z nich nie zareagował, nie próbował przerwać tego okrucieństwa. Obserwowali niczym „ciekawy” film akcji i dopingowali sprawców do dalszego działania… Za to wszyscy później (po nagłośnieniu sprawy przez Uwagę TVN) żalili się na swój los, opowiadali, jacy to są biedni, pokrzywdzeni, ośrodek jest ich drugim domem, w którym panuje spokój i harmonia, i dzięki któremu „mogą spełniać swoje marzenia”.
W trakcie sprawy (na podstawie nagrań z monitoringu z korytarzy) ustalono jednak, że w momencie znęcania się nad 15-latkiem do łazienki co chwilę wchodzili kolejni świadkowie tych brutalnych scen. Na podstawie zeznań prokuratura ustaliła, że głównym sprawcą był 17-letni Mateusz K., który zaraz po zdarzeniu uciekł. Wysłano list gończy, a policja kilka dni później znalazła bandytę w miejscu jego zamieszkania. Od tamtej pory przebywa w areszcie. Początkowo nie chciał się przyznać i próbował „wymigać” od składania zeznań. Ostatecznie stwierdził, że z 15-latkiem mieli zatargi od dłuższego czasu, chciał chłopaka w ten sposób ukarać i… „jakoś tak wyszło”. 16-latek, który pomagał mu w „karaniu” chłopaka, stanie przed sądem rodzinnym w Muszynie, skąd pochodzi.
Śledztwo, które właśnie dobiega końca, dotyczy jednego zdarzenia, ale prokuratura wie, że nie była to jednorazowa sprawa. W ośrodku prawie od początku nie działo się dobrze. Patologia resocjalizacyjna to delikatne określenie, jak nazwał to kilka miesięcy temu prof. Marek Konopczyński, społeczny doradca Rzecznika Praw Dziecka, w rozmowie ze Zbigniewem Łuczyńskim, reporterem Uwaga TVN. Polewanie dłoni wrzątkiem, przypalanie gorącym klejem, ranienie twarzy nożem do tapet, wkładanie kija od szczotki w odbyt – to tylko niektóre z tortur, jakich mieli dopuszczać się młodociani oprawcy z ośrodka. Do tego dochodziły pijaństwo, kradzieże, pobicia i zastraszanie przypadkowo spotkanych na ulicy mieszkańców Rejowca.
Po decyzji Ministerstwa Edukacji Narodowej, w maju wywożono z NMOW ostatnich wychowanków do innych tego typu ośrodków w kraju. Obecnie budynek w Rejowcu stoi pusty, ale nie ma jeszcze ostatecznej decyzji, co do zamknięcia ośrodka. To leży w gestii organu prowadzącego, czyli firmy AlmiEdu, prowadzącej placówkę. (pc)