Gwałty opłacane esemesem

Sprawcy w obu przypadkach działali tak samo. Zaczepili kobiety z prośbą o wskazanie drogi, po czym zaciągali je w boczną uliczkę i atakowali. Taki opis dwóch gwałtów, do których miało dojść w centrum Chełma, krąży od kilku dni w sieci. Policja stanowczo dementuje te doniesienia i ostrzega, że celem drastycznej informacji jest wyłudzanie pieniędzy za dostęp do filmu z rzekomymi gwałcicielami. Jednym słowem: oszustwo.

 

Informacja na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie wiarygodnej: „Dwie poszkodowane kobiety zgłosiły się na komisariat, zgłaszając brutalny gwałt dokonany przez trzech mężczyzn w centrum miasta. Do zdarzeń doszło w odstępie dwóch godzin między godziną 1 a 3. Policja sporządziła portrety pamięciowy sprawców oraz zabezpieczyła nagrania z monitoringu”.
W artykule wypowiada się nawet funkcjonariusz chełmskiej policji: „W związku z brakiem jakichkolwiek śladów napastników prosimy wszystkich, którzy rozpoznają na filmie któregokolwiek ze sprawców o kontakt. Sprawdzamy każde zgłoszenie.”
Asp. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie dementuje te rewelacje. – Nie mieliśmy takich zgłoszeń – zapewnia i przestrzega przed odwiedzaniem takich stron. Mogą być bowiem próbą wyłudzenia pieniędzy.

Do tekstu dołączony jest bowiem film, który ma potwierdzać, że do gwałtu faktycznie doszło. Jednak, aby go obejrzeć, należy wysłać SMS pod wskazany numer. Autorzy tłumaczą, że chodzi głównie o weryfikację wieku użytkownika. Tyle, że wysłanie takiej wiadomości nie odblokuje żadnego filmu, a jedynie spowoduje, że na nasz numer telefonu będą przychodzić kolejne wiadomości – takie, za które trzeba zapłacić, i to niemało. Jedna taka wiadomość może kosztować nawet 30 zł. (mg)