W tym odcinku cyklu „Blisko Kultury z „Nowym Tygodniem” – „Historia zapisana w pieśniach” zapraszamy na spotkanie z panią Haliną Romanowską ze Żmudzi. To znana i ceniona śpiewaczka ludowa, twórczyni rękodzieła, tegoroczna laureatka Nagrody im. Oskara Kolberga, która od lat promuje gminę Żmudź i powiat chełmski na scenach całego regionu i kraju.
Pani Halina Romanowska, mieszkanka Żmudzi, od dziesięcioleci nie tylko śpiewa, ale niesie ze sobą kawałek dawnego świata – melodie zasłyszane od rodziców, pieśni śpiewane w kościele, przyśpiewki przekazywane z pokolenia na pokolenie, kolędy zapisane w starej rodzinnej kantyczce. Zdobywa nagrody, zachwyca publiczność i jurorów, angażuje się w życie lokalnej społeczności gminy Żmudź, a przy tym pozostaje osobą niezwykle skromną, serdeczną i pełną ciepła. W tym roku mija 50 lat, odkąd pani Halina zaczęła śpiewać.
– Śpiewanie przynosi mi ogromną satysfakcję. Cieszę się, że mogę śpiewać i że mam dla kogo śpiewać – mówi pani Halina.
Śpiewa od dzieciństwa
Pani Halina zamiłowanie do muzyki i śpiewu wyniosła z domu rodzinnego. Muzyka towarzyszyła jej od najmłodszych lat, a talent był niejako rodzinnym dziedzictwem. Tato pani Haliny występował z orkiestrą na różnych uroczystościach, wiejskich spotkaniach. Potrafił grać nawet na liściu, na przykład bzu. Wszystkie cztery siostry pani Haliny także śpiewają. Kiedy pani Halina miała 17 lat, wyjechała do Bielawy. Tam, w kościele, zwrócono uwagę na jej głos i zaczęła śpiewać w chórze. Po powrocie w rodzinne strony nie porzuciła swojej pasji. Przeciwnie – z każdym rokiem stawała się ona coraz ważniejszą częścią jej życia.
Od Koła Gospodyń Wiejskich do wielkich scen
Początki aktywności artystycznej pani Haliny związane były z Kołem Gospodyń Wiejskich w Żmudzi. Jako jego przewodnicząca angażowała się w przygotowanie lokalnych uroczystości i wydarzeń. Z czasem coraz częściej sama stawała na scenie, uświetniając gminne imprezy. To właśnie działalność społeczna i zaangażowanie w życie lokalnej wspólnoty stały się początkiem jej długiej i niezwykłej drogi artystycznej. Pierwszy ważny występ sceniczny pani Haliny odbył się z zespołem „Żmudzianki” podczas Wojewódzkiego Przeglądu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Chełmie. W latach 80. pani Halina założyła ten zespół, a po jego rozwiązaniu dołączyła do znanego w regionie zespołu śpiewaczego „Victoria” ze Stanisławowa. W 2004 r. założyła natomiast zespół śpiewaczy „Jarzębinki”, działający przy Gminnym Centrum Kultury w Żmudzi. Zespół ten przez lata reprezentował gminę Żmudź podczas licznych wydarzeń i konkursów. Obecnie pani Halina z powodzeniem występuje jako solistka.
Repertuar pani Haliny jest różnorodny. Są w nim pieśni ludowe, patriotyczne i biesiadne, kolędy i pastorałki, a także przyśpiewki weselne. Szczególne miejsce zajmują jednak pieśni kościelne, które artystka najbardziej lubi śpiewać. Jej ulubioną pieśnią ludową jest „Oj uginaj się, ale ni złom się, kalinowi mości”. Pani Halina sięga również po utwory, które znają już tylko nieliczni. W jej repertuarze znalazły się dawne kolędy zapisane w rodzinnej kantyczce z 1888 r. Pięknie oprawiona w skórę księga, przechowywana przez rodzinę Romanowskich, jest dla niej czymś więcej niż tylko zbiorem pieśni. To rodzinna pamiątka i świadectwo tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Śpiewając dawne melodie, pani Halina ocala je od zapomnienia.
Wierna tradycji – także strojem
Jej występy mają wyjątkowy charakter także dzięki strojowi ludowemu, który pani Halina zakłada. Biała koszula wyszywana haftem krzyżykowym, bordowa spódnica, wyszywany serdaczek, biały fartuszek i chusta na głowie tworzą charakterystyczny wizerunek artystki. To nie jest jedynie sceniczny kostium. To element dziedzictwa, do którego pani Halina podchodzi z ogromnym szacunkiem. Podobnie jak do rękodzieła. Jej pasje nie kończą się bowiem na śpiewie. Pani Halina zajmuje się także pisankarstwem, wykonuje kwiaty z papieru, tworzy papierowe wieńce i piecze tradycyjny chleb. Pisankarstwa nauczyła się między innymi dzięki mamie, która również wykonywała pisanki.
Sukcesy, które trudno zliczyć
W ciągu kilkudziesięciu lat pani Halina wystąpiła na scenie niezliczoną liczbę razy. Wielokrotnie zajmowała pierwsze miejsca na przeglądach i festiwalach powiatowych w Chełmie, Rejowcu, Dorohusku, Włodawie i Werbkowicach. Dwukrotnie została wyróżniona podczas Przeglądów Piosenki Seniorów w Dęblinie. Na jej artystycznej drodze znalazły się również konkursy o randze ogólnopolskiej. W 2010 roku podczas Przeglądu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą zdobyła trzecie miejsce. Osiem lat później wróciła z tego samego wydarzenia z jeszcze większym sukcesem – zajęła pierwsze miejsce. Rok 2018 był dla pani Haliny szczególny również z innego powodu. Podczas IV Turnieju Muzyków Prawdziwych w Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie zdobyła trzecie miejsce. To właśnie występ w Szczecinie szczególnie zapadł jej w pamięć. Pani Halina opowiada, że uczestnicy mieli przygotować trzy piosenki, a temat przewodni jednej z nich był losowany. Mógł to być między innymi śmiech, płacz czy inny sposób interpretacji. Pani Halina wylosowała piosenkę „do płaczu”. Wymagało to nie tylko znajomości repertuaru, ale również refleksu, pomysłowości i umiejętności szybkiego odnalezienia się w niecodziennej sytuacji. Poradziła sobie znakomicie.
Pani Halina tegoroczną laureatką Nagrody im. Oskara Kolberga
Długa droga artystyczna pani Haliny przyniosła jej wyjątkowe wyróżnienie. W 2026 roku została laureatką 51. edycji Nagrody im. Oskara Kolberga „Za zasługi dla kultury ludowej” – jednego z najważniejszych i najbardziej prestiżowych wyróżnień w Polsce przyznawanych za działalność na rzecz kultury tradycyjnej. To nagroda szczególna, bo jest podsumowaniem nie jednego występu czy jednego konkursu, ale całych dziesięcioleci pracy, pasji i przywiązania do tradycji. Dla mieszkańców gminy Żmudź to powód do ogromnej dumy. Ich artystka została doceniona na szczeblu ogólnopolskim za to, co od lat robi z ogromną naturalnością – śpiewa, tworzy rękodzieło i przekazuje dalej dziedzictwo swoich przodków.
Mimo upływu lat pani Halina wciąż myśli o kolejnych występach. Jeśli zdrowie i wiek pozwolą, chciałaby ponownie stanąć na scenie podczas Przeglądu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym. Tym razem marzy o zdobyciu głównej nagrody – Baszty. To piękne marzenie, bo pokazuje, że prawdziwa pasja nie ma metryki.
Artykuł powstał w ramach cyklu „Blisko Kultury z «Nowym Tygodniem» – Historia zapisana w pieśniach”, realizowanego w ramach programu „Blisko Kultura”, finansowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego













