Haller czy gmina?

30 marca br. w Sądzie Apelacyjnym w Lublinie ma zapaść ostateczny wyrok w sprawie spółka „Haller” z Katowic kontra gmina Sawin. Chodzi o budowę zbiornika „Niwa”, której „Haller” nie dokończył, bo strony zerwały umowę. W Sądzie Okręgowym górą była firma ze Śląska.

Jeśli Sąd Apelacyjny w Lublinie utrzyma w mocy wyrok Sądu Okręgowego, to gmina Sawin będzie musiała zapłacić spółce „Haller” blisko 4,8 mln zł odszkodowania, w tym 2 648 000 zł to należność główna a ponad 2,1 mln zł to odsetki. Wyrok miał zapaść w ubiegły czwartek, ale sąd przełożył go o dwa tygodnie. – Odczytanie zostało przesunięte z uwagi na bardzo skomplikowany charakter całej sprawy i obszerność materiału dowodowego, liczącego prawie 14 tomów – mówi Dariusz Ćwir, wójt gminy Sawin, obecny na sprawie. – Sąd argumentował również, że musi zweryfikować stanowiska pełnomocników stron przedstawione na rozprawie odwoławczej. Jeśli werdykt będzie dla nas niekorzystny, napiszemy kasację z wnioskiem o wstrzymanie wykonania wyroku.
Wójt Ćwir przyznaje, że budowa zbiornika „Niwa” była źle przygotowana przez jego poprzednika Andrzeja Mazura. – Tej inwestycji nie dało się wykonać w tak krótkim czasie, czyli w okresie jednego roku, ze względu na warunki atmosferyczne i okres lęgowy ptaków – mówi.
Spółka „Haller” budowę zbiornika „Niwa” w Sawinie rozpoczęła w 2007 roku, ale jej nie skończyła, bo w trakcie prac wyszło, że należy wykonać dodatkowe roboty, których nie było w projekcie. Rok później strony zerwały umowę ze względu na brak porozumienia. Firma domagała się zapłaty za wykonane prace, ale gmina całości nie zapłaciła, choć wójt Mazur przekonywał, że tak się stało. „Haller” skierował sprawę na drogę sądową, domagając się odszkodowania. (ptr)