Halo, Policja?! Jestem w jakimś lochu!

Z wielkimi przygodami wracał do domu pewien 57-latek z Lublina. Było już późno i ciemno, a dodatkowo w głowie „bulgotały” mu promile wypitego alkoholu. Po chwili mężczyzna dosłownie stracił grunt pod nogami i znalazł się w prawdziwej pułapce – 7 metrów pod ziemią!


Pechowiec, idąc na skróty, wpadł do starej studni. Na szczęście miał przy sobie telefon. Wykręcił alarmowy numer i stwierdził „Jestem chyba w jakimś lochu. Nie wiem jak się tu znalazłem”.
Do akcji wkroczyli policjanci, którzy mieli nie lada problem, aby odnaleźć nieszczęśnika.
On sam niewielu wskazówek mógł udzielić. Dodał, że widzi jakieś światło w górze i słyszy w oddali pociągi.
Mundurowi telefonicznie ustalili z mężczyzną, że będzie on głośno krzyczał. Przeczesując teren, usłyszeli głos, który dochodził z pobliskiej ulicy Orzechowej. Tam, na jednej z posesji odnaleźli studnię, a w niej 57-latka. Wszystko skończyło się dobrze. Mimo upadku, nie doznał on żadnych obrażeń. Załoga karetki stwierdziła, że nie ma potrzeby zabierać go do szpitala. Mężczyzna przebadany został na zawartość alkoholu – miał w organizmie ponad promil alkoholu. LL