Harcerski płomień nie gaśnie

W Starosielu nadal pachnie harcerskim ogniskiem, a na biwaki przyjeżdżają zuchy, harcerze i instruktorzy. Ośrodek dawniej podlegał Hufcowi ZHP Hrubieszów. Z kolei chełmski hufiec zarządzał kiedyś ośrodkiem w Grabniaku nad jeziorem Rotcze. Dziś oba znajdują się w strukturach Chorągwi Lubelskiej ZHP, a harcerstwo w regionie, choć mniej widoczne niż przed laty, nadal działa.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu drużyny harcerskie działały niemal w każdej szkole, również w niewielkich miejscowościach i gminach wiejskich. Obok nich funkcjonowały gromady zuchowe. Dzieci i młodzież nosiły mundury, spotykały się na zbiórkach, uczestniczyły w rajdach i biwakach, a wakacje spędzały pod namiotami.

Dziś harcerzy jest mniej i rzadziej można ich spotkać podczas szkolnych czy gminnych uroczystości. ZHP nadal pozostaje jednak jedną z największych organizacji wychowawczych w Polsce. Organizuje obozy, wędrówki, spływy, szkolenia i akcje społeczne, ucząc młodych ludzi samodzielności, odpowiedzialności oraz współpracy.

Harcerska baza nad Bugiem

Jednym z miejsc, gdzie ta tradycja wciąż jest żywa, jest Ośrodek Szkoleniowo-Wypoczynkowy „Starosiele”, należący do Chorągwi Lubelskiej ZHP. Wcześniej ośrodek podlegał hufcowi w Hrubieszowie. Położony wśród lasów i nadbużańskiej przyrody gości drużyny harcerskie, zuchy, instruktorów oraz inne grupy dzieci i młodzieży.

Ośrodkiem zajmuje się Mirosława Stybel, drużynowa, która prowadzi również gromadę zuchową w Teratynie.

– Przyjeżdżają do nas harcerze z Hrubieszowa, Zamościa, Białopola i innych miejscowości. Mamy dużo obozów i weekendowych biwaków. Funkcjonujemy od kwietnia do października – mówi i dodaje, że harcerstwo w regionie nadal działa, choć nie na taką skalę jak dawniej.

W Hrubieszowie jest około 130 harcerzy i 15 instruktorów, a drużyna w Białopolu liczy 18 członków oraz czterech instruktorów. Drużyny funkcjonują również m.in. w Uchaniach, Teratynie i Horodle.

– Dzieci chętne do udziału w zbiórkach i wyjazdach na pewno by się znalazły, ale brakuje instruktorów – podkreśla M. Stybel.

W Starosielu odbywają się obozy, biwaki, warsztaty, szkolenia i zajęcia terenowe. Uczestnicy nocują w drewnianych domkach lub pod namiotami, organizują ogniska, gry terenowe i wyprawy. To miejsce, gdzie choć na kilka dni można odłożyć telefon i przekonać się, że świetna zabawa nie wymaga patrzenia w ekran.

Dobra promocja gminy

Z działalności ośrodka w Starosielu cieszy się Michał Koziński, wójt gminy Dubienka.

– To bardzo dobrze, że na terenie naszej gminy działa ośrodek prowadzony przez ZHP i sprawnie funkcjonuje. Dzięki temu przyjeżdżają do nas osoby z zewnątrz, poznają Starosiele, gminę Dubienka i nadbużańską przyrodę. To dla nas także dobra promocja – mówi wójt.

Jego zdaniem idea harcerstwa jest wartościowa, a dzieci podczas obozów i biwaków zdobywają przydatne umiejętności. – Uczą się samodzielności, współpracy, odpowiedzialności i radzenia sobie w różnych sytuacjach. Przy okazji mogą spędzić czas na świeżym powietrzu, bez telefonów – dodaje.

Grabniak został we wspomnieniach

Starsi czytelnicy, którzy działali w ZHP w latach 80. i 90., pamiętają także ośrodek harcerski w Grabniaku nad Jeziorem Rotcze w gminie Urszulin. Przez lata właśnie tam odbywały się obozy, biwaki i spotkania chełmskich drużyn. Dziś ośrodek znajduje się w gestii Chorągwi Lubelskiej ZHP, a Hufiec ZHP Chełm już nim nie zarządza.

– Jako hufiec nie byliśmy w stanie udźwignąć prowadzenia ośrodka – wyjaśnia hm. Barbara Kawa, komendantka Hufca ZHP Chełm.

Nie oznacza to jednak, że chełmskie harcerstwo przestało działać. Hufiec obejmuje swoim zasięgiem powiaty chełmski, krasnostawski i włodawski oraz skupia około 290 członków. Jest drugim pod względem liczebności hufcem w Chorągwi Lubelskiej, po Lublinie.

– Dzieci nadal chcą należeć do harcerstwa. Często odbieram telefony od rodziców, którzy pytają, gdzie mogą zapisać dziecko. Największym problemem jest brak kadry i osób gotowych prowadzić drużyny – mówi komendantka.

Drużynowymi często zostają nauczyciele, którzy traktują tę działalność jak misję. Nie jest to jednak zajęcie kończące się wraz z ostatnim dzwonkiem w szkole. Zbiórki odbywają się przez cały rok, a latem dochodzą obozy i wyjazdy. – To zajęcia dla pasjonata, który lubi przygodę i pracę z dziećmi. Sama przez 18 lat prowadziłam drużynę – dodaje B. Kawa.

Chełmscy harcerze nie mają już własnego ośrodka w Grabniaku, ale wyjeżdżają na biwaki i obozy do różnych miejsc w Polsce. Dzięki temu młodzi ludzie poznają nowe regiony, zdobywają kolejne umiejętności i przeżywają przygody, które później wspominają przez lata.

Harcerstwo nie jest jedynie sentymentalnym wspomnieniem dawnych lat. To wciąż sprawdzona szkoła życia, oparta na działaniu. Młodzi ludzie uczą się planowania, podejmowania decyzji, współpracy i odpowiedzialności za innych. Kolejne pokolenia mogą poznać atmosferę, którą ich rodzice i dziadkowie do dziś wspominają z rozrzewnieniem. I chociaż harcerzy jest dzisiaj zdecydowanie mniej niż kiedyś, to właśnie w Starosielu i Chełmie harcerska przygoda nadal trwa.

fot. OSW Starosiele, Hufiec ZHP Chełm

Pod koniec czerwca br. uczniowie z Białopola i harcerze z Drużyny Harcerskiej „Orlęta” biwakowali w Starosielu. Rozkładanie namiotów, wspólne ognisko, śpiew i gra na gitarze to nieodłączne elementy takich wypraw.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco!

Najnowsze Wydanie
2026-08-17 Nowy Tydzień tygodnik lokalny
5,00 Kup Gazetę