Historyczny sukces Chełmianki!

ChKS CHEŁMIANKA – ZNICZ PRUSZKÓW 3:3 (1:1, 1:0) po dogrywce, karne 5:4

1:0 – Hladkyy (27), 1:1 – Machalski (88), 2:1 – Czułowski (99), 2:2 – Tarnowski (100), 2:3 – Machalski (107), 3:3 – Hladkyy (120+1).

ChKS: Osuch (119 Szymkowiak) – Wołos, Kwiatkowski, Myszka, Dobrzyński (46 Kocoł), Kraśniewski (96 Salewski), Uliczny, Czułowski, D. Niewęgłowski, Wolski, Hladkyy.

ZNICZ: Misztal – Obst, Bochenek, Wrześniewski, Pyrka (70 Tabara), Zjawiński, Drobnak, Nojszewski (46 Moskwik), Baran, Rackiewicz (46 Machalski), Tarnowski (117 Suchanek).

Sędziował: Damian Gawęcki (Kielce). Żółte kartki: Dobrzyński, Wolski, Wołos, Uliczny, Salewski (C), Rackiewicz, Pyrka, Baran, Zjawiński, Obst, Machalski, Tabara. Widzów: 500.

Ci, co w środowe popołudnie wybrali się na stadion miejski w Chełmie, nie żałowali. Tylu emocji kibice piłki nożnej w naszym mieście dawno nie przeżyli. Najstarsi sympatycy chełmskiego klubu mówili, że ostatni tak dramatyczny mecz odbył się… 40 lat temu z Piastem Gliwice.

Pucharowe starcie Chełmianki ze Zniczem obfitowało w gole, strzały, bramkarskie parady, zwroty akcji i na koniec… niesamowita dramaturgia! Strzał Volodymyra Hladkyego dosłownie w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry w dogrywce przedłużył gospodarzom nadzieje na końcowy triumf. W rzutach karnych bohaterem był 19-letni Jakub Szymkowiak, który obronił pierwszą jedenastkę. Pozostali zawodnicy z Chełma perfekcyjnie wykonali swoje zadanie i po ostatnim trafieniu Michała Wołosa na chełmskim stadionie zapanowała wielka euforia! Chełmianka po raz pierwszy w swojej historii uzyskała awans do 1/16 finału Totolotek Pucharu Polski! Znalazła się w gronie 32 najlepszych drużyn kraju w tych rozgrywkach. Mecz ze Zniczem na długo zapadnie w pamięci kibiców.

Pierwsza połowa należała do Chełmianki. Faworyzowany Znicz Pruszków, który należy do grona czołowych drużyn II ligi, w zasadzie tylko dwa razy poważnie zagroził bramce Cezarego Osucha. Głównie dzięki dobrze zorganizowanej grze Chełmianki w defensywie. W obu przypadkach chełmski golkiper był na posterunku. Gospodarze natomiast byli częściej w posiadaniu piłki, mieli więcej okazji do zdobycia gola, a ich akcje mogły się podobać.

Pierwsza część meczu w wykonaniu podopiecznych Artura Bożyka była naprawdę dobra i po 45 minutach chełmianie zasłużenie prowadzili 1:0. Gola w 27 min. zdobył Volodymyr Hladkyy. Piłkę od bramki kopnął Osuch, przejął ją Patryk Czułowski i zagraniem w uliczkę uruchomił ukraińskiego napastnika gospodarzy. Hladkyy zachował zimną krew i w sytuacji sam na sam z bramkarzem Znicza posłał piłkę obok wybiegającego z bramki rywala. Tuż przed przerwą goście mogli wyrównać, ale Osuch stanął na wysokości zadania.

W drugiej części spotkania przewagę w posiadaniu piłki miał Znicz, który gonił wynik i stworzył kilka groźnych okazji strzeleckich. Dwukrotnie piłka po strzałach głową zawodników z Pruszkowa minimalnie szybowała nad poprzeczką. Z kolei z jednej sytuacji znów obronną ręką wyszedł Osuch. Chełmianka również mogła podwyższyć rezultat, bo Paweł Wolski i Czułowski mieli dogodne okazje, ale strzegący bramki drużyny przyjezndej Piotr Misztal nie dał się zaskoczyć. Raz też Wolski posłał piłkę minimalnie obok prawego słupka. W końcówce Znicz przycisnął i w 88 min. dopiął swego.

Po akcji z prawej strony i zagraniu w pole karne, piłka dość szczęśliwie spadła pod nogi wprowadzonego w przerwie na boisko Macieja Machalskiego, a ten nie zmarnował okazji. W doliczonym czasie obie drużyny miały jeszcze po jednej korzystnej sytuacji strzeleckiej, jednak piłka meczowa była po stronie Chełmianki. Dosłownie w ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry, Znicz źle wyprowadził piłkę z własnego pola karnego. Na 20 metrze przejął ją Paweł Uliczny, dostrzegł wysuniętego z bramki Misztala i mierzył w samo okienko. Futbolówka o dosłownie kilka centymetrów minęła lewy słupek, a mogła być to naprawdę piękna bramka…

W dogrywce pierwszy zaatakował Znicz, ale krzywdy Chełmiance nie wyrządził. Z kolei w 99 min. z lewego skrzydła piłkę do środka pod pole karne zagrał Kamil Kocoł. Hladkyy sprytnie przepuścił ją, futbolówkę przejął Czułowski, wbiegł z nią w „szesnastkę”, wygrał pojedynek z obrońcami i strzelił obok bramkarza do siatki. Na trybunach zapanowała wielka euforia, która trwała bardzo krótko, bo niecałe 60 sekund.

Goście rozpoczęli od środka. Od razu poszła długa piłka w pole karne, obrońcy nie potrafili jej wybić, trafiła ona do Pawła Tarnowskiego, który uderzeniem z półobrotu przy samym słupku pokonał Osucha. W tej połowie obie drużyny miały jeszcze po jednej bardzo dobrej okazji. Dawid Niewęgłowski zainicjował rajd lewą stroną, ale w polu karnym dokonał nienajlepszego wyboru, natomiast chwilę później Tarnowski przestrzelił z 10 metrów.

Na początku drugiej połowy dogrywki padła trzecia bramka dla Znicza i wydawało się, że gospodarze zakończą swoją pucharową przygodę. W 107 min. nie najlepiej zachował się Cezary Osuch. Niepotrzebnie wychodził do wrzuconej w pole karne na 10 metr piłki, którą ostatecznie głową strącił Norbert Myszka. Futbolówkę przejął Tarnowski, Osuch zawadził go, rywal padł na murawę i sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Karnego pewnie wykorzystał Machalski.

Chwilę po wznowieniu gry brutalnie został sfaulowany Niewęgłowski, ale Krystian Tabara ujrzał tylko żółtą kartkę. Wydawało się, że sprawa awansu jest przesądzona, ale Chełmianka nie poddała się. Postawiła wszystko na jedną kartę, ryzykując utratę czwartego gola. Dwie dobre akcje przeprowadził Niewęgłowski, drugą zakończył strzałem obok bramki.

Z wolnego z ponad 30 metrów huknął Czułowski, ale Misztal końcami palców wybił piłkę na rzut rożny. Uliczny z 25 m strzelił nad bramką, a minutę potem po jego zagraniu w pole karne, Przemysław Kwiatkowski nie opanował piłki i Znicz mógł odetchnąć. W 119 min., mimo niekorzystnego wyniku, trener Bożyk zdecydował się wprowadzić do bramki Jakuba Szymkowiaka.

Szkoleniowiec do końca wierzył, że jego podopieczni doprowadzą do remisu i o awansie rozstrzygnie seria rzutów karnych. Na treningach Szymkowiak lepiej od Osucha bronił strzały z jedenastu metrów. 19-letni bramkarz Chełmianki wznowił grę od wybicia piłki z rzutu od bramki. Gospodarze rozpoczęli ostatnią akcję meczu.

Był doliczony czas gry. Piłkę głową strącił Myszka, a Hladkyy wygrał pojedynek w środkowej strefie boiska i zagrał ją na lewą stronę na Czułowskiego. Ten dośrodkował w pole karne, jeden z obrońców kopnął futbolówkę w górę, ta spadła przed pole karne, odbiła się od murawy i dopadł do niej Hladkyy. Nie zastanawiał się, uderzył z 18 m z półobrotu, a piłka kozłując wpadła do siatki przy samym słupku. Euforia w drużynie Chełmianki i na trybunach.

Sędzia nie pozwolił już na wznowienie gry od środka, odgwizdał koniec meczu. Rzuty karne rozpoczął Dariusz Zjawiński. Szymkowiak wyczuł jego intencje i odbił piłkę. Zawodnicy Chełmianki trafiali za każdym razem. Kocoł, Wolski, Uliczny, Czułowski, jakby umówili się, bo wszyscy strzelali w lewy róg bramkarza. Do decydującego karnego podszedł Michał Wołos. Uderzył silnie w prawy róg, Misztal, choć dobrze zareagował, nie miał szans sięgnąć piłki! 5:4 w karnych dla Chełmianki i historyczny awans do 1/16 finału Totolotek Puchar Polski stał się faktem! (r)