I gdzie ten węgiel?

W Świdniku miał być po 15 listopada, ale będzie prawdopodobnie w tym tygodniu. W Lublinie, wciąż nie wiadomo kiedy się pojawi, a miasto nie odpowiedziało nam nawet na pytanie, ile wniosków złożyli mieszkańcy. Chodzi o tańszy węgiel, który mają sprzedawać samorządy.


Jeszcze przez dwa dni, do 30 listopada włącznie, Urząd Miasta Świdnik przyjmuje wnioski o preferencyjną sprzedaż węgla. Do tej pory złożyło je 160 mieszkańców. Wielu z nich z niecierpliwością oczekuje na informację o tym, kiedy będą mogli zgłaszać się po zamówiony opał. Według wstępnych zapowiedzi Ratusza dostawy miały ruszyć po 15 listopada, a tymczasem zbliża się koniec miesiąca, a węgla jak nie było, tak nie ma.

– Podpisaliśmy już umowę z „Bogdanką”, mamy zamówione ponad 200 ton, a teraz Pegimek będzie ustalał kwestie związane z transportem. Myślę, że w przyszłym tygodniu ten odbiór będzie mógł ruszyć. Zakładamy, że spółka zorganizuje to tak, aby mieszkańcy nie musieli czekać w kolejkach – mówi Marcin Dmowski, wiceburmistrz Świdnika.

Za dostarczenie węgla z Bogdanki do Świdnika będzie odpowiadała spółka Pegimek. Jej zadaniem będzie również rozdystrybuowanie opału wśród mieszkańców. Ma się to odbywać przy ul. Warsztatowej 5, na wydzierżawionym od prywatnego przedsiębiorcy, prowadzącego w tym miejscu skład budowalny, placu.

Węgla, przynajmniej jeszcze w ubiegłym tygodniu, nie było tu widać, powstała za to niewielkich rozmiarów konstrukcja do jego składowania; sam plac zaś nie jest utwardzony i wydaje się, że mieszkańcy, którzy będą przyjeżdżać po odbiór własnym transportem mogą mieć problem z manewrowaniem po nim. Władze Pegimeku uspokajają.

– Myślę, że jesteśmy dobrze przygotowani. Mamy plac, mamy sprzęt, czekamy już tylko na sygnał, kiedy będziemy mogli odebrać węgiel, a kiedy to nastąpi w zasadzie od następnego dnia ruszy dystrybucja. Zakładamy że będzie to kolejny tydzień. Wynajęliśmy ten plac ze względu na to, że przedsiębiorca, który nam go udostępnił ma także odpowiednią wagę. Jest certyfikowana i bardzo dokładna. Gdybyśmy chcieli zakupić własną, byłby to koszt ok. 100 tys. zł. Uznaliśmy, że tak będzie oszczędniej – mówił nam w ubiegłym tygodniu Jerzy Irsak, prezes Pegimeku.

Prezes szczerze przyznaje, że miał pewne obawy, jak spółka poradzi sobie z tym zadaniem, bo nie ma doświadczenia w handlu, ale jak zapewnia, zrobi wszystko, żeby sprzedaż przebiegła sprawnie i wygodnie dla mieszkańców.

– Największym wyzwaniem będzie logistyka, ale myślę, że poradzimy sobie z tą ilością węgla. Nie spodziewamy się na placu tłumów. Zakładamy, że większość mieszkańców zechce skorzystać z usługi dostawy i będzie przychodziła załatwiać formalności, a nie przyjeżdżała własnym sprzętem. Usługa dostawy to będzie koszt rzędu maksymalnie 80-100 zł. Jeśli zainteresowanie będzie bardzo duże, to w przyszłym roku, kiedy mieszkańcy będą mogli ponownie nabyć węgiel, weźmiemy pod uwagę zorganizowanie drugiego punktu przy ul. Kusocińskiego u tego samego przedsiębiorcy – mówi prezes Irsak. (w)