I tak trzymać!

UNIA HRUBIESZÓW – ChKS CHEŁMIANKA 0:3 (0:2)
0:1 – Budzyński (13), 0:2 – Banaszak (42), 0:3 – Budzyński (62).
ChKS: Kijańczuk – Kwiatkowski, Sękowski, Jodłowski, Wołos, Kobiałka (75 Jabkowski), Uliczny, Kotowicz, Budzyński (87 Greguła), Chariasz (60 Koprucha), Banaszak (69 Filipczuk).
Po zremisowanym meczu z Victorią Żmudź, w którym piłkarze Chełmianki zagrali poniżej oczekiwań, trenerzy Artur Bożyk i Dariusz Banaszuk przeprowadzili z zawodnikami długą męską rozmowę. – Chodziło nam o to, by piłkarze zrozumieli, że w czwartej lidze gra się zupełnie inaczej niż w trzeciej. Rywale w dużej mierze będą grać prosty futbol, oparty na walce do ostatniej minuty. Żeby wygrać mecz, również musimy ostro walczyć o każdą piłkę do końcowego gwizdka sędziego. Komunikat ze strony zawodników był pozytywny. Chodziło nam również o to, by w kolejnych meczach wykreować liderów tej drużyny i powoli tak się staje. Taką rolę przejął na ten moment Michał Wołos. Ogarnął sprawy zarówno poza boiskiem, jak i na placu gry. Oprócz tego, że dużo mówił, to jeszcze dobrze grał – mówi Artur Bożyk.
Rozmowa poskutkowała, bo w Hrubieszowie Chełmianka zagrała tak, jak powinna. Od pierwszej do ostatniej minuty zdominowała przeciwnika. – Unia zagroziła nam raz w pierwszej połowie, raz w drugiej, ale nie na tyle, by z jej akcji mogły paść bramki – mówi A. Bożyk.
Szkoleniowiec Chełmianki znów trochę zaskoczył składem. Na środku obrony obok Łukasza Sękowskiego zagrał młody, niespełna 18-letni Szymon Jodłowski, a po bokach Przemysław Kwiatkowski i Michał Wołos. – Szymon zagrał pełne 90 minut i były to dobre w jego wykonaniu zawody. Wygrał dużą liczbą pojedynków główkowych. Można powiedzieć, że w pełni stara się wykorzystywać swoje atuty – podkreśla trener Bożyk.
Znów dobrze funkcjonował Przemek Banaszak, a na swoim poziomie zagrali Michał Budzyński i Hubert Kotowicz. Po raz pierwszy od ponad półtora roku na boisku w meczu mistrzowskim pokazał się Paweł Jabkowski. Zagrał ostatni kwadrans. – Był szczęśliwy, że wrócił na boisko. Wytrzymał, dlatego też z każdym meczem będzie dostawał coraz więcej czasu na grę – mówi szkoleniowiec.
Chełmianka dość szybko wyszła na prowadzenie. W 13 min. dośrodkowanie Daniela Chariasza strzałem głową na gola zamienił Budzyński. Wynik mógł podwyższyć Michał Kobiałka, ale piłka po jego uderzeniu z rzutu wolnego trafiła w poprzeczkę. Pod koniec pierwszej części gry piłkę na połowie rywala przejął Banaszak, wygrał pojedynek z przeciwnikiem i nie zmarnował sytuacji sam na sam z bramkarzem Unii. Ten gol miał spore znaczenie. Gospodarze do szatni schodzili ze spuszczonymi głowami i nie mieli pomysłu na dobrze grającą Chełmiankę.
W drugich 45. minutach obraz gry nie uległ zmianie. Goście dominowali nad miejscowymi pod każdym względem. W 62 min. szarżującego w polu karnym Banaszaka nieprzepisowo zatrzymał jeden z obrońców Unii i sędzia pokazał na jedenasty metr. Do karnego podszedł Budzyński. Jego strzał obronił bramkarz z Hrubieszowa, ale wobec dobitki był już bezradny. – Mogliśmy strzelić kolejne gole, bo okazje ku temu były – mówi Bożyk. – Bardzo groźnie uderzał Chariasz, dobrą sytuację miał jeszcze Budzyński, były też strzały z dystansu, po których mogły paść kolejne bramki. Wynik 3:0 cieszy nas, ale nie popadamy w euforię. Pojechaliśmy po trzy punkty i cel zrealizowaliśmy. Teraz koncentrujemy się już tylko na niedzielnym meczu z Tomasovią Tomaszów Lubelski. Do 18-osobowej kadry wraca Aleksiej Prytuliak, więc powinniśmy być mocniejsi. Rywala znamy, nie lekceważymy go, będziemy chcieli przede wszystkim zagrać dobry mecz i go wygrać – dodaje szkoleniowiec Chełmianki. Mecz z Tomasovią odbędzie się na stadionie miejskim w Chełmie o 21 sierpnia (niedziela) o 15.00.(red)