Ile mamy czekać na policję?

Pyta mężczyzna, który wezwał pomoc do leżącego na ulicy. Mundurowi przyjęli zgłoszenie i wyjechali, ale po chwili zawrócili. O wysłanie kolejnego patrolu trzeba było się upominać i cierpliwie czekać…

– Tyle się mówi o pomaganiu, a jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że z pomocą wcale nikt się nie spieszy. Już jest chłodno, a co jakby to była zima? Ile czasu człowiek czekałby na przyjazd policji? – pyta zszokowany piątkowym (29 września) zachowaniem chełmskich mundurowych.
Jak opowiada, około godz. 13 zauważył pijanego mężczyznę w średnim wieku nieopodal al. Armii Krajowej. Przystanął i zapytał jeszcze przytomnego mężczyznę, czy ma wezwać pogotowie lub policję. Ten polecił mężczyźnie, by zadzwonił po policję. – Dyżurny zapewnił, że oddelegował patrol. Miał przyjechać w ciągu 15 minut. Po pół godzinie zadzwoniłem znowu, bo mężczyzna stracił przytomność. Dyżurny powiedział, że patrol został odesłany, ale już wysyła kolejny. Przyjechali po 45 minutach, a przecież na piechotę szybciej można dojść z komendy. Dobrze, że akurat jechała karetka pogotowia. Zatrzymali się, by sprawdzić, co się stało – opowiada chełmianin.
Marcin Kiczyński z Komendy Miejskiej Policji w Chełmie wyjaśnia, że zgłoszenie zbiegło się w czasie z wypadkiem w Anusinie. Większość policjantów została do niego zadysponowana. Ostatecznie policjanci zabrali leżącego na chodniku mężczyznę i przewieźli do „wytrzeźwiałki”. (pc)