Ile osób do zwolnienia?

Chełmski szpital musi przygotować program naprawczy w związku ze stratą za 2016 rok. A jeśli mowa o programie naprawczym, to od razu pojawia się pytanie: jak duże zwolnienia będzie zakładał?

W 2007 roku firma AMG Finanse przygotowywała plan ratunkowy dla chełmskiej lecznicy. O dokumencie było głośno m.in. za sprawą kosztownej umowy z firmą AMG a także z powodu ogromnych zwolnień, które zakładał. Wówczas mówiło się, że aby uzdrowić finanse szpitala, trzeba zwolnić nawet setkę pracowników. Mimo że dokument oficjalnie nie został zaprezentowany, to wzbudził tak ogromny sprzeciw, że na zawsze pozostał w szufladzie i z „naprawiania” szpitala nic nie wyszło.
Po dziesięciu latach temat restrukturyzacji wraca. Tym razem za sprawą straty lecznicy za 2016 rok. Przypomnijmy. Poprzedni rok szpital zakończył ze stratą w wysokości 9,7 mln zł. Nawet potężna amortyzacja (8,5 mln zl) nie zniwelowała tego ujemnego wyniku. Przez stratę szpital ma ustawowy obowiązek przygotowania i wdrożenia programu naprawczego. A wraz z nowym programem pojawiają się pytania: jak duże zwolnienia będzie zakładał i kogo obejmą?
Iwona Domańska, szefowa związku zawodowego pielęgniarek i położnych w chełmskim szpitalu, liczy, że zwolnień jednak nie będzie.
– Ta dyrekcja szpitala nigdy nie wspominała o zwolnieniach i ten temat nigdy nie był przez nią poruszany – mówi.
Nieoficjalnie jednak mówi się, że ze szpitalem, według powstającego programu naprawczego, będzie musiało się rozstać nawet 20-30 osób. Głównie spośród salowych, pielęgniarek a prawdopodobnie także personelu niemedycznego. Być może obędzie się bez grupowych zwolnień, bo w licznej załodze szpitala (około tysiąca osób zatrudnionych) sporo pracowników przechodzi na emerytury a niektórzy zmieniają pracę. Pewne jest, że w ich miejsce dyrekcja nikogo nie zatrudni. Oszczędzanie poprzez zwalnianie jest najprostszą metodą na poprawienie budżetu. Ale niedawno urzędnicy marszałka wytykali dyrektorowi, że w ciągu jednego 2016 roku zatrudnił w szpitalu ponad 80 nowych pracowników. Dyrektor Jacek Buczek tłumaczył, że wynikało to z tworzenia nowych oddziałów, do których niezbędny jest personel. (bf)