In vitro dla świdniczan?

Stowarzyszenie Świdnik Wspólna Sprawa zapowiada, że jeśli wygra jesienne wybory samorządowe, stworzy miejski program leczenia niepłodności, w ramach którego finansowane będą m.in. zabiegi in vitro.


W ubiegły czwartek, 8 marca, poniekąd nawiązując do przypadającego w tym dniu Święta Kobiet, Stowarzyszenie Świdnik Wspólna Sprawa ogłosiło jeden z punktów swojego programu wyborczego. Zakłada on wprowadzenie miejskiego programu „In vito dla Świdniczan”
„Wzorem kilku miast w Polsce i w obliczu braku pomocy państwa w tym zakresie chcemy, by z budżetu Świdnika finansowane było leczenie niepłodności dla par z naszego miasta. Każdy zasługuje na szansę, by zostać rodzicem, a naszym obowiązkiem jest w tym pomóc” – czytamy na stronie ŚWS na Facebooku.
Stowarzyszenie zapowiada, że nie przewiduje wprowadzenia kryteriów dochodowych. Do programu będą mogły przystąpić wszystkie pary, u których lekarze nie stwierdzą przeciwwskazań. Decydować będzie kolejność zgłoszeń.
Jak zapowiada Jakub Osina, lider ŚWS, program mógłby zacząć funkcjonować już w 2019 roku i objąłby na początek 30 par. Miasto zaproponowałoby każdej z nich dofinansowanie na poziomie 5 tys. zł do zabiegu. Rocznie kosztowałoby to budżet Świdnika ok. 200 tys. zł.
Zapłodnienie in vitro (z łac., „w szkle”), czyli połączenie komórki jajowej i plemnika, poza kobiecym układem rozrodczym, ma swoich zwolenników i przeciwników. Ci pierwsi podkreślają, że to ogromna i często jedyna szansa dla par, które nie mogą mieć dzieci. Zdaniem drugich jest metoda niezgodna z naturą, łamie prawo boże i jest wyrazem braku szacunku dla embrionu, które już od momentu poczęcia jest w tym ujęciu traktowane jak dziecko.
Osina zapewnia, że nie obawia się fali krytyki pomysłu ze strony bardziej konserwatywnych świdniczan.
– Robimy to nie dla poklasku, ale dlatego, że wszyscy w Świdnik Wspólna Sprawa uważamy, że w ten sposób trzeba pomagać parom, które w naturalny sposób nie mogą mieć potomstwa. Gdybyśmy wszystko chcieli zamieniać na słupki poparcia, bylibyśmy sparaliżowani i nie potrafilibyśmy zmieniać miasta. Jestem przekonany, że większość świdniczan jest za takim rozwiązaniem. Nasze miasto stać na taką pomoc dla tych, którzy chcą mieć dziecko, a metoda in vitro jest dla nich jedyną szansą. Biorąc pod uwagę inne wydatki z miejskiego budżetu – np. remont Placu Konstytucji za prawie 9 mln zł czy nowy budynek urzędu za 12 mln zł, te 200 tys. zł jest stosunkowo małą kwotą – mówi lider ŚWS. (w)