Informatyk od e-usług porzucił pracę

Koordynator realizowanego w chełmskim magistracie projektu e-urzad, wartego prawie 4,8 mln zł, z dnia na dzień, bez zgody prezydenta, porzucił pracę. Pozostawił po sobie bałagan, którego uprzątnięcie wiąże się z dodatkowymi wydatkami z kasy miasta. Prezydent Jakub Banaszek zwolnił go dyscyplinarnie.

Chełmski magistrat wraz z gminami Dzierzkowice i Kodeń realizuje projekt „Wdrożenie e-usług publicznych dla mieszkańców Miasta Chełm oraz gmin partnerskich”. Koszt to 4 776 000 zł, z czego 4 059 000 zł to unijne dofinansowanie, a 716 000 zł udział własny. W ramach projektu w budynkach urzędu zaplanowano wymianę sieci komputerowej, serwerów, ups-ów do zasilania, zakup nowego sprzętu, niezbędnego oprogramowania, które w przyszłości umożliwi załatwienie spraw drogą elektroniczną, nową stronę internetową urzędu oraz portal „moje miasto”.

Odpowiedzialny za prawidłową realizację projektu koordynator już w listopadzie złożył wniosek o rozwiązanie z nim umowy o pracę za porozumieniem stron. Była prezydent Chełma Agata Fisz nie wyraziła na to zgody, dopóki koordynator nie rozliczy się z realizowanych zadań.

Prześwietlenie projektu było jednym z pierwszych działań, jakie podjął nowy prezydent Chełma, Jakub Banaszek. – Wszystkie zadania w tym projekcie były realizowane z opóźnieniem. Koordynator nie uzgodnił harmonogramu z wykonawcą, do prac przystąpiono bez sporządzenia wcześniejszej inwentaryzacji infrastruktury teleinformatycznej i sieciowej. Wykonawca dysponował jedynie rzutami pięter. Parametry techniczne zamówionego sprzętu są zbyt słabe – mówił na konferencji prasowej wiceprezydent Chełma, Andrzej Kosiniec.

Koordynator 3 grudnia br. znów wystąpił z wnioskiem o rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron, ze skutkiem na 6 grudnia. Poprosił też o trzy dni urlopu wypoczynkowego. W kadrach usłyszał, że zgodę na to może wyrazić jedynie prezydent. Kierownik projektu poinformował urzędniczkę, że porzuca pracę. Jakub Banaszek już odwołał go z funkcji koordynatora, a w ubiegłym tygodniu zwolnił dyscyplinarne z pracy. Obowiązki kierownika projektu przejął inny pracownik magistratu.

– Są pewne rzeczy, które w tym projekcie nie zostały zrobione. Nie możemy sobie pozwolić na to, by były wykonywane byle jak – mówi prezydent. – Miasto będzie obsługiwać projekt przez pięć lat i utrzymywać gminy partnerskie. Zamówiony sprzęt nie do końca spełnia nasze oczekiwania. Gdybyśmy chcieli zrezygnować z realizacji projektu, zapłacilibyśmy karę umowną, mniej więcej tyle, ile wynosi wkład własny.

W związku z tym nie możemy pozwolić sobie, by projekt nie został dokończony. Wyciągniemy jednak konsekwencje wobec osób, które dopuściły się uchybień, a jeśli zajdzie potrzeba, podejmiemy też kroki prawne – dodał prezydent.

Dalsza realizacji projektu wiąże się z dodatkowymi kosztami, jakie musi ponieść miasto, związanymi choćby ze zmianami w dokumentacji. (s)