Interesy nie do pogodzenia

Płonne okazały się nadzieje władz miasta, że czwarta wersja zmian w planie zagospodarowania przestrzennego w rejonie Brzeziny-Kalina w Świdniku zostanie zaakceptowana zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników dopuszczenia do budowy na tym terenie bloków wielorodzinnych. Dla tych drugich przedstawione rozwiązania są nie do przyjęcia.


Publiczna debata nad nową koncepcją zmian odbyła się w ubiegłą środę w świdnickim ratuszu. Projekt zakłada przeznaczenie pod zabudowę budynkami mieszkalnymi o wysokości do 13 metrów 35 proc. części tego obszaru i 40 proc. drugiej części (bliżej al. NSZZ Solidarność) budynkami mieszkalnymi do 17 metrów wysokości i użytkowymi do 10 metrów.

– Przedstawione rozwiązania wynikają z uwag zgłoszonych przez właścicieli znajdujących się w tym rejonie nieruchomości do trzeciej wersji wyłożonego projektu. Przedstawiona koncepcja zawiera kompromisowe rozwiązania – mówił zebranym autor dokumentu, projektant Zbigniew Bronowicki.

Ale natychmiast spotkał się z ripostą właścicieli domów jednorodzinnych, którzy są przeciwnikami zabudowy sąsiadującego z nimi terenu blokami. – Ta koncepcja uwzględnia interesy tylko jednej strony, zwolenników budowy bloków. Jest dla nas jeszcze mniej korzystna niż poprzednia – wytykali projektantowi.

Planista podtrzymywał, że wprowadzane zmiany muszą uwzględniać również oczekiwania zwolenników zabudowy, bo są one zgodne z już obowiązującym dla tego terenu studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, którego postanowienia musi uwzględniać plan zagospodarowania, a studium przewiduje tu zabudowę wielorodzinną. Tłumaczył też, dlaczego nie można w tym momencie zmienić studium, a tylko plan.

– Nie jesteśmy w procedurze sporządzania studium, tylko planu miejscowego, który nie może naruszać studium, będącym dokumentem strategicznym. Miasto, podejmując uchwałę o nim, określiło kierunki polityki przestrzennej dla tego terenu, dlatego nie można w planie wprowadzić zakazu zabudowy wielorodzinnej, bo byłoby to niezgodne ze studium i naruszało interesy właścicieli nieruchomości oczekujących takiej zabudowy – mówił Zbigniew Bronowicki, dodając, że właśnie dlatego wnioski o całkowity zakaz budowania bloków są od razu odrzucane z powodów formalnych.

Dla właścicieli domów jednorodzinnych takie argumenty nie były przekonujące. Podnosili, że oni byli w tym miejscu pierwsi i nie po to budowali domy w spokojnej okolicy, by teraz mieć obok bloki. Mówili też, że Minister Sprawiedliwości, do którego zwrócili się o pomoc, odpowiedział im, że stadium nie jest aktem prawnym „twardo” obowiązującym i można go zmienić, a skoro studium dopuszcza w tym rejonie zabudowę wielorodzinną, to zostało uchwalone z pogwałceniem istniejącego już w tym miejscu ładu przestrzennego.

Z kolei zwolennicy zabudowy wielorodzinnej, czyli właściciele czekających na zagospodarowanie działek, poparli czwartą wersję projektu, choć, jak podkreślali, też nie uwzględnia ona w pełni ich interesów, bo chcieliby dopuszczenia zabudowy bez żadnych ograniczeń i apelowali do swoich oponentów o racjonalne podejście do zaproponowanych zmian i nieblokowanie rozwoju miasta.

Teraz urząd miasta do 17 czerwca czeka na uwagi stron i zapowiada jeszcze jedną publiczną dyskusję. Na wypracowanie kompromisu raczej się nie zanosi.