Inwestycje bez kredytów?

Władze miasta nie zamierzają zaciągać kredytów na planowane inwestycje z udziałem unijnych funduszy. Prezydent Agata Fisz zapowiada, że pieniądze na udział własny na wszystkie zadania mają pochodzić z dochodów samorządu. – Kredyt weźmiemy tylko wtedy, gdy pojawi się jakaś szansa na wielką inwestycję, a w budżecie rzeczywiście nie będzie pieniędzy. Chcemy zmniejszać zadłużenie, mimo że wskaźnik długu jest na bezpiecznym poziomie – mówi.

Jeśli miasto dostanie dofinansowanie na planowaną przebudowę drogi krajowej nr 12 w granicach Chełma, udział własny, który może wynieść nawet ponad 30 mln zł, zamierza zabezpieczyć z dochodów własnych samorządu. – Ta inwestycja jest planowana na cztery lata – podkreśla prezydent Agata Fisz. – Finansowo damy radę, najważniejsze, byśmy dostali unijne dofinansowanie. Analizowaliśmy sytuację budżetu miasta i nie ma powodów do obaw. Na ten moment jesteśmy zdania, że będziemy w stanie zrealizować inwestycję bez konieczności zaciągania kredytu, czy emisji obligacji.
Według prezydent, gdy przed miastem stanie szansa zdobycia unijnych pieniędzy na kolejne planowane inwestycje, budżet takie obciążenie wytrzyma. – Każdego roku na wszystkie zadania inwestycyjne wydajemy średnio po kilkanaście milionów złotych. Były lata, że i ponad 20 mln zł – mówi. – Planując prace na dwa, lub trzy lata, będziemy w stanie je zrealizować bez kredytów.

Opozycja nie do końca jednak wierzy w słowa prezydent Chełma. Uważa, że władze miasta będą musiały zrezygnować z mniejszych osiedlowych zadań, albo ograniczą je do budżetu obywatelskiego, by wygospodarować fundusze na duże inwestycje. Z drugiej strony nie wiadomo jeszcze, jakie skutki finansowe spowoduje planowana na przyszły rok reforma oświatowa. Może okazać się, że samorządy w pierwszym roku będą musiały głębiej sięgnąć do kieszeni, by pokryć wszystkie wydatki związane z reformą.
Agata Fisz, jak sama mówi, chce, by z każdym rokiem zmniejszał się dług miasta. Na koniec ubiegłego roku zadłużenie miasta wynosiło 127 500 000 zł.
– Nie ma powodów do niepokoju, bo wskaźnik długu jest na bezpiecznym poziomie – zapewnia prezydent. – Zależy nam jednak, by kondycja finansowa samorządu była jak najlepsza. Jeśli pojawi się, oprócz przebudowy krajowej „dwunastki”, wielka szansa na realizację dużej, kosztownej inwestycji z udziałem zewnętrznych pieniędzy, a my nie damy rady zabezpieczyć udziału własnego, wtedy jedynym rozwiązaniem będzie emisja obligacji. Zgodnie z przepisami, zaciągnięte zobowiązanie na unijną inwestycję nie wchodzi w zadłużenie samorządu aż do czasu jej zakończenia. (jar)