Izolacja i dyscyplina najlepszą bronią na wirusa

Jak można się było spodziewać, przed świętami rząd przedłużył wszystkie obostrzenia związane z epidemią koronawirusa – przynajmniej do 19 kwietnia. Uczelnie, szkoły i przedszkola będą zamknięte do 26 kwietnia, a granice do 3 maja. Od najbliższego czwartku w miejscach publicznych wszyscy będą musieli chodzić z zakrytymi ustami i nosem. Uczniowie dowiedzieli się, że egzaminy ósmoklasistów i matury zostaną przeniesione na czerwiec, ale wybory prezydenckie nadal mają odbyć się w maju, tyle, że w całości korespondencyjnie.


Choć liczba zakażonych koronawirusem na całym świecie wciąż rośnie i przekroczyła już 1,8 mln (z czego ponad 0,5 mln w USA), a ponad 112 tys. osób zmarło, to z Włoch i Hiszpanii, gdzie liczba zakażeń i ofiar była w Europie największa (w każdym z tych krajów liczba chorych na COVID-19 przekroczyła 150 tys. a ofiar – 17 tys. w Hiszpanii i 20 tys. we Włoszech) zaczynają napływać pierwsze dobre informacje wskazujące, że szczyt zakażeń minął.

Nieźle, na tle innych krajów, cały czas wygląda sytuacja w Polsce. Rodacy karnie zastosowali się do wprowadzonych przez rząd rygorów i siedzą w domach. Choć liczba zakażeń przekroczyła w naszym kraju już 6,6 tys. a ponad 230 osób zmarło, to liczba chorych nie zwiększa się skokowo. W samym województwie lubelskim odnotowano dotąd (niedziela, 12 kwietnia) 234 przypadki zakażeń, w tym 10 śmiertelnych. Blisko 9 tysięcy osób jest objętych kwarantanną.

Jesteśmy zdyscyplinowani

Nad przestrzeganiem warunków kwarantanny oraz pozostałych ograniczeń czuwa policja, wspierana przez żandarmerię i terytorialsów. Choć w warunkach izolacji żyjemy już od miesiąca, wciąż znosimy ją dzielnie, a przypadki łamania zasad kwarantanny. Wychodzenia z domu bez potrzeby czy gromadzenia się – zdarzają się sporadycznie. Polacy rozumieją sens izolowania się w tym momencie, ale również grożące kary – do 30 tys. zł za złamanie kwarantanny i 5 tys. zł za naruszenie przepisów ograniczających poruszanie się, czy gromadzenie się – skutecznie zniechęcają do łamania prawa narzuconego specustawą.

– Społeczeństwo w naszym regionie jest generalnie zdyscyplinowane. Osoby wskazane do odbycia kwarantanny przestrzegają ją – mówi podinsp. Renata Laszczka-Rusek, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. – W ciągu każdej doby w całym województwie odnotowujemy średnio 8, góra 10 przypadków łamania przepisów o kwarantannie.

Policjanci przeprowadzają dziennie ponad 8 tysięcy kontroli. Jeśli wiadomo, że ktoś karnie przestrzega obostrzeń, kontrolowany jest rzadziej. Część osób musi natomiast się liczyć z dwiema, trzema, a nawet czterema kontrolami w ciągu dnia.

Mundurowi bardzo rygorystycznie pilnują również obostrzenia zakazującego ludności poruszania się bez wyraźnego powodu czy grupowania się. Dla przykładu tylko w ciągu czterech dni, 4-8 kwietnia funkcjonariusze podjęli prawie 400 takich interwencji. Pobłażliwości nie było. Tylko 70 przypadków zakończyło się pouczeniem, 2300 mandatem, a kolejne 80 wnioskiem o ukaranie przez sanepid lub sąd.

– Te nasze policyjne kontrole i rozmowy mają na celu dobro mieszkańców całego województwa lubelskiego – potwierdza podinspektor R. Laszczka-Rusek. – Mieszkańcy dzwonią do nas, pytając, czy mogą robić dane rzeczy. Tymczasem w czasie epidemii powinniśmy raczej zadawać sobie pytania w rodzaju: „Czy naprawdę i czy bezwzględnie musimy coś zrobić?”. Bo jeśli nie musimy, to powinniśmy zrezygnować z wszelkich niekoniecznych spraw i działań Dla bezpieczeństwa własnego i innych – dodaje rzecznik.

Ale nie brakuje głosów, że funkcjonariusze bywają nadgorliwi – wychwytują samotnie biegających lub jeżdżących na rowerach czy małżeństwa, które idą od siebie w odległości mniejszej niż dwa metry. – Akurat ten przepis to przesada i bezsens, podobnie jak zamknięcie lasów – uważa niejeden z naszych czytelników.

Zakrywanie twarzy obowiązkowe

Od czwartku, 16 kwietnia będzie obowiązywać nakaz zakrywania ust i nosa w miejscach publicznych. Rząd, ogłaszając to w ubiegły czwartek, dał obywatelom tydzień na przygotowanie się, bo niezastosowanie się do przepisu będzie traktowane jak złamanie wszystkich pozostałych obostrzeń i karane mandatem do 5 tys. zł.

Jak zapewnił minister zdrowia Łukasz Szumowski, nikt nie będzie wymagał profesjonalnych, czy specjalnie szytych maseczek. Wystarczy szalik, chusta, cokolwiek, co zakrywa usta i nos. Taki obowiązek wprowadziły też inne kraje, bo naukowcy, którzy przez długi czas twierdzili, że noszenie maseczek przez osoby zdrowe nie ma większego sensu, jednak zmienili zdanie, uznając, że zakrywanie twarzy może chronić przez zakażeniem ze strony osób, które przechodzą COVID-19 bezobjawowo i są roznosicielami wirusa. Naukowcy podkreślają jednak, że ani bawełniane, ani chirurgiczne maseczki nie zatrzymują koronawirusa pochodzącego od kaszlących, a zasłanianie twarzy chustką z cienkiego, przepuszczalnego materiału nie chroni praktycznie przed niczym i polecają, by wykorzystywać do tego materiały mało przepuszczalne, a przynajmniej podwójnie złożone.

Maseczki od kilku tygodni są jednym z najbardziej poszukiwanych towarów na rynku. Jeszcze niedawno były praktycznie niedostępne, ale dziś z ich zakupem nie powinno być większych problemów, bo za ich szycie zabrało się wiele zakładów, które nie mogą prowadzić swojej normalnej działalności, a także niemal każda Polka, która ma w domu maszynę, tyle, że za kawałek materiału z gumką trzeba zapłacić od kilku do kilkunastu złotych. W Internecie można znaleźć jednak wiele podpowiedzi, jak w prosty sposób można samemu zrobić maseczkę bez używania maszyny do szycia, a nawet igły i nitki.

Pomoc nie ustaje…

Nieustannie trwa akcja pomocy dla szpitali i pracowników medycznych, którzy są na pierwszej linii frontu walki z epidemią. Przykłady można mnożyć. Społeczność akademicka Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zainicjowała zbiórkę na zakup sanitarki dla Samodzielnego Publicznego Szpitala Wojewódzkiego im. Jana Bożego w Lublinie, która będzie służyła do przewozu dzieci znajdujących się na obserwacji na Oddziale Chorób Zakaźnych Dziecięcych. Auto będzie służyło także do transportu materiałów biologicznych do testów na COVID-19, obsługi przez szpital izolatorium dziecięcego oraz do transportu leków i innych niezbędnych materiałów. Na zakup pojazdu potrzeba 100 tys. zł. Akcja prowadzona pod hasłem „Jazda z pomocą – szpital im. Jana Bożego w Lublinie czeka” do świąt przyniosła ponad połowę założonej kwoty.

Tymczasem 105 tysięcy złotych w jeden dzień udało się zebrać dzięki akcji charytatywnej „Zanurzeni w miłości”, koordynowanej przez Caritas. Pieniądze zostaną przeznaczone na zakup respiratora dla powstającego Oddziału Zakaźnego w Szpitalu Neuropsychiatrycznym im. prof. Mieczysława Kaczyńskiego przy ulicy Abramowickiej.

…również od lubelskich firm

Np. Spółdzielnia Pszczelarska APIS i ABM Greiffenberger Polska ofiarowały szpitalom w Lublinie po 1000 sztuk przyłbic ochronnych.

APIS przekaże 1000 sztuk przyłbic do Samodzielnego Państwowego Szpitala Klinicznego SPSK nr 1. Natomiast ABM Greiffenberger Polska wspomoże taką samą liczbą materiałów ochronnych Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej. Oba przedsiębiorstwa postanowiły pomóc placówkom medycznym w związku z informacjami o bardzo dużych kłopotach z dostępnością materiałów ochronnych jeszcze przed spodziewanym szczytem zachorowań na koronawirusa. Lubelska agencja Cumulus, korzystając ze swojego doświadczenia w zakresie przygotowywania materiałów reklamowych, rozpoczęła produkcję przyłbic ochronnych, z których mogłyby korzystać służby medyczne. Natomiast Apis i ABM Greiffenberger Polska zdecydowały się sfinansować taką produkcję.

– Uważamy, że wzajemna pomoc sąsiedzka jest w obecnej sytuacji bardzo ważna, dlatego czujemy się w obowiązku wesprzeć pracowników lubelskiego systemu ochrony zdrowia. Są oni dla nas naszymi lokalnymi bohaterami. Jeśli zachorują lekarze, pielęgniarki, sanitariusze, to kto zajmie się chorymi? – pyta Robert Bronisz, dyrektor zakładu ABM Greiffenberger Polska Sp. z o.o.

– Działania na rzecz zdrowia i bezpieczeństwa pracowników szpitali są teraz kluczowe. To dla nas ważne, że mogliśmy wspomóc osoby, które na co dzień walczą o nasze zdrowie. Naszą akcją chcieliśmy podziękować za trud i poświęcenie wszystkich pracowników systemu ochrony zdrowia zaangażowanych w walkę z wirusem – dodaje Radosław Janik, prezes Spółdzielni Pszczelarskiej APIS w Lublinie.

Przekazane przyłbice, wykonane w Lublinie z przezroczystego materiału PET, są lekkie i proste w konstrukcji. W pierwszej partii szpitalom dostarczono po 600 przyłbic, natomiast druga transza zostanie przekazana w tym tygodniu.

Przyłbice, o czym informowaliśmy w ubiegłym tygodniu wytwarzają dla lubelskich medyków również lubelskie uczelnie, korzystając z drukarek 3D – Politechnika i WSEI.

Z kolei znany producent sprzętu AGD Amica przekazał lodówki i chłodziarko-zamrażarki do laboratorium, w którym prowadzone mają być testy i badania nad wirusem SAR-COV-2. Powstaje ono przy Uniwersytecie Medycznym w Lublinie.

Medykom walczącym z koronawirusem pomoc niosą lubelscy restauratorzy, którzy w akcji #wzywamyposiłki za darmo dostarczają jedzenie do lubelskich placówek medycznych. Akcja obejmuje w naszym mieście coraz więcej małych i większych restauracji, które codziennie, z zachowaniem odpowiedniej higieny, dostarczają pracownikom szpitali ciepłe posiłki. Zamknięte na czas epidemii restauracje podejmują ten wysiłek, mimo że straciły większość dochodów. Bardzo szybko znalazły się też chętne osoby do dostarczania przygotowywanego jedzenia, a na portalu zrzutka.pl powstała dedykowana akcji zbiórka na zakup m.in. produktów na obiady.

– Wirus buduje między nami dystans, ale pokażmy że nawet zachowując bezpieczną odległość: potrafimy być razem bardziej niż wcześniej – apelują organizatorzy tej spontanicznej społecznej akcji. W Lublinie w akcję zaangażowało się aż 57 restauracji – to rekordowy wynik, bo jest to 50% restauracji z całej Polski. Do szpitali trafią też owoce i warzywa przekazane przez lubelski oddział Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, SPSK nr 1 czy lubelski Szpital Neuropsychiatryczny im. prof. Mieczysława Kaczyńskiego otrzymały niemal 10 ton marchewek. Są to warzywa, które w ramach rządowego programu trafiały zwykle do dzieci ze szkół podstawowych. W pomoc służbie zdrowia zaangażowały się też lubelskie firmy m.in. Spółka Nałęczów Zdrój, która przekazała ponad 100 tysięcy butelek wody mineralnej „Cisowianka” do szpitali na Lubelszczyźnie i Mazowszu.

Od ponad trzech tygodni na Facebooku działa grupa „Widzialna Ręka Lublin”. Liczy już 10 tys. członków. Stworzyli ja młodzi lublinianie, którzy w trudnych czasach epidemii chcą nieść pomoc przede wszystkim osobom starszym. Wymieniają się kontaktami do potrzebujących osób i dzielą swoimi ofertami pomocy. Robią zakupy osobom, które z różnych powodów nie mogą opuścić swoich domów, szyją za darmo wielorazowego użytku bawełniane maseczki dla służb lekarskich i opiekuńczych w Lublinie, dostarczają je do DPS-ów, szpitali i wolontariuszom pracującym z chorymi i starszymi ludźmi.

Starają się także wspierać lokalnych, małych przedsiębiorców. Tuż przed świętami popularna była akcja kupowania kwiatów w lubelskich firmach ogrodniczych i zamawiania ich prosto do domu. Kolejnym dobrym gestem, którym dzielili się mieszkańcy Lublina, było przedświąteczne przekazywanie sobie drożdży i informacji, w jakich sklepach są one dostępne. W grupie powstała też specjalna podgrupa dedykowana uczniom lubelskich szkól – „Widzialna Ręka – Komputer dla ucznia”, na której mieszkańcy dzielili się z dziećmi i młodzieżą używanym sprzętem komputerowym. Wielu rodzicom pomogli też w naprawie sprzętu, który znajduje się w domu.

Kolejną powstałą z potrzeby serca akcją jest internetowa publiczna „Licytacja dla szpitali w Lublinie”. Na Facebooku mieszkańcy wstawiają przedmioty (powodzenie szczególnie mają kolczyki, butelki egzotycznych trunków czy znalezione w domach monety z czasów PRL-u) bądź usługi, np. prowadzenie on-line treningu personalnego – cały dochód z licytacji przekazywany jest na pomoc dla medyków.

Swój udział w walce z epidemią i wspieraniu medyków mają również więźniowie. Osadzeni w zakładach penitencjarnych w Lublinie, Włodawie, Krasnymstawie, Hrubieszowie, Zamościu i Opolu Lubelskim szyją im maseczki.

Wsparcie przez telefon

W sytuacji lęku o siebie i najbliższych od marca możemy kontaktować się telefonicznie z psychologami, którzy dyżurują w różnych instytucjach.

Wojska Obrony Terytorialnej uruchomiły punkt bezpłatnej, całodobowej infolinii wsparcia psychologicznego: 800-100-102. Infolinia działa od 18 marca 2020 r. i przeznaczona jest dla osób samotnych, starszych, źle znoszących izolację, czy odczuwających stan wzmożonego zagrożenia związanego z epidemią koronawirusa. Mogą one uzyskać profesjonalną pomoc doświadczonych psychologów. Pomoc psychologiczna będzie też dostępna w formie wideoczatu przez Skype pod nazwą: „Wsparcie Psychologiczne WOT”.

Bezpłatnej pomocy psychologicznej udzielają też pracownicy Instytutu Psychologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Pomoc świadczona jest pod numerem telefonicznym (81) 445 40 80, od poniedziałku do soboty, od godz. 8 do 18. Dyżurują m.in. Katarzyna Szymona-Pałkowska, Anna Mańkowska, Wojciech Otrębski.

Kontakt jest możliwy również przez Skype: nazwa użytkownika: wsparcie.kul. Przy tej formie kontaktu pomoc możemy uzyskać od poniedziałku do piątku (bez sobót) w godz. od 8 do 20. Na przytłoczonych sytuacją czekają m.in. ks. Radosław Rybarski, Elżbieta Januszewska, Tomasz Korulczyk. W sumie w akcję bezpłatnej pomocy psychologicznej zaangażowało się trzydziestu psychologów i psychoterapeutów z tej uczelni. Szczegółowe informacje i grafik dyżurów znajdziemy na stronie wsparcie.kul.pl.

Potrzebujący wsparcia psychologicznego mogą się również kontaktować telefonicznie z Gabinetem Psychologicznym funkcjonującym przy Poradni Zdrowia KUL, tel.: 81 445 33 97.

Również psycholodzy ze Stowarzyszenia „Agape” w Lublinie proponują potrzebującym bezpłatne wsparcie drogą on-line, telefonicznie oraz za pomocą komunikatora Skype. Stowarzyszenie zachęca także do korzystania – podobną drogą – z porad prawnych adwokatów i radców prawnych. W celu umówienia porady należy się kontaktować telefonicznie od poniedziałku do piątku, od godz. 8 do 19 pod numerem: 81 534 38 87 lub przy pomocy maila: poczta@gape.lublin.pl.

Potrzeba wsparcia psychologicznego jest w dobie zagrożenia koronawirusem wielka. Tylko od 25 marca do 8 kwietnia z pomocy „Agape” w Lublinie i jej filiach w województwie, skorzystało 185 osób.

Przypomnijmy, że Stowarzyszenie „Agape” z siedzibą przy ul. Bernardyńskiej w Lublinie świadczy pomoc osobom pokrzywdzonym przestępstwem i doświadczającym przemocy. Dysponuje kadrą kilkunastu specjalistów, którzy pomagają w sposób kompleksowy.

Pomoc psychologiczną w czasie stanu epidemii mieszkańcom naszego lubelskiego regionu proponują również pracownicy I Kliniki Psychiatrii, Psychoterapii i Wczesnej Interwencji Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie. Uruchomili linię pod nazwą „PomocwKryzysie” Bezpłatne porady będą prowadzone od poniedziałku do piątku w godzinach od 9.00 do 18.00 pod numerami telefonów: 603 914 505 oraz 603 914 489. Z porady można skorzystać anonimowo. Z psychologami I lubelskiej Kliniki Psychiatrii można się także skontaktować przez e-mail pod adresem: pomocwkryzysie@spsk1.lublin.pl. Dziennie po pomoc do psychologów z kliniki przy ul. Staszica zgłasza się co najmniej kilka osób. Z reguły dyżurujący psycholog udziela porad wspierających. Czasem, jeśli widzi konieczność, sugeruje wizytę u specjalisty.

W Świdniku bez nowych zakażeń

W powiecie świdnickim nie zanotowano nowych zakażeń koronawirusem, a więc potwierdzono tam do tej pory tylko 3 przypadki zachorowania na COVID-19, o czym już informowaliśmy w poprzednim numerze „Nowego Tygodnia”. Pierwszy przypadek potwierdzono 26 marca. Zmniejsza się liczba osób objętych kwarantanną.

W zeszłą środę otwarto ponownie dwie placówki pocztowe, które zamknięto pod koniec marca, bo u jednego z listonoszy zdiagnozowano koronawirusa. Po dezynfekcji i dwutygodniowej kwarantannie UP nr 1 przy ul. Kosynierów 12 i UP przy ul. Niepodległości 13 są już czynne – od poniedziałku do piątku w godzinach 8-14, a w soboty od 8 do 11.

Burmistrz Waldemar Jakson zdecydował, że miejskie targowisko pozostanie nadal otwarte również po świętach. Na wniosek kupców, jak i świdniczan było ono czynne przez cały Wielki Tydzień. Obowiązywały takie same zasady bezpieczeństwa jak w hipermarketach. Kupujący musieli dezynfekować ręce i stosować rękawiczki ochronne. Przy jednym stoisku mogły przebywać najwyżej 3 osoby. Nad stosowaniem zaleceń sanitarnych czuwali pracownicy PK Pegimek, które zarządza targowiskiem. Od handlujących nie pobierano opłat. Te same zasady będą stosowane i w tym tygodniu.

Miasto poddawane jest stałej dezynfekcji. Pracownicy PK Pegimek płynami odkażającymi sterylizują ławki i przystanki. Na początku zeszłego tygodnia wyłączono sygnalizację świetlną na całej długości ul. Racławickiej i al. Lotników Polskich. Zamiast zwykłych świateł jest pulsujące żółte. – Chodzi przede wszystkim o to by, piesi nie musieli korzystać z przycisków wyzwalających zmianę świateł, ale i ruch samochodów jest teraz o wiele mniejszy – tłumaczą przedstawiciele Starostwa Powiatowego w Świdniku.

W tym tygodniu odbędzie się sesja rady miasta (zdalnie), na której radni mają decydować o przekazaniu świdnickiemu szpitalowi obiecanych 350 tys. zł. Lecznica ma za nie kupić trzy respiratory, w tym jeden dziecięcy. W planach jest też zakup trzech mobilnych urządzeń do dezynfekcji.

PK Pegimek sfinansowało z kolei zakup 200 maseczek i 600 rękawiczek dla pań salowych w świdnickim szpitalu. Pomoc już została przekazana. – Jeżeli będzie potrzeba, to postaramy się przekazać kolejne – mówi Ewa Jankowska, sekretarz miasta Świdnik.

Hotel Avion przy ul. Niepodległości bezpłatnie udostępnił pokoje lekarzom, pielęgniarkom i ratownikom medycznym, którzy mogą teraz nocować w dwóch miniapartamentach. Dzięki temu medycy nie muszą narażać swoich rodzin na zakażenie koronawirusem. W hotelu można zatrzymać się na dwa miesiące. Zainteresowani mogą dzwonić pod numer telefonu: 81 751 72 85.

W ubiegły piątek, pierwszy raz od około miesiąca, w Porcie Lotniczym Lublin wylądował samolot. Maszyna przyleciała z Szanghaju z transportem maseczek. Zleceniodawcą transportu była prywatna firma z województwa lubelskiego.

Maseczki dla każdego

Michał Cholewa, burmistrz Piask, w zeszły czwartek ogłosił, że wszyscy mieszkańcy w najbliższym czasie dostaną bawełniane maseczki wielokrotnego użytku. W jego ślady poszedł też Damian Daniel Baj, wójt gminy Trawniki oraz Magdalena Wójcik, wójt gminy Mełgiew.

Władze Świdnika podjęły podobną decyzję dzień później. Maseczki trafią w tym tygodniu do skrzynek pocztowych. O tym, ile maseczek przypadnie na każde mieszkanie, miasto zdecyduje na podstawie składanych przez mieszkańców deklaracji śmieciowych, gdzie zawarta jest informacja, ilu lokatorów mieszka pod danym adresem.

Joanna Niećko, Grzegorz Rekiel, Marta Żyńska

Polak potrafi

Jest już pierwszy polski test na koronawirusa. Opracowali go naukowcy z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu. Państwowy Zakład Higieny potwierdził, że jest w 100 procentach skuteczny. Jego seryjna produkcja ruszy już w tym tygodniu. To wielki sukces młodych poznańskich naukowców, którzy nad opracowaniem testu pracowali dzień i noc przez ostatnie trzy tygodnie.

Dotąd testy sprowadzać musieliśmy z zagranicy, głównie z Korei, płacąc słone pieniądze, bo wytwarza je garstka firm na świecie i są obecnie towarem bardzo deficytowym. Tymczasem jednostkowy koszt polskiego testu, według jego twórców, wynosi zaledwie 53 złote. Ich masowa produkcja ruszy już w tym tygodniu. PAN planuje wyprodukować w najbliższych tygodniach 150-200 tysięcy takich testów, w czym ma pomóc rządowa dotacja.