Ja, uczciwy obywatel, donoszę…

Nowak nie odprowadza podatku od mieszkania, które wynajmuje młodym dziewczynom, a oprócz tego sprzedaje ukraińskie papierosy. Kowalski ma sklep, ale nie wystawia paragonów, a sąsiad pracuje „na czarno” za granicą. Do urzędu skarbowego piszemy chętnie, na wszystkich i o wszystkim.

Niezmiennie od lat lubujemy się w donosach. W ubiegłym roku do Urzędu Skarbowego w Chełmie wpłynęły 132 informacje od „życzliwych”, a do połowy września tego roku – 48. Najchętniej piszemy oczywiście anonimowo.
– Jeśli donosy są podpisane, to pochodzą od sąsiadów, znajomych, rodziny lub niezadowolonych klientów. Zdarza się, że donosy piszą te same osoby – mówi Hanna Sysa, zastępca dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Lublinie.
Najczęściej donosy dotyczą niezgłoszonych do opodatkowania dochodów z najmu, pracy za granicą „na czarno”, braku ewidencjonowania obrotu za pomocą kasy fiskalnej, prowadzenia niezgłoszonej działalności gospodarczej czy sprzedaży papierosów bez polskich znaków akcyzy. Często powód poinformowania „skarbówki” jest zupełnie błahy. Sąsiedzi, krewni czy byli kochankowie pokłócą się choćby o drobiazg i szukają zemsty. Kowalskiego nie stać na kupno nowego roweru i patrzy z zawiścią przez okno na Nowaka, który podjeżdża pod dom nowym, wypucowanym, autem (Skąd na nie wziął pieniądze?). Wiśniewski musiał długo czekać w kolejce do kasy, a pani ekspedientka krzywo na niego spojrzała, więc natychmiast donosi, że nie dostał paragonu. Mazur i Wójcik prowadzą konkurencyjne knajpki, ale do Wójcika przychodzi więcej klientów, na co Mazur nie może dłużej patrzeć z zazdrością, więc myśli, jak dopiec przedsiębiorcy i ściągnąć mu na głowę kontrolę. Ale bywa też tak, że ktoś faktycznie jest świadkiem poważnego oszustwa. Dlatego wszystkie donosy muszą być potraktowane poważnie i zweryfikowane przez urząd. Jeśli kontrola wykaże nieprawidłowości, nieuczciwy podatnik ponosi konsekwencje.
Z roku na rok spada zaś liczba donosów do urzędu celnego. Od 2016 roku do połowy września do chełmskiego oddziału wpłynęło ich zaledwie 6. Podpisane nieczytelnie lub fikcyjnymi nazwiskami dotyczą tzw. jednorękich bandytów, czyli automatów do gier hazardowych, handlu papierosami i alkoholem oraz paliwem z przemytu. Celnicy sprawdzają każdą informację i – jak mówią – najczęściej potwierdzają się te o nielegalnych grach na automatach. (pc)