Jak na Saharze…

ORLĘTA ŁUKÓW – START KRASNYSTAW 3:1 (2:0)


1:0 – Siwek (15), 2:0 – Mielnik (25), 2:1 – Lenard (63), 3:1 – Łukasiewicz (90).

START: Janiak – Jaroszek, Saj, Lenard, Wojciechowski, A. Kowalski (80 K. Kowalski), Wójtowicz, Dworucha, Ciechan (46 Kowalczyk), Matycz, Kondraciuk.

W ponad trzydziestostopniowym upale przyszło zagrać piłkarzom Orląt Łuków i Startu Krasnystaw. Z tak wysoką temperaturą lepiej poradzili sobie gospodarze, którzy od pierwszych minut zaatakowali bramkę Janiaka. W 15 min. obrońcy gości pozwolili rywalowi wbiec z piłką w pole karne i zagrać ją wzdłuż linii do niepilnowanego Siwka, który miał bardzo dużo wolnej przestrzeni i choć źle przyjął futbolówkę, to jednak zdołał ją umieścić w siatce. Inna sprawa, że prowadząca mecz sędzina wcześniej nie przerwała gry, gdy głowami zderzyli się dwaj zawodnicy z przeciwnych zespołów. – Nasz zawodnik runął na murawę po tym, jak zderzył się z rywalem. Wszyscy myśleliśmy, że akcja zostanie przerwana, bo zdrowie piłkarzy najważniejsze, ale sędzina uznała inaczej – opowiada Marek Kwiecień, trener Startu.

Orlęta wciąż atakowały i 10 minut później podwyższyły wynik. Najpierw jeden z zawodników z Łukowa przed polem karnym wymanewrował kilku obrońców, a następnie „wyłożył” piłkę nadbiegającemu Mielnikowi, który huknął jak z armaty, trafiając w samo okienko bramki Janiaka. Młody golkiper Startu nawet nie interweniował.

Goście w pierwszej połowie przeprowadzili kilka akcji i oddali jeden groźny strzał. Trochę lepiej rozpoczęli drugą część meczu, stwarzając sobie dwie sytuacje. Dopiero jednak w 63 min. po dośrodkowaniu Pawła Matycza z rzutu wolnego i ogromnym zamieszaniu Radosław Lenard z kilku metrów posłał piłkę pod poprzeczkę. – Po tym golu mieliśmy dobre momenty w tym meczu, widać było, że Orlęta przestraszyły się, ale nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Szkoda, bo remis był w naszym zasięgu. Dziś nie było z nami naszego kapitana Daniela Chariasza. Jego brak na boisku był widoczny – dodaje Marek Kwiecień.

Start starał się zmienić niekorzystny wynik, narażając się na kontrataki ze strony drużyny Orląt. Jedną z nich gospodarze zamienili na gola. W 90 min. piłkę na prawej stronie dostał Łukasiewicz, uderzył w górny długi róg i Janiak nie miał nic do powiedzenia. W najbliższą środę 12 bm. o 17.30 w Krasnymstawie Start zmierzy się z Opolaninem Opole Lubelskie, a w sobotę 15 bm. o 17.00 również u siebie z Powiślakiem Końskowola. – Czekają nas dwa ciężkie mecze na własnym stadionie, niemniej jednak będziemy walczyć o jak najlepszy wynik – podkreśla szkoleniowiec Startu. (r)