Jak zarząd przechytrzył opozycję

Żeby pokazać kto tu rządzi, władze powiatu krasnostawskiego „za pięć dwunasta” zawnioskowały o nadzwyczajną sesję rady na temat sytuacji w rolnictwie, choć doskonale wiedziały, że taki sam wniosek tydzień wcześniej złożyła opozycja. Zwołana przez zarząd powiatu sesja odbyła się… dzień przed posiedzeniem, o które wnioskowali radni. Bez dyskusji przyjęto na niej apel w sprawie pomocy rolnikom, a przygotowane przez opozycję podobne stanowisko, ale uderzające w rząd, zostało odrzucone.

Miała być poważna dyskusja na temat sytuacji w rolnictwie w powiecie krasnostawskim, a wyszedł kabaret.

Ponad tydzień temu powiatowa opozycja, nie mogąc doczekać się zwołania debaty na temat sytuacji w rolnictwie w regionie krasnostawskim, postanowiła zwołać nadzwyczajną sesję i przyjąć na niej stanowisko w obronie lokalnych rolników. Nie było to rękę władzom powiatu z PiS, więc zastosowali fortel i też zwołali sesję nadzwyczajną – na dzień przed tą wnioskowaną przez radnych.

Sesja z dnia na dzień

We wtorek, 25 kwietnia, przewodniczący rady Witold Boruczenko zwołał na piątek, 28 kwietnia, sesję, o którą wnioskowała opozycja. Wcześniej proponował czwartek, ale ten termin nie pasował radnemu Januszowi Szpakowi, jednemu z wnioskodawców. Dzień później Boruczenko, na wniosek zarządu powiatu, zwołał kolejną nadzwyczajną sesję, już na następny dzień – 27 kwietnia.

Wnioskując o nadzwyczajną sesję w sprawie sytuacji w rolnictwie zarząd powiatu najzwyczajniej w świecie przechytrzył opozycję. Do tego stopnia, że na czwartkowym posiedzeniu nie pozwolił radnym na żadną dyskusję, choć radny Krzysztof Zieliński w tej sprawie złożył wniosek formalny. Radni niemalże jednogłośnie przyjęli apel w obronie rolników i przemysłu rolno-spożywczego powiatu krasnostawskiego. Od głosu wstrzymał się jedynie Bogusław Domański. W apelu władze powiatu podkreślają, że potrzebny jest pilny skup zboża od polskich rolników po cenach zadeklarowanych przez rząd RP.

– Jednocześnie, mając na uwadze fakt uruchomienia tranzytu dla ukraińskiego zboża i innych produktów rolno-spożywczych, apelujemy o zabezpieczenie polskich portów dla eksportu nadwyżki polskiego zboża z magazynów. Istnieje też obawa, że polskie porty, mając ograniczone możliwości przeładunkowe, nie sprostają temu zadaniu. W związku z tym uważamy, że rząd RP powinien monitować do Unii Europejskiej o uruchomienie portów innych krajów europejskich do przeładunku zbóż i produktów rolnych zalegających na naszym rynku. Niepokój nasz budzi krótki czas, jaki pozostaje do żniw i konieczność upłynnienia z naszego rynku wielu milionów ton zalegającego zboża. Dlatego rozwiązanie tej kwestii powinno być priorytetem do czasu żniw – czytamy w apelu.

Radny Szpak, były starosta krasnostawski, chciał się dowiedzieć, do kogo zostanie skierowany przyjęty apel rady powiatu. W odpowiedzi usłyszał, że do rządu, ministra rolnictwa, posłów, wojewody lubelskiego, władz województwa lubelskiego.

Opozycja ograna

Następnego dnia powiatowi radni spotkali się ponownie na sesji nadzwyczajnej, tej zwołanej na wniosek opozycji. Temat był ten sam, sytuacja w rolnictwie. Radny Szpak na wstępie zaatakował słownie starostę Leńczuka.

– Gdyby pan słuchał opozycji, wczorajsza sesja i dzisiejsza nie musiałyby się odbyć. Pięć lat mija, a ja nie miałem możliwości porozmawiać ze starostą sam na sam. Jak w powiecie rolniczym można pozostawić rolników samych sobie? Starosta zarzuca mi, że uprawiam politykę, a ja mówię o sprawach ważnych dla rolników. Należy słuchać zwykłych ludzi, którzy nas wybrali. Pan odbiera może to inaczej, bo pan nie był wybierany – zwrócił się do Leńczuka Janusz Szpak.

W odpowiedzi Leńczuk stwierdził, że jego gabinet jest otwarty, a starosta nie ma wpływu na to, że dopłaty dla rolników są za niskie. – To sprawa europarlamentu – wskazał.

Od samego początku piątkowej sesji można było odnieść wrażenie, że radni koalicji czyli z PiS i Porozumienia Ziemi Krasnostawskiej, szukają pretekstu, by tylko nie zagłosować za zaproponowanym przez opozycję stanowiskiem. Jan Mróz, członek zarządu, stwierdził, że pierwsze zdania w stanowisku powodują, iż ma ono charakter polityczny. Mrozowi nie spodobało się stwierdzenie, że „trudna sytuacja ekonomiczna i społeczna polskich rolników oraz mieszkańców wsi jest spowodowana błędną polityką rządu RP”. Później głos zabierali wicestarosta Marek Nowosadzki i przewodniczący Boruczenko.

Obaj dość zręcznie przyznali, że sytuacja w rolnictwie jest zła i rada powinna jednym głosem działać w tej sprawie, ale jak przyszło do głosowania nad stanowiskiem, byli przeciwni. Bogusław Domański z kolei wyjaśnił, dlaczego wstrzymał się od głosu na sesji, która odbyła się dzień wcześniej. Stwierdził, że w stanowisku radnych opozycji jest zdanie dotyczące ujawnienia podmiotów gospodarczych, które brały udział w imporcie tzw. zboża technicznego z Ukrainy, czego zabrakło w apelu przygotowanym przez zarząd powiatu.

Po kilkudziesięciominutowej dyskusji, z której niewiele wynikało, rada powiatu głosami koalicji rządzącej odrzuciła stanowisko w sprawie dramatycznej sytuacji w rolnictwie, argumentując, że dzień wcześniej został przegłosowany apel dotyczący również problemów rolników. Za odrzuceniem zagłosowało ośmiu radnych koalicji, trzech wstrzymało się od głosu, a tylko pięciu zagłosowało na „tak”. Problemy rolników mają być też omawiane podczas planowanego na 9 maja konwentu wójtów gmin z powiatu krasnostawskiego. (s)