Jechał z czterema promilami

Szczyt bezmyślności. To mogło się skończyć naprawdę tragicznie. 35-latek z Rejowca Fabrycznego wsiadł za kierownicę, mając aż ponad cztery promile alkoholu w organizmie. Pijany niemal do nieprzytomności zepchnął do rowu inny samochód. Ucierpiała młoda dziewczyna. Jemu nic się nie stało.

We wtorek wieczorem (20 listopada, przed godz. 19) świdniccy policjanci odebrali zgłoszenie do groźnie wyglądającego zderzenia dwóch „osobówek” na drodze krajowej nr 12 – w miejscowości Pełczyn, tuż za Dorohuczą, jadąc od Chełma w stronę Lublina. Na miejscu ustalono, że sprawcą był kierowca mercedesa (35-letni mieszkaniec gminy Rejowiec Fabryczny), który podczas skrętu w lewo na stację paliw wymusił pierwszeństwo na jadącej z naprzeciwka 18-latce kierującej hondą. W wyniku uderzenia honda wypadła z drogi.

Gdy mundurowi podeszli do mercedesa, stało się jasne, co było przyczyną kraksy. Kierowca był tak pijany, że ledwo siedział za kierownicą. Dał radę jednak samodzielnie dmuchnąć w alkomat, a badanie wykazało u niego ponad cztery promile! Spity 35-latek uznał, że w takim stanie da radę samodzielnie dotrzeć do domu. Na dodatek okazało się też, że nie jest to jego pierwsza „wpadka” – ma aktualny sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.

O wielkim szczęściu może natomiast mówić młoda dziewczyna, która padła ofiarą pijanego kierowcy. Choć po zderzeniu w Pełczynie jej auto wyglądało fatalnie, ona sama cudem nie doznała większych obrażeń i po badaniach w szpitalu została zwolniona do domu. Ostatecznie policja zakwalifikowała zdarzenie jako kolizję, a jej sprawca odpowie teraz przed sądem. Grozi mu nawet do pięciu lat pozbawienia wolności. (pc)