Jeden z dziesięciu

Wyjątkowo długo trwało liczenie podpisów poparcia złożonych przez pretendentów do tytułu prezydenta RP w Państwowej Komisji Wyborczej. Ostatecznie jednak udało się pozytywnie zweryfikować finałową dziesiątkę. Nadal jednak nie jest pewne, czy do głosowania naprawdę dojdzie, choć przeszło tygodniowy maraton w Sejmie (zdaniem wielu obserwatorów mocno gorszący) ustalił nowe zasady przeprowadzenia wyborów, w tej wersji wyłącznie drogą korespondencyjną.

Do wyboru i koloru

Oficjalnie lista kandydatów wygląda zatem tak: Robert Biedroń (europoseł, były prezydent Słupska, znany działacz na rzecz praw mniejszości seksualnych, kandydat Lewicy i Razem), Krzysztof Bosak (poseł, animator Marszu Niepodległości, były uczestnik Tańca z Gwiazdami, kandydat Konfederacji), Andrzej Duda (obecny prezydent, kandydat Zjednoczonej Prawicy), Szymon Hołownia (prezent telewizyjny, publicysta liberalno-katolicki, nie wiadomo czyj kandydat), Marek Jakubiak (były poseł, właściciel browaru, kandydat Federacji dla Rzeczypospolitej), Małgorzata Kidawa-Błońska (posłanka, była marszałek sejmu i producentka filmowa, kandydatka Koalicji Obywatelskiej), Władysław Kosiniak-Kamysz (lider i kandydat PSL oraz Kukiz’15), prof. Mirosław Piotrowski (lublinianin, historyk, pracownik naukowy KUL, były europoseł, kandydat Ruchu Prawdziwa Europa), Paweł Tanajno (kandydat niemal zawodowy, zwolennik demokracji bezpośredniej), Stanisław Żółtek (przedsiębiorca, były europoseł, kandydat Kongresu Nowej Prawicy i ruchu POLEXIT, opowiadającego się za wyjściem Polski z Unii Europejskiej).

Prawo a większość parlamentarna

O odłożeniu wyborów, czego z powodu epidemii, domaga się opozycja, nie chce słyszeć Jarosław Kaczyński i PiS oraz Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry. Trzeci z koalicjantów – Porozumienie Jarosława Gowina – wykonuje w tej sprawie dziwne ruchy – z jednej strony sam lider mówi, że wybory w maju nie powinny się odbyć i nawet składa dymisję ze stanowiska wicepremiera, ale niemal wszyscy posłowie z jego ugrupowania głosują zgodnie z PiS, które teraz forsuje głosowanie w pełni korespondencyjne.

W ubiegłym tygodniu, 6 kwietnia, w ekspresowym tempie ustawę głosami Zjednoczonej Prawicy przyjął sejm. Teraz zajmie się nią senat, w którym minimalną większość ma odrzucająca możliwość wyborów korespondencyjnych opozycja. Marszałek Tomasz Grodzki już zapowiedział, że ustawę podda teraz szerokim konsultacjom z ekspertami i zapewne wykorzysta cały 30–dniowy termin, jaki senat ma na przegłosowanie ustaw, które trafiają do niego z sejmu.

Jeśli tak się stanie, ustawa wróci do sejmu 6 kwietnia i najwcześniej tego dnia, po podpisie prezydenta, weszłaby w życie. Do wyznaczonych na 10 maja wyborów pozostałoby więc zaledwie cztery dni, choć w ustawie znalazł się zapis, że z powodu epidemii marszałek sejmu może przesunąć je na inny, ale dopuszczalny konstytucyjnie termin, czyli w tym przypadku niedzielę, 17 maja albo sobotę 23 maja.

Według wielu opinii nawet w przypadku odłożenia wyborów o tydzień operacja wydrukowania i dostarczenia pakietów do głosowania do wszystkich wyborów jest niemal niemożliwa do wykonania, ale minister aktywów państwowych Jacek Sasin przekonuje, że Poczta Polska, która miałaby się tym zająć, da radę.

Głosować – ale jak?

Jeśli faktycznie wybory miałyby się odbyć według reguł forsowanych przez sejmową większość, wszyscy wyborcy w Polsce do 9 maja (jeśli termin 10 maja zostanie utrzymany) pod swoje adresy, znajdujące się w spisach wyborców, otrzymaliby karty do głosowania. W pakietach doręczanych przez Pocztę Polskę znajdować się mają: karta do głosowania, koperta na kartę, instrukcja głosowania, oświadczenie na karcie do głosowania oraz koperta zwrotna. UWAGA: Wbrew popularnym plotkom nie mają grozić żadne kary za nieoddanie głosu.

Wypełnione karty wraz z oświadczeniem o osobistym i tajnym oddaniu głosu umieszczać się będzie w załączonych kopertach zwrotnych, a następnie wrzucać do skrzynek – w nowym prawie określanych jako „specjalne”, choć jeszcze nie wiadomo, co miałoby to oznaczać. Głosy liczyć będzie jedna komisja wyborcza dla danego miasta/gminy w liczbie osób dla gmin powyżej 50 tys. mieszkańców – dziewięciu członków oraz po kolejnych dziewięciu na każde kolejne 50 tys. mieszkańców, nie więcej jednak niż łącznie 45 osób. W taki sam sposób, jeśli okaże się konieczna, ma zostać przeprowadzona druga tura głosowania.

Czy będą ważne?

Powtórzmy jednak – wciąż nie wiadomo, czy nie dojdzie do przełożenia głosowania, jeśli sytuacja epidemiologiczna nie ulegnie poprawie. Z kolei opozycja, a także większość ekspertów-konstytucjonalistów kwestionuje legalność wprowadzanych rozwiązań, wskazując, że pomimo nadzwyczajności obecnej sytuacji, prawo nie pozwala na zmiany kodeksu wyborczego w odniesieniu do już rozpoczętej i trwającej procedury wyborczej.

Podnoszony jest również argument, że takie wybory nie byłyby ani powszechne, ani równe, ani tajne, skoro do koperty z kartą do głosowania trzeba włożyć też oświadczenie ze swoim podpisem i numerem pesel i w łatwy sposób mogłyby zostać sfałszowane. Z tych samych powodów wprowadzeniu głosowania   korespondencyjnego w przeszłości sprzeciwiał się PiS. Dodatkowo opozycja zarzuca, że mimo wszystko narażone będzie zdrowie listonoszy, jak i samych wyborców, którzy będą musieli udać się z wyborczą kopertą do ustawionych, (jeszcze nie wiadomo gdzie), specjalnych skrzynek.

Można więc być niemal pewnym powodzi protestów wyborczych, które jednak mają być rozpatrywane przez Sąd Najwyższy w formule organizacyjnej i personalnej również ustanowionej przez PiS w sposób co najmniej dyskusyjny i oprotestowany między innymi przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Pewne więc wydaje się tylko jedno – już dziś wiadomo, że są to chyba najdziwniejsze wybory w najnowszej historii Polski. TK