W jednym pokoju z chorobą

Czy do samotności i nieustającego bólu można się przyzwyczaić? 58-letni Zbyszek przekonuje, że tak. Chociaż jego smutne oczy zdradzają, że łatwo nie jest.

Kiedy pytamy Zbyszka, co mu potrzeba, nie zastanawia się długo nad odpowiedzią.
– Zdrowia. Cóż więcej… – mówi. Mężczyzna od kilkunastu lat cierpi na łuszczycowe zapalenie stawów. To ciężka, przewlekła choroba. Najgorsza odmiana łuszczycy, bo atakująca nie tylko skórę, ale też stawy. Zaczyna się od problemów ze zginaniem palców, z utrzymaniem przedmiotów w dłoniach, a kończy na całkowitej deformacji stawów. Tak też wyglądał przebieg choroby w przypadku Zbyszka. Dziś jego ręce i stopy są jakby zwinięte w kłębek. A schorzenie postępuje. Co jakiś czas dochodzi do kolejnego zapalenia. Wtedy każdy, nawet najmniejszy dotyk czy ruch wywołuje przeszywający ból.
Zbyszek codziennie, gdy się przebudzi, bierze leki przeciwbólowe i czeka. Leży kilkadziesiąt minut i dopiero, gdy ból choć trochę ustąpi, podnosi się z łóżka.
– Gdyby od razu tak powykręcało ręce i stopy, to pewnie by sobie człowiek nie dał rady. A jak to działo się stopniowo, to się uczyłem z tym żyć. Przyznaję, łatwo nie jest, ale cóż mi pozostaje. Trzeba akceptować życie takim, jakie jest – przyznaje Zbyszek.
58-latek mieszka w Rudzie-Hucie w starym, ponad stuletnim domu, choć to tak naprawdę to tylko jeden pokój. Nie ma kuchni, toalety, łazienki. Ma za to piec. Tyle tylko, że nieszczelny, co grozi zaczadzeniem.
– Niestety, pieniędzy na budowę nowego nie mam. Żyję z zasiłku. Dostaję 604 zł. A ponad 200 zł kosztują mnie same leki – przyznaje mężczyzna. – Niewiele zostaje, ale jakoś daję radę. Życie w biedzie to dla mnie żadna nowość. Do tego też przywykłem. W domu było nas ośmioro, ojciec chorował, matka się nami zajmowała. Żyliśmy z jednej renty.

Piec, rower, buty…
Beata Adamczyk, prezes Stowarzyszenia Tak Niewiele, przyznaje, że Zbyszek skradł jej serce swoją szczerością i ogromną sympatią. – Jest bardzo ciepłym człowiekiem, a w jego oczach widać, że bardzo potrzebuje pomocy. Chcemy mu zamontować nowy, sprawny piec – mówi prezes.
Potrzebny jest też rowerek stacjonarny. – Choroby Zbyszka nie da się cofnąć, ale można zatrzymać jej postęp. Do tego niezbędna jest odpowiednia rehabilitacja. Niezastąpiony w tej sytuacji byłby właśnie rowerek stacjonarny, który pozwoliłby mu na rozruszanie stawów. Przydałby się też i zwykły rower, bo jego składak swoje lata świetności już dawno ma za sobą. Zresztą, potrzeb jest całe mnóstwo. Buty, ubrania, środki czystości… Dlatego prosimy Czytelników „Nowego Tygodnia” o wsparcie – apeluje B. Adamczyk. – A już cudownie byłoby, gdyby znalazły się osoby, które mogłyby odświeżyć dom Zbyszka. Przydałoby się malowanie, ocieplenie, położenie nowej podłogi.
Każdy, kto choć w najmniejszym stopniu, chciałby wesprzeć Zbyszka, może odwiedzić siedzibę stowarzyszenia „Tak Niewiele” – ul. Młodowska 16 w Chełmie lub skontaktować się telefonicznie – pod numerem 609 651 629. Swoje wsparcie można mu też okazać, dokonując przelewu na konto stowarzyszenia, bank BGŻ BNP Paribas S.A., nr konta: 56 2030 0045 1110 0000 0424 1780 z dopiskiem: cele statutowe 7. (mg)