Jest super, ale…

Do połowy lipca br. tą ulicą na Wieniawie bez obaw można było przejechać jedynie autem terenowym. Asfalt á la PRL przypominał tu drogę z poligonu. 18 lipca ulica Głowackiego zyskała nową nawierzchnię. Mieszkańcy mają teraz inny kłopot.
Ulica (w większej części jednokierunkowa) pełni od kilku lat rolę trasy przelotowej, łącząc Al. Racławickie z ul. Popiełuszki ku północy miasta. Duży ruch sprawił tu ogrom szkód w starej asfaltowej jezdni. Podobnie było z chodnikiem wylanym jeszcze za Gierka. O naprawie długo myślano.
Najpierw, około 3 lat temu, ulica otrzymała ciągi piesze z betonowej kostki. Remont objął chodniki po obu stronach jezdni (na dł. 325 m). Koszt zadania wyniósł 337 tys. zł.
Głównym orędownikiem remontu ul. Głowackiego był radny Marcin Nowak (Wspólny Lublin). Dzięki jego staraniom już wcześniej, w ciągu kilku lat przeprowadzono podobne remonty, m.in. przy ul. Weteranów, Beliniaków czy Legionowej. Mieszkańcy dzielnicy doceniają to i obecnie proszą radnego o monitorowanie stanu ulicy, gdyż od czasu przeprowadzonego remontu występują już ubytki nowej kostki chodnikowej.

Natomiast prace bitumiczne, co warto podkreślić, przeprowadzono tu niezwykle sprawnie, praktycznie w ciągu 3 dni. – Najpierw (8-9 lipca) odbyło się frezowanie starego asfaltu, wyrównywanie dołów i położenie warstwy podkładowej. 18 lipca w ciągu dnia udało się nam położyć nawierzchnię docelową, ścieralną – informuje inż. Paweł Petryszak, szef robót. Zadanie realizowało Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów (Mińsk Mazowiecki), a wykonywała je w całości 10-osobowa ekipa lubelskiego oddziału tej firmy. I trzeba przyznać im dużą kulturę ich pracy i minimum utrudnień.
Jak informuje Karol Kieliszek z biura prasowego ratusza, koszt tych robót wynosi 115 tys. zł.
Wszystko wygląda pięknie
– cieszą się mieszkańcy Wieniawy, którzy za sprawą starej nawierzchni nie raz naprawiali podwozia i koła swoich aut. – Tylko weźmy pod uwagę, że nawet na starym asfalcie wariaci już po 100 metrach od alei mknęli tu w dół nawet 80 km/godz., strasznie hałasując na dziurach w jezdni. Teraz ten proceder będzie ułatwiony, bo jak po stole pojadą i 100 km/godz. A tutaj jezdnię przechodzi wielu ludzi starszych i mnóstwo młodzieży w roku szkolnym – przypomina Eugeniusz Motaj z bloku przy tej ulicy.
Grupa aktywnych mieszkańców osiedla rozważa nawet zastosowanie tu „leżącego policjanta”, choć taki próg oprotestują na pewno kierowcy ambulansów, często jeżdżących tędy na sygnale do seniorów z pobliskiego DPS.
Ulica nie ma nawet skrawka zieleni. Z radością powitano by tu choćby wąski trawnik, np. w miejscu, gdzie chodnik na odcinku 80 m jest szeroki ok. 6 m i może nawet niewielkie drzewka, bo niegdyś było tu ich miejsce. Teraz ten szeroki trakt pieszy służy wyłącznie pakowaniu aut, co stoi w sprzeczności ze znakiem drogowym, który tego zabrania. Policja notuje tu niezły dochód z mandatów niemal każdego dnia, bo powiadamia ją pewien lokalny „życzliwy”. A mógłby temu zaradzić 1,5 m trawnik, tworząc jedyny akcent zieleni w tej betonowej przestrzeni.

– O próg spowalniający jazdę wnioskuje z reguły rada dzielnicy, która rozważa wszystkie za i przeciw, podobnie jak pomysły zagospodarowanie terenu zielenią. Z tym jak na razie nikt do Miejskiego Architekta Zieleni nie wystąpił – dodaje rzecznik ratusza.
Mieszkańcy ul. Głowackiego wierzą, że planowana przez Zarządu Dróg i Mostów w Lublinie przebudowa Al. Racławickich da asumpt do takiej zielonej strefy na owym szerszym początku ulicy, a sprawę rozpędzających się tu pojazdów mógłby ukrócić zwykły znak „stop” u styku ul. Księżycowej.
– Na konsultacjach dla Wieniawy w ratuszu przedstawiciel ZDiM podjął propozycję wydrążenia trawnika w chodniku, który od lat jest miejscem niesubordynacji parkujących i przyczyną interwencji policji. Taki znak drogowy oraz trawnik rozwiązałyby tu bieżące kwestie – twierdzą radni dzielnicy.
Marek Rybołowicz