Jest za drogo

Gmina Siedliszcze podnosi stawki opłat za odbiór śmieci. Unieważniła też przetarg na odbiorcę odpadów, bo zaproponowana kwota drastycznie przekracza zakładane wpływy od mieszkańców.

Część samorządów w powiecie chełmskim uaktualnia stawki za odbiór odpadów. Nową uchwałę przyjęła także gmina Siedliszcze. I tak jak we wszystkich samorządach mieszkańcy muszą się liczyć z podwyżkami. W Siedliszczu występują tylko dwie stawki dla gospodarstw domowych – małego (jednoosobowego) i dużego (dwie osoby i więcej). Kwoty podzielone są także ze względu na zabudowę – jedno lub wielorodzinną.

Dla mieszkańców małego gospodarstwa w zabudowie jednorodzinnej uchwalono 35 zł a dla dużego 70 zł za odbiór odpadów. W przypadku zabudowy wielorodzinnej te kwoty wynoszą odpowiednio 30 zł i 60 zł.

Mieszkańcy, którzy nie segregują śmieci muszą się liczyć ze znacznie wyższymi opłatami. 140 zł i 280 zł od gospodarstwa małego i dużego w zabudowie jednorodzinnej i 120 zł i 240 zł od gospodarstwa małego i dużego w zabudowie wielorodzinnej.

Za nowymi stawkami głosowało 9 radnych. Nikt nie był przeciwny a pięcioro radnych wstrzymało się od głosu.

Radni jednogłośnie przyjęli za to ulgę dla mieszkańców, którzy kompostują odpady. To 5 zł od gospodarstwa małego i 10 zł od dużego.

Pomimo podwyżek nowe stawki są niższe niż w sąsiednich samorządach. Gmina dodatkowo unieważniła przetarg na wybór firmy odbierającej odpady, bo kwota, którą zaproponowała wzrosła drastycznie w porównaniu do poprzedniego roku. Nawet po podwyżce stawek zakładane wpływy od mieszkańców nie pokryłyby kosztów wywozu śmieci. – kwoty są z roku na rok coraz wyzsze. Za tonę śmieci w 2023 po przetargu wychodziło 978 zł, w 2024 już 1393 zł (o 42 proc. więcej) a ostatnim przetargu było to aż 1742 zł – wylicza Hieronim Zonik, burmistrz Siedliszcza.

Kilka lat temu wpływy bilansowały się z kosztami, ale już w ubiegłym roku Siedliszcze dołożyła do wywozu śmieci aż 500 tys. zł. – Gdybyśmy przyjęli ofertę z przetargu to dołożylibyśmy milion złotych w kolejnym roku – mówi burmistrz.

Samorządy nie mają żadnego wpływu na cenę. Ogłaszają przetarg, wybierają najtańszą ofertę i tak powinny ustalić stawki dla mieszkańców, żeby te pokryły kwotę z przetargu. W praktyce większość gmin dokłada do odpadów. Skąd tak duże koszty? Zdaniem burmistrza to wina ustawodawcy, który beztrosko, pod wpływem lobby, wprowadza kolejne poziomy recyklingu i selekcji odpadów. – Kiedyś była frakcja sucha i mokra i po śmieci przyjeżdżały tylko dwa auta. Teraz jest w sumie pięć frakcji z tekstyliami. Myśmy dostawili w gminie 10 pojemników na tekstylia i opróżniamy je tonami. – Śmieci jest więcej, więcej samochodów musi po nie przyjechać, koszty prowadzenia działalności rosną (m.in. płace i pochodne od niech) a to się potem przekłada na kwoty w przetargach – mówi H. Zonik.

Jaka stawka padnie w kolejnym przetargu? Okaże się wkrótce. (reb)