Jesteśmy miastem lotniczym

Witam. Ja również jestem Waszym stałym czytelnikiem. Jeśli można to chciałbym ustosunkować się do listu pewnej wielce oburzonej czytelniczki, zamieszczonego w numerze 33. Otóż swego czasu, gdy żył jeszcze ś.p. Janusz Kasperek, również było słychać ten sam dźwięk, gdy p. Kasperek trenował. Ponieważ pochodził on ze Świdnika, to latał przez większą część roku, a nie tylko przez 1 tydzień tak, jak w przypadku tych zagranicznych pilotów (przypominam tej Pani, iż rok ma tych tygodni 52). Czy wtedy też to tej Pani przeszkadzało i była oburzona na p. Kasperka? Czy przeszkadza dopiero teraz? A może po prostu nie lubi gości zza granicy? Często latają też nad Świdnikiem śmigłowce. Potrafią latać po kilka godzin dziennie, a nawet w nocy, gdy przechodzą próby w locie. Te śmigłowce też przeszkadzają? To jest miasto lotnicze, więc dźwięk różnych statków powietrznych jest czymś normalnym i naturalnym, tak, jak normalny i naturalny jest dźwięk syren okrętowych w mieście portowym. Poza tym był czas przywyknąć, no chyba, że ta Pani mieszka w Świdniku od niedawna. Skoro przeszkadza to jakiejś małej grupce ludzi, to co zrobić? Zamknąć aeroklub i zakład? Wizyta zagranicznych pilotów w naszym mieście to po pierwsze pieniądze dla aeroklubu, a po drugie prestiż dla miasta. Odnoszę wrażenie, że niektórzy ludzie zaczynają popadać w coraz większą paranoję i że przeszkadza im dosłownie wszystko, czego najlepszym przykładem jest ten wydrukowany list. Znam przykład mieszkańca Świdnika, który był oburzony na nowo ułożony chodnik, bo według niego był on za szeroki. A takich przykładów jest zapewne więcej.

Pozdrawiam.
Rodowity świdniczanin