Kalibabka z Nigerii wpadł w Lublinie

W Internecie każdy może być każdym – nawet amerykańskim generałem. W taką fikcyjną postać wcielił się 30-letni Nigeryjczyk, który w ten sposób oszukiwał Polki. Jego ofiarami padły również mieszkanki Lublina i okolic. Okazało się, że oszust wcale nie operuje z drugiego końca świata. Właśnie zatrzymali go lubelscy policjanci.


O amerykańskim generale, który poznaje w Internecie szukające miłości i wrażeń kobiety, głośno jest od kilku lat. Naciągacz posługiwał się prawdziwą tożsamością oficera armii USA i wysyłał ofiarom jego zdjęcia w mundurze, aby się uwiarygodnić. Potem prowadził długą korespondencję.

Twierdził, że jest na misji w Afganistanie albo w innym egzotycznym kraju. Potem udawał zakochanego do tego stopnia, że zamierzał przyjechać do Polski. I wtedy pojawiały się trudności. W przypadku jednej z pokrzywdzonych lublinianek mężczyzna przekonywał, że został skierowany na tajną misję, ale mógłby poprosić znajomego o zastępstwo, tylko trzeba mu przekazać pieniądze. Prosił o pożyczkę, obiecując, że wszystko wynagrodzi.

Kobieta zaufała i przelała na wskazany rachunek kilkadziesiąt tysięcy złotych. Potem kontakt się urwał. – Przypuszczamy, że ofiar może być znacznie więcej, tylko wstydzą się ujawnić, albo nie wierzą w skuteczność naszych działań – mówią policjanci.

Okazało się, że naciągacza nie trzeba było daleko szukać. Podczas obławy, przeprowadzonej przez policjantów z I komisariatu w Lublinie oraz funkcjonariuszy ze specwydziałów do walki z cyberprzestępczością i przestępczością gospodarczą, w weekend udało się zatrzymać Nigeryjczyka oraz jego 23-letnią wspólniczkę. – Podejrzani wyłudzili co najmniej 70 tysięcy złotych. Sprawa ma charakter rozwojowy – informuje kom. Andrzej Fijołek z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Cudzoziemcom grozi do 8 lat więzienia. LL